DWA POSELSTWA DO POLSKI PRZEZ SZLĄZAKÓW ODPRAWIONE w latach 1611 i 1620 opisał August Mosbach. W Komisie u S. Kamieńskiego i Sp. w Poznaniu. Poznań. Czcionkami N. Kamieńskiego i Spółki w Poznaniu. 1863. 1 DWA POSELSTWA DO POLSKI PRZEZ SZLĄZAKÓW ODPRAWIONE w latach 1611 i 1620 opisał August Mosbach. O stosunkach, mianowicie politycznych, między Polską a Szląskiem niegdyś zachodzących za Zygmunta III i synów jego, Władysława IV i Jana Kazimierza, pisarze polscy, nawet współcześni — o ile nam dotąd wiadomo — albo wcale nie wspominają, lub tylko bardzo niedokładnie donoszą. Rozliczne szczegóły, odnoszące się do owych czasów, dotad nie wydobyte na jaw, przechowują się w rozmaitych rękopisach po archiwach i bibliotekach publicznych lub prywatnych, krajowych lub zagranicznych. To i owo zdarzenie z czasu wyżej wspomnianego, dotyczące dziejów polskich jako i szląskich, mato lub wcale dotąd nie znane, przedstawiłem w wydanych przez siebie w roku 1860 Wiadomościach i Przyczynkach do dziejów polskich, zebranych z archiwów prowincyi szląskiej i miasta Wrocławia. Niejedna zaś ważna wiadomość do dziejów szląsko-polskich, przez pisarzy polskich niewzmiankowana, kryje się dotąd w rękopiśmiennem ustroniu lub tuła się samopas po rozmaitych książkach niemieckich, które coraz mniej stają się przystępnemi. Dlatego miłośnikom dziejów ojczystych może będzie przyjemnie, że ich obeznam z podobnemi ustępami z dziejów szląskich, które zarazem wchodzą w zakres historyi polskiej. 2 Otóż między takie ciekawe a wcale lub powszechnie nieznane wypadki policzyć należy dwa poselstwa, wiatach 1611 i 1620 przez Szlązaków odprawione do Polski. Dalsze w archiwum prowincyi szląskiej czyniąc badaniu w przedmiocie dziejów polskich, napotkałem rozmaite zabytki piśmienne, niemieckie i łacińskie, zawierające wiadomość o wspomnianych dwuch poselstwach. O poselstwie z r. 1611 ani u polskich ani u niemieckich pisarzy, drukiem ogłoszonych, żadnej nie doczytałem się wzmianki, o drugiem zaś, z r. 1620, współczesny I. I. Petrycy tylko krótko a niedokładnie wspomina. Opisze więc obu poselstwa wedle dyaryuszów, sprawozdań, listów panów posłów, oraz innych rękopiśmiennych źródeł współczesnych. Lubo Szląsk, podobnie jak Morawy i oboje Łużyc, będąc członkiem korony czeskiej, wchodził w skład państwa austryackiego, nieprzerwanie jednak łączyły go z Polską mocne węzły, z samego sąsiedztwa wynikające. Pomijam, że wiejska ludność szląska wówczas w przeważającej ilości była polską, tudzież że niektóre (1) władze kościelne rzymsko-katolickie, tak ------------------------ (1) Biskup krakowski rozciągał swoją władzo dyecozalną do Pszczyńskiego i Bytomskiego w Szląsku (aż do r. 1821). Opat paradyski miał posiadłości ziemskie w Szlązku dolnym; opat tyniecki był przełożonym klasztoru orłowskiego w Cieszyńskiem; od opata miechowskiego zależeli bożogrobcy w Bytomiu i Nisie, miastach górnoszląskich. Do dyecezyi wrocławskiej należały (aż do r. 1821) ziemia wieluńska i powiat ostrzeszowski; opat norbertanów u ś. Wincentego we Wrocławiu wykonywał zwierzchność nad polskiemi klasztorami norbertanek w Łęczycy, Strzelnic i Zukowie. — Co się zaś tyczy arcybiskupa gnieźnieńskiego: już król Zygmunt August listem 21. maja 1562 z Wilna pisanym do papieża Piusa IV, przedstawiwszy iż; "perlatum est ad me. ugitari Romao consilia do arertendo Episcopatu Wratislauiensi a provincia et ecetesia gnesncusi, cui iam pridem exbeneficio et dotacione mnioruim nostrorum tamiquam motropolitanno sune ecclesino subiectus fuit, " prosi ojca świętego, aby nie zozwołił na oderwanie biskupstwa wrocławskiego od metropolii gnieźnieńskiej. (Zob. Theinera Vetcra Monumentu Pol. et Lith. etc. mae l861. t. II. 645 Nr. 717). Wszelako biskup wrocławski Marcin Gerstmann (1504- ) wyłamał się z pod zwierzchności archidyecezalnej gnieźnieńskiej. A lubo biskup wrocławski, Karu!, arcyksiążę austryacki, będąc w wielkich tarapatach, r. 1610 listom 14. sierpnia z Nisy pisanym błagał prymasa W. Gębickiego o pomoc, jako ufny w przychylność Jego władzy metropolitalnej, i w liście z Warszawy 31. grudnia 1619 do prymasa, uznaje go za swego metropolitę, rzeczywiście jednak dyecezya wrocławska wydobyła się z pod metropolii gnieźnieńskiej, bo kapituła wrocławska już nie uznawała zwierzchności arcybiskupa gnieźnieńskiego. Jakoż Zygmunt III. chcąc nakłonić kapitułę wrocławska, do przyzwolenia aby królewicz Karól Ferdynand objął koadjutorstwo a później samo biskupstwo wrocław- 3 polskie na Szląsku, chociaż reforma Lutra nieomal cały ogarnęła Szląsk, jako iszląskie w Polsce, po staremu wykonywały zwierzchność swoją, na prawach dyecezalnych i posiadłościach ziemskich polegająca, oraz iż związki krwi i powinowactwa kojarzyły wiele rodzin w Polsce i Szląsku osiadłych, mianowicie szlacheckich i t. p. Owóż bo nadewszystko, nieodzowna konieczność zaspakajania wzajemnych potrzeb materyalnych przez handel z Polski do Szląska wywożący płody surowe, a ze Szląska lub za pośrednictwem Szlązaków do Polski sprowadzający rozmaite wyroby przemysłu oraz inne artykuły, jakich się domagało życie wyższych warstw koronnych, czyniła ścisłe stosunki niezbędnemi dla obopólnej pomyślności rzeczonych krajów. Jakoż skrzętni kupcy niemieccy, na Szląsku osiedli, oddawna puszczali się do Polski (w której żywioły krajowe nie wydawały dzielnego stanu miejskiego), zyskowny dla siebie prowadząc handel, ochotnie przyjmowani od Polaków miłujących grzecznego a mądrego kupca niemieckiego. Nadto, i Szląsk poniekąd był łącznikiem Polski z zachodem Europy, gdyż w tenczas prawie wszelka kommunikacya lądowa między Niemcami, Wiochami, Francyą, Niderlandami i t. d. odbywała się nieomal przez sam Szląsk. Dlatego też z obu stron usilnie dopilnowywano dobrego sąsiedztwa. Wprawdzie kiedy niekiedy odzywały się skargi na wzruszenie traktatów międzynarodowych, na zamięszanie pokoju pospolitego przez niesnaski i zawieruchy pograniczne, przebiegi i zatargi kupieckie, swawolą szlachecką. Polacy skarżyli się, że w Szląsku doznawają krzywd, zniewag, że od tamecznych ociętnych dłużników odbierać niemogą należytości, u szląskiej zwierzchności nic podobna im dochodzić sprawiedliwości, że kupcy szląscy przywożą do Polski monetę podłą w Szląsku wybijaną pod ------------------------------- skie, między innemi przyrzekł kapitule listem z Warszawy 3. maja 1024 pisanym, że wyjedna u teraźniejszego i następnego arcybiskupa gnieźnieńskiego, aby arcybiskup-prymas nie rozciągał zwierzchnictwa, ni jurysdykcyi metropolitalnej do biskupstwa wrocła-wskiego. (Domum no Ecclesia illa a Reverondissmo o Domino Archiepiscopo Gnesnensi, Primato et primo Principe Regni sub Primatialis et Metropnlitanae Ecclesiae; superioritatom atque iurisdictionem trahatur, noro ca receptio filii nostri in Episcopatum Wratislanionsem prroiuditium aliquod iuribus et consuctudinibus quand dictam subiectiunem Motropolitano Gnesnensi Episcopis Wratislauiensibus imposterum parint, oporam dabimun antoritatemque nostram Regiam apud proxime futurum et pro tempore existentem Archiepiscopum Gnesnensem co nomine interponemus, noc cam in rem Scren. Principem filium nostrum, quamdie Episcopus fuerit, consensurum spondemus). 4 stępiem polskim i t. d. Szlązacy zań w niebogłosy użalali się na Polaków, że najeżdżają szląskie majętności, zagarniają grunta szląskie, wyrządzają szkody, dopuszczają się bezprawiów; kupcy zaś szląscy utyskiwali, że w Polsce ścieśniono wolność handlu, traktatami obwarowaną, że myta i cła podwyższane bywają, że zniewoleni przykładać się do poborów przez, sejmy uchwalanych na potrzeby skarbu polskiego, iż niejeden szlachcic polski, wedle pospolitego zwyczaju średniowiecznego, wilczem prawem przyniewalał niewinnych kupców do płacenia długów, z których mu się nieniszczali ich ziomkowie, i t. p. Dla takich tedy powodów, ks. Jerzy Scultetus, opat norbertanów u ś. Wincentego we Wrocławiu, biskup liddajski i sufrngan wrocławski, r. 1611 udał się w poselstwie do Polski, aby przed króla i senat zanieść zażalenia szląskie. Niestety, w ślad za przechwalanym z samowładczych zachcianek królem Stefanem, który serdecznie umiłowawszy towarzystwo jezusowe, zaszczepił w Polsce bujne nasiona przyszłej niedoli krajowej, będąc nader powolnym Janowi Zamojskiemu, — na oślep puścił się Zygmunt III, samem wychowaniem jezuickiem do szczętu zniedołężniony. Bo idąc drogą, utorowaną sobie przez niezgasłej pamięci Batorego, coraz śmielej popierał dążność przez poprzednika wytkniętą polityce polskiej a wiodącą li tylko ku widokom rzymskim, zgubną dla Polski i Litwy i Rusi, a niezgodną z gorącemi życzeniami większej a rozsądniejszej części sejmujących stanów, przenoszących miły pokój, pomyślność kraju, zgodę obywatelską i przyjazne stosunki z państwami ościennemi nietylko nad niedorzeczne wzniecanie domowych i zagranicznych nieprzyjaciół, ale i nad same marną sławę wojenna. Począł tedy Zygmunt i Szlązaków nabawiać swego wpływu niewczesnego. Nasamprzód drogą dyplomatyczna usiłował r. l616 działać na korzyść szwagra swego, arcyksięcia austryackiego, Karola, biskupa wrocławskiego, gdyż ten, opierając się reformie kościelnej na Szląsku coraz bardziej wzrastającej, wezwał pomocy króla polskiego. I w następnych latach, nawet po odpadnięciu Szląsku od cesarza Ferdynanda II, gdy korona czeska r. 1619 dostała się elektorowi Fryderykowi, Zygmunt nie przestawał znosić się przez listy z stanami 5 szląskiemi gwoli szwagrowi swemu, Ferdynandowi II. Atoli poselstwa M. Przerebskiego i R. Zaleskiego żadnego nieodniosły skutku. Naostatek, wbrew woli narodu pragnącego żyć w pokoju z korona czeską, jako tez z Węgrami (1), król polski za zgodą tylko kilku panów rad duchownych i świeckich, jawnych zwolenników domu rakuskiego, odważył się na posiłkowanie cesarza Ferdynanda hufcami pożądanej dla niego lekkiej (2) jazdy. W innem miejscu (3) obszerniej skreśliłem wypadki powyżej napomknięto. Lisowczyki podesłani przez Zygmunta srodze broili po całej koronie czeskiej, więc i na Szląsku. Chcąc się tedy uwolnić od tych najezdników i nadal szczególniej Szląsk ubezpieczyć od strasznej owej plagi oraz od inszych uciążliwości zachodzących z Polski, stany skonfederowane korony czeskiej postanowiły wyprawić poselstwo na walny sejm warszawski r. 1620. Poselstwo wszelako już po klęsce pod Pragą 8. listopada 1620, zakończającej krótkie panowanie królu czeskiego Fryderyka, wybrało się do Polski. ------------ (1) Jerzy Drugeth do Homonna do cesarza Ferdynanda II. in arce Lzaski 18 lutego 1020 pisze; "......modo anim! Jomioorum Polonorunm mutati sunt valde, qui Hungaros vel ob ponuriam vini, quod libenter bibunt, et pre ille nec per suas constitutiones egred possunt, nec rebelles per suos invchere offendero volunt" (Sitzungsberichte der kalserl, Aendomie der Wissedchaften, t XXXIV. posz. J. Wiedoń 1860). (2) "De conditiono Lisovianorum Kosakornm.........Licet vero a Maj. Vra nihil inteliexerim, on iltis indtgeat, tamen cum es cursore Maj. Vrae cognovissem a Maj. Vra Ungaros nd Bethlenium defecisse desidertirque levis armaturac et celeres milites, hos ut probatos, me etiam inspoctante in Hungaria dignos exstimavi, qui sub vexillis Mtis Vrac mererent. " Tamże (3) Wiadomości do dziejów polskich zarchiwum prowincyi szląskiej, str. XXIV — XLII i 240 — 89. 6 I.POSELSTWO OD SZLĄSKA DO POLSKI R. 1611 ODPRAWIONE PRZEZ KSIĘDZA JERZEGO SCULTCTUSA, OPATA NORBERTANÓW U Ś. WINCENTEGO WE WROCŁAWIU, BISKUPA LIDDAJSKIEGO, SUFRAGANA WROCŁAWSKIEGO. 18 września r. 1611 przybył do Wrocławia Maciej król czeski i węgierski, brat niedołężnego cesarzu Rudolfa II, który poniewolnie złożył korony: węgierską, i czeską Dnia 9, października książęta i stany szlaskie hołd składali królowi swemu, a nazajutrz doręczyli mu pismo, w którem zawarte pospolite zażalenia wszystkiej ziemi szląskiej. — "Kanclerz czeski" — piszą między innemi książęta i stany (1) — "opowiadać może, ilekroceśmy żałobę zanosili u najjaśniejszego króla i cesarza Rudolfa na najazdy i bezprawia, które czynili ludzie z sąsiedniej korony polskiej, wtargiwając w granice szląskie, lud i bydło zagrabiając, na dwie lub więcej mil w różnych miejscach pomykając granic posiadłości swoich i t d. A lubo najjaśniejszy król polski Zygmunt III i cesarz Rudolf II umówili się, żeby mocą paktów przez kommissarzy uspokoić zatargi graniczne, jednakowoż kommissye takie, bądź ponieważ do nich wyznaczano osoby osiadłe w odległych miejscach n. p. na Rusi, których snadno niemożna było sprowadzić na zjazdy, bądź ponieważ wszystkie kommissye i pełnomocnictwa w Polsce po upływie roku koniec swój biorą, oraz z inszych przyczyn, nic nie sprawiły i spornych spraw nie zagodziły. Uciążliwości podobne przymnażają się, a im dłużej sprawy takowe zostawają w zawieszeniu i niezałatwioną, tem przykrzejsze będą i trudniejsze. Co dzień jawi się więcej uczynków niezgodnych z paktami, bo Polacy dopuszczają się wielkich odwetów i odrazów, nietylko przytrzymywaniem osób, ale i zabieraniem towarów kupcom, a tych zniewalają wykupywać je. Przystępuje i to, że Polacy uchwalają kontrybucyc na ------------- (1) Z Aktów sejmu szląskiego r. 1611. Rękop. niem. 7 wojnę i inne cele, podwyższają myto i cło, przeznaczając je na pobór; przez co handel wielkiego doznawa uszczerbku, gdyż kupcy nasi muszą się przykładać do kontrybucyi, Polacy zaś w Szląsku pociągani nie są do podobnych opłat. Szląsk także z powodu monety podlej znaczne szkody ponosi, bo w Polsce wiele osób się znachodzi, bijących pod stęplem szląskim złą monetę, zkąd na nas przychodzi i hańba, gdyż zrzeszy niemieckiej moneta nasza wywołana. Nadto, przy zmianie teraz zaszłej w koronie czeskiej koniecznie potrzeba, abyś wasza królewska mość starań raczył przyczyniać, by pakta, przez koronę czeską z koroną polską niegdyś zawarte, odnowione zostały i zatwierdzone przysięgami obie strony obowiązującemi, tudzież aby wysadzono kommissya do rozpoznania sporów granicznych, zbrodni popełnionej przez Jana Tomickiego z Iiaranowa, ktory r. " 1611 4. lutego z domu przyjacielskiego z bronią w ręku wykradłszy szlachciankę Maryą Schindelówną zmusił ją do połączenia się z nim związkiem małżeńskim, oraz innych zażaleń poniżej wyłuszczonych. Dowiedziawszy się, że w Warszawie 25. września rozpocznie się sejm walny, upraszamy w. kr. mci, abyś w. kr. mć raczył wyprawić osoby osiadłe w Szląsku a obeznane z sprawami publicznemi, w poselstwie na sejm pomieniony, ku odnowieniu paktów, i zażądaniu kommissyi do rozpoznania i załatwienia rozterek granicznych i inszych spraw spornych. W instrukcyi posłów szląskich możnaby położyć i to życzenie, aby król jmć polski wyznaczyć raczył na kommissarzy jeno osoby osiadłe w bliskości granic, a to dla tego, żeby obywatele z odległych stron powoływani do zasiadania w komissyi nie puszczali jej w odwłokę, oraz aby pełnomocnictwo dane kommissarzom polskim dotrwało do zakończenia spraw pod rozpoznanie kommissyi oddanych, itd. itd. W dodatkach załączonych między innemi przedstawiono następujące zażalenia: Obywatele szląscy, Bernard i Grzegorz Pritwitzowie, uskarżają się na Stanisława Trzcińskiego z Trzcinicy, iż r. 1609 w lesie skarzyszowskim naścinawszy drzew, wywiózł je j sprzedał, pastewnik należący do Pritwitzów i biskupstwa wrocławskiego, zajął i spór o niego rozpoczął. R. 1610 tenże 8 Trzciński poddanym Grzegorza Pritwitza. zabrał wsztysko bydło; czy je zwrócił, niewiadomo. Tegoż samego roku 4. lipca zabrał Bernardowi Pritwitzowi dwieście owiec i zagarnął pastewnik należący do biskupstwa wrocławskiego. O tych i innych gwałtach sędzia nadworny biskupa wrocławskiego pisał do prymusa królestwa polskiego, upraszając go o zwrot zabranych rzeczy i o ukaranie przestępcy. Odpisał zaś prymas, iż przed sad właściwy trzeba pozwać Trzcińskiego i przekonać go dowodami o występki. Jan Jerzy margrabia brandeburski (1) użala się, że biskup krakowski, jako książę siewierski, utrzymuje, że przeszło dwumilowa przestrzeń lasu i łąk, w Bytomskiem leżąca na prawym brzegu Brynicy, od dawna odgraniczającej Szląsk od Polski, należy da księstwa siewierskiego. Stanisław Ożarowski, niedawno zmarły, poddany biskupa krakowskiego a księcia siewierskiego, przywłaszczył sobie kawał boru i kilka łąk na prawym brzegu Brynicy; przychodząc z ludem zbrojnym, ścinał drzewa, kosił trawo, zabierał wszystko to ze sobą; urzędników i poddanych margrabiego wzbraniających mu gwałtu, odpędzał, obrażał, groził im szubienicą. Brat jogo a opiekun dzieci nieboszczyka, do dziś dnia dopuszcza się takich bezprawiów, odgrażając się, że i nadal tak samo czynić będzie, lubo komissarzu zesłani od biskupa krakowskiego i margrabiego obu stronom nakazali, aby się spokojnie zachowywały. Abraham Sokołowski (2) zajechał obywatela szląskiego, ------------------ (1) Ziemi bytomskiej, od dawna należącej do księstwa cieszyńskiego, r. 1520, za przyzwoleniem Ludwika. króla węgierskiego i czeskiego, odstąpił Jan książę opolski margrabi brandchimkieinu a księciu karniowskiemu. Cesarz Ferdynand II r. 1021 zabrał ją Jonowi Jerzemu, to margrabia byt stronnikiem króla czeskiego Fryderyka. (2) Abraham z Sokolowa Sokołowski, podstarości oświęcimski, był jednym z Polaków. którzy wedle piosnki landsknechtów niemieckich: Srebra za rany! Złota za krew! Panie, plać dobrze! ja walczę jak lewi bawiąc się żołnierskiem rzemiosłem zgodnie z óvczesnym zwyczajem powszechnym, zawzdy gotowi bić się za kogokolwiek, byle im dobrze płacił za trudy wojenne. Przeto!!, pułkownik Ludwik Ramee. dowódzca hord krwiożerczych, przez podstępnego i niegodziwego arcyksięcia;: austryackiego Leopolda (brata cesarza Ferdynanda II), biskupa passawskiego zaciągnionych na imię cesarza Rudolfa II, listem włoskim z Budjejowic, miasta czeskiego, 7 lutego 1611, pisanym do Sokołowskiego, oświadczywszy mu, ża od rotmistrza Burzyńskiego dowiedział się o jego dzielności, innych dobrych zaletach, 9 osiadłego w Bytomskiem, Czambora Semetzkiego (? Ziemięckiego), poddanego margrabi, ograbił go, bydło zabrał, swywoli narobił. Przed dwoma laty Stanisław Dębiński, z niemałą zgra- ----------- a mianowicie o szczególniejszem przywiązaniu do cesarza jmci najjaśniejszego domu jogo (et nasienie delia singolar diuotione, che lei dimostra d' bauer uerso S. M. Caesar et sua Augustta. casa), i mając wyraźne i nieograniczonej polecenie od cesarza do zaciągania żołnierzy, szczególniej z narodu polskiego (specilimente delia natione Pollaccia), wzywa go, aby 500 konnych zaciągnąwszy, dniem i nocą pospieszył w dobrym porządku ku granicom cesarskim; wszodłszy zaś do Szląska, pobierać będzie żołd umówiony; prosi go, aby tymczasem łożył na potrzeby Kołnierzy swoich; poźniej się z nim porachuje a jeśliby teraz koniecznie potrzebował pieniędzy, niech mu to oznajmi, a on mu natychmiast pieniądze prześle przez weksel. W końcu Ramee dodaje: jeśli S. w drodze sputka przeszkody, niechże szabla, utoruje sobie drogę ( Z włosk. autogr). Że Sokołowski zadosyć uczynił wezwaniu Ramegy, wynika z listu Jego (ucz daty, miejsca i napisu) do nieznajomego. "Za tyra listem, pisze Sokołowski, — "zgromadziłem do sześciuset człeka usarzy petyborcy kozaków; do tego czasu iż niewiem co się dzieje. że ani posłańca ani pieniędzy na ten lud niemasz. Proszę jego arcyks. mci o jaką prywatną poradę i otuchę, jeśli się na tym zaciągu nie zawiodę. Mamli więcej ludzi zgromadzać o oznajmienie potrzeby J. arcyks. mci proszę, którą łudzi potrzeby zrozuimiawszy stawię sio tak j. ces. mci, że znaczenie i sławnie nieprzyjaciela, da p. Bóg, spokoje. Mam tez piechoty do sta, jeśliby i takich potrzeba było, z tysiąc zgromadzać. Mimo meto gdzieby inszy nieprzyjaciel j, ces. mci chciał być potężny, ukrainnych Tatarów wielką liczbę stawię za pewno oznajmienie. Na które tylko co ad rationem żołdu bym wziął aż do stawienia ich, za co ludzie prędkością swą przy dobrym wodzu dziwnieby nieprzyjacioła-utrapili. Z teraźniejszym gotowym pocztem, jeśli to zdanie j. arcyks. mci, przypadnę i złącze się do ludzi j. arcyks. mci gdziekolwiek miejsce naznaczyć raczy. Iż... row (?) i innych przez to dostatków rycerstwo mię nalegało, za upewnieniem tóm Jmci p. Laurcutiusa (?!) do Rame na ilkiem się sami mogli zdobyć, założyłem rycerstwo wszystko, dla dalszego jednak ich, zanimby posłaniec mój przybył, zatrzymania. J. arcyks. mci o założenie aby które tysiące na przywrócenie pewne, J. arcyks. mci prosze i o to, jakoby ten mój posłaniec do Nisy się przywrócił, aby do mnie insze drogi wziął przed sio i nocą wjęcej niż we dnie, Raciborz powyżej albo poniżej brodami rzeki Odry wiadomemi. Potem ku Strumieniowi alias Schwarzwassor, bo koło Pszczyny wszędy lud wzburzył p. Pszczyński, quali intento ipso videat. Także mój kollega aby był informatus. " Kopisał Sokolowski z Czechowic w sama niedzielę palmową (27 marca) 1611 list łaciński (podpisał się: Abraham do Sockolow Sockolowski Equestrium Polonorum Capitancus) do arcyksięcia Karola, biskupa wrocławskiego: "Zawzdy gotów służyć wojskowo nnjj. domowi waszej arcyks. mci (Utpote obsequia men libentissima corumque promptitudinem to to pectoro dedidi, ac dedicaui, in omni militari occasioue, ad merondum famlliao sorenisimae Archiducis Vestrae), oznajmia mu tedy, że wezwany przez Ramego do zaciągnionia żołnierzy na imię cesarza Jmci, zgromadził 000, lecz nie mając pieniędzy ni innych potrzeb, nie śmie ich dolej prowadzić. Uprasza tedy arcyksięcia o rade. Arcyksiąże Karol odpisując (po niemiecku) z Nisy 5 kwietnia, oświadcza Sokołowskiernu: "dziwno Nam. że się z takiemi rzeczami, o których nic nie wiemy udnjesz do Nas. My o to jeno się troszczym, jakby żyć w pokoju wespół z kosiołem i poddanymi naszymi. W żadną więc nie wdajemy się odpowiedź, prosząc ażebyś Nos nadal nie trudnił takowemi sprawami. — Jaki zaś konioc wzieła wyprawa Sokołowskiego, nie wiadomo. 10 ja Polaków wkroczywszy w Bytomskie, zabrał 700 sztuk bydła mieszczanom bytomskim i włościanom okolicznym, mówił że wróci i lepiej się sprawi, ogniem wszystko spustoszy; bydło w Będzinie kazał zabić, hulając wszystko przejadł i przepił; a lubo margrabia we właściwych miejscach skarżył się na niego, nic jednak dotąd nie nagrodzono. Owszem pomieniony Dębiński przed półrokiem powtórnie zjawiwszy się w Bytomskiem, roztasował się tam, a gdy hetman margrabiego z kilku sędziami ziemskimi i drugimi poddanymi ruszyli naprzeciw niemu, aby go wyrugować z Bytomskiego, ów Debiński z nienacka wsiadłszy na nich, hetmana z dwoma szlachcicami szląskimi zabrał w niewole i zawiózł do Polski, gdzie 3000 zł. okupu złożyć mu musieli. Przed niedawnym czasem Wacław Ożarowski, poddany biskupa krakowskiego, wtargnąwszy do Kamienia, wsi w Bytomskiem położonej, zabrał 150 owiec, grożąc, że złupi wszystkich poddanych tamecznego właściciela A gdy margrabia o tem pisał do niego, Ożarowski przedłożył pewien oblig — podobnież Abraham Sokołowski uczynił Ziemieckiemu — utrzymując, że mu wolno było zająć mienie dłużnika swego w razie nieuiszczonej zapłaty. Wprawdzie wielu polskich wierzycieli ma obligi (1) szląskie, w których wyrażono, że w razie niewypłaty wierzyciele będą mogli dochodzić należytośc na dobrach i mieniu dłużnika. Lecz ztąd nic można im dozwalać, aby ku poszukiwaniu długu wtargiwali w cudze majętności, ludzi i bydło zabierali i broili wedle swej woli, bo to sprzeciwia się traktatom i pokojowi pospolitemu, a tem bardziej jest potępienia godna, że zwierzchność tutejsza gotowa wymierzać im sprawiedliwość. Dowiedział się także margrabia, że fałszywe trzygroszówki pod jego stępieni bite w Polsce, do Bytomskiego i innych miejsc szląskich przywożono. Prosi tedy margrabia, aby się starano u króla polskiego o ukaranie fałszerzy. Księstw lignickiego i brzeskiego stany skarżą się na spory graniczne wszczęte między spadkobiercami Mikołaja Za- ------------------------ (1) Wedle staropolskiego prawa, wierzyciel na przypadek nieodzyskania na termnie wierzytelności, otrzymał w umowie prawo i możność do samowładnego objęcia dóbr w dokumencie wymienionych. 11 krzewskiego z powodu dóbr jego Łaszczyna i Zakrzewa, a właścicielem majętności wąsoskiej (Herrnstadt) w Szląsku. Księstwa głogowskiego miasta użalają się, że w Polsce wbrew traktatom podwyższają cła wchodowe i wychodowe, że kupcy szląscy zniewoleni składać pobór, że Polacy na kupcach niewinnych poszukiwają należytości swoich, niemogąc ich dochodzić na swoich dłużnikach szląskich. Z Bielska przychodzi skarga na Piotra Komorowskiego o zabranie Bielszczanom obszernych pól, ogrodów i łąk. Ze Smogorzewskiego (Trachenberg) zanoszą zażalenia na Piotra Choińskiego na Chojnie i Golejewku, kasztelana santockiego, i ś. p. Michała Choińskiego poddanych, że wbrew umowie na łąki wsi szląskiej Dębic (Damno) wkraczając trawę kosili itd. Podobnież Piotr Choiński karczował na gruncie smogorzewskim, budował, drzewo sprzedawał, dokazując tak na przestrzeni prawie milowej. W innem miejscu wszczął się spór między Andrzejem z Czarnkowa Czarnkowskim, hrabią na Górce, wojewodą kaliskim i starostą inowrocławskim, a właścicielem wsi szląskich Dębna, Korzeńska i Stwolna. Czarnkowski na cudzym gruncie karczował, budował, drzewa ścinał, role uprawiał i zasiewał. Także Mikołaj Konarzewski z Konarzewa poważył się z Korzeńska zabrać bydło będące własnoscią państwa smogorzewskiego; trzy dni zatrzymał je u siebie, przeto musiano kilku żołnierzy zaciągnąć ku strzeżeniu własności. Nadto zabrał ludziom drzewo kupione na deski w Smogorzewie, nawet wtargiwając na grunt smogorzewski, ścinał drzewa. Ziemianie namysłowscy użalają się na spory między Janem Tomickim z Baranowa a właścicielem wsi szląskiej Dróżki zachodzące od wielu lat, a nie zakończone. Bo lubo ś. p. Tomicki ojciec poprzestał zatargów, posłuszny rozkazom zwierzchności właściwej, syn jednak poważył się nietylko w spornych miejscach ścinać drzewa, ale też w innych miejscach niszczyć zboże. Tak samo czynił pewien Trzciński. Kupcy wrocławscy następujące podają zażalenia: Iż kupcy wrocławscy w Polsce bywają nagabywani, przytrzymywani, zniewalani do płacenia cudzych długów i t. p. Wydarzyło się to Joachimowi Elsnerowi, Zacharjaszowi Eck- 12 hardowi, Jakubowi Haendelowi, Jana Scholtzego sługom, i Pawłowi Bucherowi, słudze Błażeja Schwencka. Tych r. 1610 w poniedziałek zielonych światek po wracających z toruńskiego jarmarku na wniebowstąpienie pańskie, między Krotosznem a Zdunami, w sam biały dzień zatrzymawszy na publicznej drodze w lesie krom wszelkiego powodu Mikołaj Milotowski (?) w 12 konnych, z wozem i końmi zaprowadził do wsi swojej Mi.... ina (?), tam musieli 1000 zł. okupu złożyć; prócz tego ponieśli 300. zł. szkody. Furmanów wiozących z Gdańska do Wrocławia na pięciu wozach towary zakupione w czasie jarmarku na 6. Dominik przez wrocławskiego kupca Balcera Langiego, gdy z Strzelna wyjechali, Jan Rudnicki sługa opata strzelnowskiego z drogi nawrócił do Strzelna, i tamże zatrzymywano ich póty, póki Lange nie wypłacił opatowi 300 zł. Opat zaś uczynił to dla tego, że, gdy na przeszły jarmark na ś. Agnieszkę posłał sługę swego Rudnickiego do Nisy, aby wina kupić, a Rudnicki w drodze ubił dzika, bo zwierz puścił się ku niemu, w Brzegu musiał za to zapłacić 100 czerw, zł, kary. Tych pieniędzy nie odzyskał mimo wstawienie sio za nim osób znakomitych. Przeto wyjednał dla siebie od jenerała wielkopolskiego pozwolenie na przytrzymanie Szlązaka, aby od niego wydostać 100 czerwońców. R 1609 w Łęczycy Mikołaj Miroszewski przytrzymał kilku Szlązaków z towarami z tej marnej przyczyny, że kobieta jakaś z Wrocławia, wydając się za doświadczona lekarkę, nietylko mu nie pomogła, ale zaniedbywając go o znaczne przyprawiła straty. Scypio Kazanowski, (1) niegdyś dla monety więziony we Wrocławiu, obecnie bawiąc w Krakowie mówił panom polskim, że Wrocławiowi dokuczać nieomieszka. Takie zaś bezprawne postępowanie i przytrzymywanie osób niewinnych i towarów bardzo jest uciążliwem. Jeśli więc lada szlachcic polski skrzywdzonym został w Szląsku, lub jeśli mu tam nic wymierzono sprawiedliwości wedle upodobania jego: czyż ma mu być wolno zemsty nic tylko z przeciwników swoich poszukiwać, ale i z niewinnych ludzi? Przodkowie nasi byli wolni od opłaty cła w czasie kra- ----------- (1) O bezprawnem przytrzymaniu Kazanowskiego przez radę miast. t Wrocławiu zob. Wiadomości do dz. pol. zebr. z arch. prow. szląskiej, str. 242. — 13 kowskich jarmarków na ś. Stanisław i na ś. Wit, nas atoli pozbawili tej wolności. W PoIsce już nie wybierają takich ceł i myt, jakie brali w dawności i w początku rządów teraźniejszego króla. Niektóre eta i myta wydzierżawiono żydom, którzy je nad miarę podwyższają, a prawie każdy celnik wyciąga eto wedle upodobania. Nadto, wszystkich kupców przybywających do Polski z Czech i ziem przyłączonych, na granicy zniewalają, aby prócz pospolitego cła jeszcze tytułem poboru(1) płacili czwarty grosz od wszelkich towarów przywożonych i wywożonych, i pogłównego po i złote od osoby, tudzież furmani płacić muszą od koni po 2 złote na kontrybucyą wojenną; od Polaków zaś nie wymaga się takich opłat ani w Czechach ni w ziemiach przyłączonych. — Postępowanie takie niezgodne z paktami, przeszkadza handlowi; prosimy więc, aby się starano o zniesienie tych uciążliwości. — 15. października kanclerz czeski Zdenko Poppel z Lobkowicza, przy boku króla Macieja znajdujący się we Wrocławiu, zawiadomił ks. Jerzego Scultetusa opata norbertanów u ś. Wincentego we Wrocławiu, biskupa liddajskiego i sufragana wrocławskiego, że król czeski Maciej na zalecenie książąt i stanów szląskich postanowił jego i radzcę kamery szląskiej Jana z Kochcic Kochtyckiego w poselstwie wyprawić do Polski, Zrazu opat wzbraniał się przyjąć poselstwa, przedkładając, że po polsku nie umie, dyplomatą nie jest, że chory, pieniędzy niema na opędzenie kosztów podróży. Stany zaś szląskie błagały pana opata, aby się podjąć raczył poruczonej sobie sprawy, obiecując że wynagrodzą wszystkie koszta, o jakieby jego i p. Kochtyckiego przyprawiało poselstwo, byle je tymczasem ze swoich ponosili pieniędzy. Jerzy już nawet od króla Macieja odebrał list wierzytelny do króla Zygmunta i do znakomitszych panów polskich, oraz list do Konstancyi królowej, Austryaczki, którym król czeski uprasza krewnej swojej, aby posłów jego nietylko łaskawie słuchać, ale też starać się raczyła o to, by posłowie cel swój mogli osiągnąć. Bo oprócz spraw szląskich, Maciej, jako król węgierski, poruczył opatowi także ważny ------------- (1) Po raz pierwszy, uniwersał poborowy na rok 1602 uchwalony na sejmie walnym warszawskim r. 1601, pociąga wszystkich obcych kupców, nie zważając no żadne libertacye i prerogatywy, do płacenia poboru 14 interes dotyczący Siedmiogrodu. 23. paźdź. król Maciej nalepa! o przyspieszenie wyjazdu posłów, i książe Karol na Monsterburgu, jeneralny hetman czyli starosta Szląska, zaklinał Jerzego, aby tymczasem z własnych pieniędzy łożąc na podróż, jak najspieszniej udał się do Polski. Wszelako opat 25. paźdź. zwrócił królowi dane sobie papiery, najuniżeniej przedstawiając, że nie podobna mu odprawiać poselstwa, bo wystarać się nic może o pieniądze. Powiedziawszy się o tem biskup wrocławski, Karol, arcyksiążc austryacki, oświadczył sufraganowi swemu, że przyczyna, dla której wymawia się z poselstwa jest nader błahą, Jerzy więc namyśliwszy się upraszał biskupa, aby mu pozwolił z kas poborowych wybrać 3000 talarów: to pojedzie do Polski. Biskup zaś zezwolił tylko na 2000 tal, spodziewając się, że ta summa będzie dostateczną. Zgromadzał tedy opat rozmaite skargi, zażalenia, których załatwienia domagnaś się miał w Warszawie. Pomiędzy temi szląskiemi gorzkiemi żalami pierwsze miejsce zajmują, utyskiwania wrocławskiego bractwa kupieckiego na rozliczne trudności i przykrości czynione w Polsce kupcom wrocławskim, jak wiadomo, cały handel polski ochotnie zagarnąć usiłującym. Memoryał (1) podany opatowi przez kupców wrocławskich opowiada, iż oni od pewnych mieszkańców prześwietnej korony polskiej, którym niczem zobowiązani nie są. ani umową ni przestępstwem rzeczywistem (delicto vero), przeto mimo żadnej słusznej przyczyny, krom żadnego przewinienia swego, przeciwko paktom i przymierzom między prześwietnemi królestwami czeskiem a polskiem szczęśliwie zawartym, przemocą, bywają imani, więzieni, przytrzymywani póty, póki wedle upodobania panów Polaków nic złożą okupu po 1000, 500 lub 300 złotych. Przykłady takie podaliśmy w zażaleniach złożonych królowi naszemu Maciejowi. Tu przydajemy, że Jakób Stokowski wczasie blisko przeszłego jarmarku na ś. Alexy w Łęczycy przytrzymał Balcera Ehrmana, Jana Fokha i innych kupców wrocławskich, ponieważ miał we Wrocławiu kilku złych dłużników, żądając od pomienionych kupców, aby mu zapłacili za dłużników jego, aczkolwiek ci kupcy ani wiedzieli o jego ---------- (1) Ze skryptu: Extractio Gravaminum Mercatorum wratislatuensium pro memoria consignata. 15 należytościach wrocławskich, ani za tych, którzy jemu dłużni, nie ręczyli. Jeśli zaś wymienieni Wrocławianie na blisko nadchodzący jarmark świętomichalski nie wypłacą mu wierzytelności jego, wyciągnąwszy ją wprzódy od jego wrocławskich dłużników, lub nie zaspokoją go z własnych funduszów, obawiać im się przyjdzie, żeby ich przerzeczony Stokowsk powtórnie nie przytrzymywał ni więził. Uniżenie więc upraszamy najj. króla polskiego, aby j. kr. mć najsurowiej raczył zakazać takowych postępków, mianowicie iż niektórzy panowie Polacy odgrażają sie nam srogo i okrutnie, my zaś gorąco pragniemy, abyśmy mogli spokojnie i bezpiecznie odprawować kupie swoje z pożytkiem prześwietnego królestwa polskiego. Lubo r. 1599 j. kr. mć ustanowił ordynacyą i umoderowaną taksę, według której wybierane być winny cła po Wielkiej i Malej Polsce, celnicy jednak nie przestrzegali jej, lecz nawet cła wedle upodobania podwyższali nad przepisaną taksę; skutkiem czego nietylko wielu naszych poniechało handlu w Polsce, ale i cudzoziemcy z Armenii, Kusi, Węgier i inszych odległych krajów nie przybywają na jarmarki polskie w takiej ilości juk dawnemi czasy. — Przystępuje i zniesienie prerogatywy służącej niegdyś cudzoziemcom w Krakowie podczas uroczystości i. Stanisława przez dni 10, i na ś. Wit przez dni 5, iż nie opłacali cła od towarów przywożonych i wywożonych. A chociaż j. król. nić przez biskupa krakowskiego i innych panów polskich r. 1003 owe prerogatywę odnowić nam raczył, oraz przyobiecać, że, o ile to być może, najspieszniej rozkaże wydać znośny instruktarz celny, w którymby oznaczono opłaty od wszelkich towarów, pomienionej atoli prerogatywy używaliśmy tylko przez dwa latu, poczem ją odjęto nam, a dotąd dla długiej nieobecności j. kr. mci ani utraconej prerogatywy odzyskać, ani przyobiecanego instruktarza doczekać się nie mogliśmy. - Nadto, nasi muszą te same opłaty i podatki składać, jakie uiszczają mieszkańcy korony polskiej, na obronę kraju, jako to pobór od towarów i pogłówne od osób. Polacy zaś w Niemczech opłacają tylko te same cła i myta, co i my krajowcy, od innych ciężarów krajowych u nas są zupełnie wolni. Ani sama roztropność 16 nie dopuszcza, żeby ci, którzy osiadłości nie mają w królestwie, winni się przykładać do obrony jego. Wszakże ani poboru ani pogłównego nie wybierano od nas za panowania błogiej pamięci królu Stefana ani w początku panowania teraźniejszego króla Zygmunta III, a r. 1603 król Jmć polski teraz panujący obdarzył Wrocławian przywilejem uwalniającym ich od pogłównego. — Wszystko to dzieje się nietylko ze szkoda j. kr. mci miast, które przez częste naszych i cudzoziemców kupie wzrosły, ale i z wielkiem uszczupleniem dochodów celnych j. kr. mci. Świadczą bowiem dawniejsze rejestra celne z owych czasów, kiedy tak wysokich ceł ani poboru ni pogłównego nie wybierano w Polsce, a wyżej pomienione prerogatywy nam służyły, że król Jmć ciągnął daleko większe dochody z ceł, oraz że mieszkańcy Polski towarów i innych potrzeb taniej nabywali, niż w teraźniejszym czasie, kiedy większe wybierane są cła i owę prerogatywę zniesiono. Sam teraźniejszy jeneralny przełożony celników (generalis theloneatorum praefectus), wielm. i ur. pan Andrzej Oleśnicki przyznał, że lepiej bedzie, jeśliby cło i myto w mniejszej ilości wybierano i owo uwolnienie od cła nam przywrócono. Lecz iż wspomniany p. Oleśnicki, jak nam oświadczył, sam nie pomnożył ceł, ale je zastał w takiej ilości, przeto sam zmniejszać ich nie może. — Dla tego uniżenie upraszamy króla jmci polskiego, aby raczył rozkazać wszystkim celnikom, żeby, jeśli nie według instruktarza r. 1603 najmiłościwiej nam przyobiecanego (o czem wyżej napomknęliśmy), to przynajmniej wedle taryfy r. 1599 publicznie potwierdzonej, cła i myta wybierali, tudzież aby j. kr. mć ku lepszej wiadomości rozkazał instruktarz wspomniony, własną ręką j. kr, rnci podpisany i pieczęcią koronną przypieczętowany, celnikom wszystkim rozesłać, na komorach celnych przybić i nam także dać, oraz aby wszyscy celnicy i poborcy wydawali nam własnoręczne kwity, w którychby wyrażono, kto i ile cła zapłacił, u za ukazaniem których możnaby celników przekonać, jeśliby więcej nad przepis od kogo wymagali. — Prośba nasza do króla jmci polskiego zmierza także ku temu, aby przywrócono nam owę prerogatywę uwalniającą nas od ceł w Krakowie w czasach po- 17 wyżej wymienionych, i zwolniono nas od poboru i pogłównego. A ponieważ prośba nasza nic nowego nie zawiera nad to, co przedtem j. kr. mć sam nadal, oraz że to bedzie z pożytkiem i dobrem j. kr. mci i prześwietnej korony polskiej, przeto nie wątpimy, iż j. kr. mć i wszyscy miłośnicy ojczyzny przychylą się do niej, lub przynajmniej przez trzy lata doświadczać zechcą, czy przez spełnienie prośby naszej osiągać nie będą większych dochodów, aniżeli się teraz dzieje i było dawniej. Celnicy gnieźnieński, powidzki i inowrocławski, wybierający nie królewskie lecz prywatne cła, za zezwoleniem królewskiem ustanowione z tem jednak zastrzeżeniem, żeby tylko od postawu, beczki, paki, pudla itp., nie zaś wedle taksy i szacunku od każdej części lub grzywny pobierali opłatę, — podobnież jak drudzy królewscy celnicy nie przestrzegają przepisów j. kr. mci. Oni też cła przeciwko konstytucyom koronnym nie wydzierżawiają chrześcianom lecz żydom, którzy cła coraz więcej podwyższają, a nie zważając na kwity od królewskich celników wydawane (o które się u furmanów i innych ludzi dopominają) powtórnie wymagają ich, nie zaś od całej beczki albo sztuki jako przepisano w instrukcyi, a nas tak wysysują, iż, jeśli nie nastąpi słuszna poprawa, zniewoleni zostaniem nadal nieprzybywać na targi gnieźnieńskie, lecz do Torunia, gdzie koło tegoż samego czasu odbywają się jarmarki, przenieść nasz handel. Ztąd krom wątpienia, nietylko samemu miastu Gnieznu, które także nieomal samym naszym i cudzoziemskim kupiom wzrost swój zawdzięcza, nie mały uszczerbek wyniknie, ale i j. kr. mci dochody celne bardzo znacznego ubytku doznawać będą, jeśli dla podwyższonego cła w miejscach wspomnianych my żadnych towarów oni przywozić ani wywozić nie będziem, przeto też cudzoziemcy na polskie jarmarki przybywać nie będą, gdyż nikogo tam nie znajdą, któryby nabywał towarów na sprzedaż przywożonych. Wszystko to snadno naprawić można. jeśli królewscy i prywatni celnicy otrzymają jeden a tenże sam instruktarz celny z przykazem, żeby ściśle wedle niego wybie- 18 rali cło, jeśli żydzi usunięci zostaną, którzy naszych srodze ponieważają, i ustnie i czynem obniżając ich. Wybrał się tedy opat z Wrocławia w poselstwie do Polski 1. listopada w samo południe, a po dwuch noclegach lnianych (1) w Szląsku, 3. list. przejechawszy przez granicę polską z rana stanął w Ostrzeszowie; ztamtąd puścił się do Grabowa, starostwa p. Marcina Zareby, gdzie przenocował. Drugi nocleg w Polsce miał nazajutrz 4. w Sieradzu; stąd przybył 5. do Szadka, gdzie niedawno zabito 50 ludzi, a przenocowawszy w m. Lutomierzu, 6. śniadanie zjadł w Zgierzu, mieńcie niedawno temu nawiedzonem wielkim pożarem; tam go przywitał Maciej Rokicki sługa kasztelana gnieźnieńskiego Jędrzeja Przyjemskiego. Zajechawszy na nocleg do miasta Strykowa 7. stanął w Łowiczu, mieście znakomitem (civitatem amplam), własności arcybiskupów prymasów, gdzie miał zastać swego kolegę p. Jana z Kochcic Kochtyckiego, który zaś nietylko nie zjechał do Łowicza, ale nawet wcale nie przybył do Polski, tak że opat. sam sprawować musiał poselstwo. Pomieniony Maciej Rokicki zaprowadził posła szląskiego do domu ks. Baranowskiego, proboszcza miejscowego. Przez cały następny dzień zostając w Łowiczu, opat na śniadanie zaprosił do siebie p. Mateusza Saxa, Szlązaka z Nisy, kanclerza i notaryusza łowickiego. 9. rano opuściwszy Łowicz, minąwszy Sochaczew na noc przyjechał do Błonia. Tamże doczekawszy się 12. kursora królewskiego, Macieja Heira, który dla opata przywiózł listy wierzytelne, instrukcyą, i inne papiery, co żywo ruszył ku Warszawie, gdzie stanął na trzecią godzinę. Przed samem miastem przyjmował poselstwo szląskie, wysłany na spotkanie jego, p. Jędrzej z Ponęt owa Ponętowski, sędzia marszałkowski; tenże zaprowadził opata z orszakiem swoim do gospody na przedmieściu, w której niegdyś mieszkał także biskup wrocławski Andrzej, gdy r. 1590 odprawiał poselstwo do Polski. Niebawem poseł szląski oznajmić kazał o przyjeździe swoim p. Zygmuntowi Myszkowskiemu, margrabi mirowskiemu, marszałkowi wielkiemu koronnemu, staroście korczyńskiemu --------------- (1) Z łacińskiego dzienniczka czyli opisu podróży przew. sufragana wrocławskiego, posła króla jmci węgierskiego i czeskiego Macieja do króla jmci polskiego, z Wrocławia do Warszawy. (Ręk. ) 19 itd, i Mikołajowi z Podhajec Wolskiemu, marszałkowi nadwornemu koronnemu, a poświeciwszy dzień następny odpoczynkowi, 14. przyjmował u siebie p. starosty Zurębę i wspomnianego Ponętowskiego. Poczem przez sekretarza swego Karola Bernicza i marszałku dworu swego Jerzego Kremera zawiadomił kanclerza koronnego Wawrzyńca Gębickiego biskupa władysławskiego i pomorskiego o przybyciu swojem, i przesyłając mu list swój wierzytelny upraszał go o wyjednanie sobie posłuchania w obec wszystkiej rzeczypospolitej. Natychmiast tez kanclerz koronny przysłał do posła szląskiego dworzan swoich, którzy przywitawszy pana oratora króla jmci czeskiego i węgierskiego, oświadczyli rnu, że dopiero za kilka dni bedzie mógł mieć audyencyi, bo teraz są zatrudnieni sprawą lenna pruskiego. — Jakoż dnia 15. przybył elektor brandenburski, Jan Zygmunt, który umiał sobie uskarbić króla Zygmunta 311. i doradźców jego, przeważny wpływ wywierających na sprawy publiczne. Na błoniach przed Warszawą uroczyście przyjmował nadjeżdżającego elektora z licznym orszakiem, królu Zygmunt otoczony wspaniałym pocztem panów polskich. Po prawic}' król jechał elektor, po lewej stronie królewicz Władysław. Wprowadzono elektora do pałacu ujazdowskiego. Tegoż dnia przyszedł (1) do posła szląskiego p. Mikołaj Wolski, a składając ukłony służby swe zalecał w łuskej najjaśniejszego królu jmci węgierskiego i czeskiego, wszelką możliwą przyobiecując pomoc. Poseł szląski, znając doskonale panu marszałka nadwornego, jako szczerze przywiązanego do najj. domu austryackiego, poufnie i otwarcie z nim rozmawiał o tem, co, jak wiadomo, król węgierski posłowi poruczył względem Siedmiogrodu. Żądał bowiem król Maciej od króla Zygmunta, żeby mu przysłał kilka tysięcy wojska polskiego na pomoc przeciwko wojewodzie siedmiogrodzkiemu Gabryelowi Batoremu, który, jak król węgierski się użalał, ziemie i łudzi jego nawiedza po nieprzyjacielsku. Wolski zaś odpowiedział posłowi szląskiemu, że szczerze traktując z Cezarem Gullusem, --------------- (1) Z listu lacińskiego, który poseł szląski 15. list. z Warszawy pisał do kanclerza węgierskiego, pana Krenberga. 20 przysłanym od króla węgierskiego do Polski, usilnie popierał interes króla Macieja nietylko u królu Zygmunta ale i u panów polskich. Gallus atoli nic chciał, jak on (Wolski) mu radził, co najspieszniej powracać taż sama drogą do króla węgierskiego, kędy przybył do Polski, lecz oświadczył, że wrócić zechce przez Multany. A lubo to zrazu wszystkim bardzo podejrzana wydawało się rzeczą, naostatek jednak dozwolono mu wolnego przejazdu, tem bardziej że przysiągł iż nic nic uczyni przeciwko królowi Jmci polskiemu i koronie polskiej. Lecz mimo to; namawiał Mołdawian, aby królowi węgierskiemu przysięgali na wierność i poddawali się pod rządy jego. O to wielkie hałasy w Polsce powstały. Później król węgierski przysłał Hejdela. Z nim Wolski także konferował, a gdyby wszystko tak, jak umówiono, zostało wykonanem, stanęłoby między królami polskim a węgierskim mocne przymierze. Listy także wyprawił do króla węgierskiego, atoli cała sprawa spełzła na niczem. Bo ani Hejdel ani kto mszy, dobrze o wszystkiem zaznajomiony, według umowy, nic zjawił się tu ani przed rozpoczęciem sejmu, ani w pierwszych dniach jego. Wolski zaś już przysposobi! umysły panów senatorów, a wszystkoby pomyślny otrzymało skutek. Lecz nic nie czyniono ze strony króla węgierskiego. A lubo tu już są senatorowie obu narodów, polscy i litewscy, król jednak, lubo ma szczerą wolą, z senatem samym nic nic może stanowić o daniu posiłków, gdyż rzecz tak wielkiej wagi winna być roztrząsana w obec całej rzeczypospolitej. — Poseł szląski wprawdzie uniewinniał, o ile możności, króla Macieja, przekładając że dla rozlicznych trudów, jakie napotykał przy objęciu rządów czeskich i dla hołdu złożonego w Wrocławiu przez książąt i stany szląskie, zniewolony był poniechać innych spraw. Atoli to wszystko nie trafiło do przekonania Wolskiego, bo utrzymywał, iż przedewszystkiem król węgierski powinien był zakończyć sprawę, przez posła Hejdela z ramienia jego rozpoczętą w Warszawie. Naostatek zaś Wolski radził posłowi szląskiemu, żeby niektórym panom polskim doręczając swój list wierzytelny, usilnie nakłaniał ich, by gwoli dobremu sąsiedztwu, kilku tysięcy wojska polskiego posiano królowi węgierskiemu na pomoc; nakoniec król jmć Zygmunt obmyśli śro- 21 dki, przez jakie pokój stanie między królem węgierskim a Batorym, boby Batory później mógł nawet państwom króla Jmci polskiego być niebezpiecznym. Słuchając rady Wolskiego, poseł króla Macieja rozesłał list swój wierzytelny panom w ówczesnych okolicznościach największe znaczenie i wpływ u króla Zygmunta mającym a domowi nustryackiemu przychylnym, jako to Franciszkowi Simonecie biskupowi fulginackiemu, nuncyuszowi apostolskiemu, Stanisławowi Żółkiewskiemu wojewodzie kijowskiemu i hetmanowi wielkiemu koronnemu, Szczęsnemu Kryskiemu podkanclerzemu kor., Janowi z Ostroroga wojewodzie poznańskiemu, Marcinowi Szyszkowskiemu biskupowi płockiemu, Lwowi Sapieże kanclerzowi w. litewskiemu i marszałkowi dworu królowej Jmci, Krzysztofowi Monwid Dorostohajskiemu marszałkowi w. litewskiewu, Wojciechowi Baranowskiemu arcybiskupowi gnieźnieńskiemu. Do ówczesnych stronników polskich domu austryackiego należał także Adam (1) Sędziwoj Czarnkowski, wojewoda łęczycki i jenerał wielkopolski, który przez Ponętowskiego (2) upraszał posła szląskiego, aby mu przesłał listy króla węgierskiego i czeskiego, dodając że przez umyślnego kursora wyprawi odpowiedź do króla Macieja. Nazajutrz, tj. 10. list., elektor brandenburski przyklęknąwszy przed królem polskim, siedzącym na tronie wzniesionym w pobliżu kościoła bernardyńskiego, publicznie i uroczyście składając hołd królowi polskiemu, odebrał od niego lennem prawem księstwo pruskie; poczem wspaniały obiad da! król lennikowi swemu, który następnego dnia, t j. 17. do pałacu ujazdowskiego na ucztę zaprosił króla i znakomi- --------------- (1) O tym Adamie Czarnkowskim, nieodrodnym synu Wojciecha, byłego jenerała wielkopolskiego, przesławnego jurgieltnika rakuskiego, pisze Niesiecki (III. 219): "w radach przezoru wielkiego, który i postronni w nim sobie szanowali: dla tego cesarz przez Karolu arcyksięcia Austryi jego rady w ciężkim Jakimś interesie szukał, a drugi raz przez list się rodził, ale że go już żywego nie zastał, list nazad cesarzowi odesłany, " (2) Andrzej Ponętowski, zdaje się dworzanin królewski, do szczególnych poruczeń używany przez Zygmunta III., w trzech łacińskich autografach do posła króla Macieja pisanych, które czytałem, podpisywał się: Andreas Ponetowski do Pono. (także Ponetof) in Attendorf Coinitiorum Rcgni ot Aulo Causnrum Jndex (takżo comitiorum genoralium Judex, albo Comiliorum Rug. Sups. Index). Jakoż byt on panem na Attendorfie czyli właścicielem wsi po polsku Drężyna, już wówczas po niemiecku Atendorf zwanej. położonej obecnie w w. ks, pozn., powiecie i okręgu wschowskim. 22 tych panów polskich. Tegoż sumego dnia ks. Wojciech Bedleński, kanclerz biskupa władysławskiego, kustosz wolborski i dworzanin (concamcrarius) kanclerza koronnego, i Andrzej Ponetowski oznajmili postowi szląskiemu, że nazajutrz otrzyma posłuchaniu u króla Jmci. Dnia 18. raniutko Ponetowski z rozkazu króla listem (1) zawiadomił posła szląskiego, że król koło 9. godziny da mu audyencyą, że zajedzie przed gospodę królewska kareta aby po powieść na zamek; dodał, iż, powróciwszy od elektom brandeburskiego, do którego król go wyprawia, pospieszy do przewielebnego posła szlaskiego, aby mu także towarzyszyć po drodze do zamku. Jakoż w parę godzin po odebranym liście trzech senatorów przyszło do posła szlaskiego zapraszając go na audyencyą. Karetą królewska pojechali do zamku. Tam koło 11. z południa wprowadzony na audyencya przed królem i senatem, poseł króla Macieja, siedząc na krześle, po łacinie przemówił do nich w te stówa: Najjaśniejszy i najpotężniejszy królu, panie miłościwy, najprzewielebniejsi arcybiskupowie, przewielebni biskupi, jaśnie oświeceni, jaśnie wielmożni panowie, urodzeni i wielmożni prześwietnego królestwa polskiego wielkoradzcowie. Najj. i najpoteżn. król a pan, Maciej, król węgierski, czeski, dalmacki, chorwacki, pan mój miłościwy, życzy najj. królowi zdrowia, długiego żywota, w sprawach wszelkich powodzenia najpomyślniejszego, a jako gorąco i z głębi serca winszuje waszej kr. mci zwycięstwa nad Smoleńskiem otrzymanego, tak też pragnie szczerze, żebyś w. kr. mć liczne insze i slawniejsze odnosił tryumfy, ofiarując w. kr. mci, krewnemu i powinowatemu swemu najukochańszemu, przyjacielowi szczeremu, sąsiadowi dobremu, przyjaźń i służby swoje, a prześwietnemu (inclyto) senatowi łaskę swą królewską i wszelkiego dobrego pomnożenie. Najj. król nasz, gdy niedawno doszło do jego wiadomości że w Warszawie będzie zjazd, na który teraz patrzemy, stanów królestwa polskiego, zaniechać tego nie powinien a, chciał, żeby, jak prędko mu sprawy publiczne dopuszcza, wy- ------------------- (1) W autografie bez daty i miejsca czytamy na końcu: Dabantur in autora in Hospicio vete. 23 prawić tutaj w poselstwie j. wielm. barona Kochtyckiego i mnie, ażebyśmy imieniem króla jmci węgierskiego i czeskiego niektóre sprawy wnieśli na łono tego dobranego kota. Ztądto w. kr. nić wespół z j. wielmożnymi senatorami swymi snadno powziąć możesz przeświadczeniu, iż najj. król nasz ku nim zawzdy był najlepszego, najprzyjażniejszego i najżyczliwszego serca u będzie na wieki. Wszystko to gdy w kilku słowach przekładać budy, lubo w nieobecności kollegi swego, w. kr. mć łaskawie, jwielmożny zaś sonat życzliwie niech raczy umie słuchać. Nasamprzód zaś składając list od najj. króla naszego do w. kr. mci i j. wielmożnego senatu, oddaje go z powinnem poważaniem i szacunkiem. Przed kilku laty, gdy najmędrszy świata rzadziciel, P. Bóg, w ręku którego są wszystkich królestw potęgi i prawa, najj. pana a pana Macieja II. wybrał na króla węgierskiego również i czeskiego, przy najwyższej zgodzie, radości i oklaskach wszystkich poddanych, ukoronował i utwierdził, — najj. król nasz nic pilniejszego nie rozumiał nad to, jak do tego wszystkiego, co ś. p. poprzednicy jego z postronnymi królami zawarli statecznie, przystopować, pilnie pomniąc na słowa zbawiciela naszego Chrystusa Pana, który mówił: w którykolwiek wnijdziecie dom, mówcie: pokój temu domowi. W wielki zaiste dom jagielloński weszliśmy z również wielkiego domu austryackiego. Cóż, jeśli nie pokój, niesiemy ze sobą? Azaż może być co weselszego, co milszego nad pokój ? Albowiem, gdy to wizerunek wieczności, w którym pokuj mocno kojarzony z sprawiedliwości. ą ustawicznie zostawa, słuszna, iż wszyscy królowie jako i mężowie najprzedniejsi usilnie go wyglądają. Na cóż bo tak okrutne wojny, takie tu na ziemi zabiegi, jeśli nie na to, by przez nie pokój i bezpieczeństwo otrzymać. Będzieli pokój uczynion w samych początkach rządów królewskich i cesarskich, natenczas też najsnadniej unikniemy powszechnych nieszczęść wypływających z wojen. Przeto, gdy od wielu wiekow głowy królestw czeskiego i polskiego, z przykazania bożego do przestrzegania pokoju skłaniajcie się, zawierać zwykły pokój i zgodę oraz zatwierdzać przysięgą: król nasz, jako gorący miłośnik pokoju, a który w niczem nie odrodził się od najja- 24 Mniejszych przodków swoich gniazda wspaniałego, tenże sam pokój, toż przymierzów i paktów zachowywanie, w. kr. mci i j. wielm. senatowi jego w dniu dzisiejszym przez nas szczerze i rzetelnie ofiaruje, przyjacielsko zadając, żeby przerzeczona zgoda nowemi związkami obopólnie skojarzoną, została. Że zaś najj. król nasz dobrze rozumie, iż w. kr. mć teraz zatrudniają insze dla jego państwa nader ważne sprawy, a że rzecz tak wielkiej wagi na prędce przywiedzioną być niemoże do skutku, przeto uprzejmie prosi w. kr. mci, żebyś w. kr. mc z tego zacnego koła raczył wyznaczyć niektórych pełnomocników — podobnież uczyni król nasz — którzyby w umówionem miejscu i czasie to co należy do pospolitego pokoju, odnowienia oraz utwierdzenia przymierzów i paktów, dostatecznie namówili, opisali, postanowili, i przysięgami obudwu królów zatwierdzili i wzmocnili. Powtóre, strony opisania granic, iż miedzy korony polskiej niektórymi mieszkańcami a naszymi waśń i sprzeczka niemała powstała i trwa z wielkiem umysłów wzburzeniem i wielu ludzi upadkiem, a obawiać się można, żeby się to złe nie srożej szerzyło: przeto najj. król nasz gotów wysadzić komissarzy — toż samo niech uczyni w. kr. mć — którzyby po przyjacielsku zjeżdżając się na oglądanie miejsc spornych, po zgromadzeniu i rozpoznaniu praw obustronnych, sprawiedliwie wnieśli, co ma być postanowionem ku przywróceniu spokojności pomiędzy spierającemi sie stronami; a jeśliby może za jednym lub drugim zjazdem, oglądaniem i umową sprawy takowe załatwione być nie mogły, — najj. król nasz uprzejmie prosi, aby się przynajmniej w przeciągu roku ukończyły dla dobra zobopólnego. Po trzecie, najj. król nasz dowiedział sie z licznych i wielkich zażaleń poddanych swoich księstwa szląskiego, jako ciężko dotąd i zuchwale, tylokrotnie niektórzy mieszkańcy królestwa polskiego, przeciwko prawu i słuszności uczynili, gwałtownie Szląsk najeżdżając, nietylko bydło zagrabiając, ale i ludzi naszych z kupią ich i towarami przytrzymując, imając, więżąc, zniewalając ich do płaceniu niezmiernych summ, do czego wcale nie byli obowiązani, i którzy by wszy bogatymi ludźmi przyszli o wielkie ubóstwo, a podziś dzień nie 25 otrzymali. Do tego przystępują cięższe występki obrażające Boga i uczciwość; bo szlachetnego rodu panny z domów rodzicielskich i powinowatych gwałtem wykradziono, uwięziono i podobno zbezczeszczono. (1) Pomiędzy temi dwoma potężnemi królestwami dotąd znaczny i dla obu stron korzystny odbywał się handel, cła atoli i myta teraz tak powiększane i przymnażane a nad miarę naszym ludziom nakładane bywają, iż, jeśli się wcześnie temu złemu nie zapobieży, handel upadnie i zniknie. Do tego przychodzi nowe jakieś wybijanie monety podłej i fałszywej, co nietylko ludzi naszych o ciężkie przyprawia straty, ale też powadze obu królów (bo dzieje się to przeciwko ich woli) u nieświadomych niemałą wyrządza ujmę. — Przetoż najj. król nasz żąda od w. kr. mci uprzejmie, aby autorów onych występków, wedle ogromu przewinienia, surowo i skutecznie ukarano, zabrane rzeczy właścicielom wrócono, szkody wynagrodzono, a biegu sprawiedliwości żeby się nadal trzymano. Albowiem ze swej strony najj. król nasz nieomieszka, każdemu, przedkładającemu uciążliwości swoje, wymierzać sprawiedliwości i słuszności. To co tu w ogóle i w krótkich słowach przedłożyłem, niechcąc rozwlekłością mowy znużać w. kr. mci i j. wielmożnego senatu, obszerniej i więcej wyszczególnione pismem zawarłszy oddaję w. kr. mci z powinnem uszanowaniem. A iż to są rzeczy mnogie i ważne, wymagające dokładnego roztrząśnienia, najj. król nasz z powinności swej żąda, aby wysadzonym przez obie strony kommissarzom wszystko to oddano do rozsądzenia; tymczasem zaś abyś w. kr. mć wydał edykt surowy, upewniający ludziom naszym bezpieczeństwo i obwieszczający, ażeby im przed załatwieniem sprawy wolno było bezpiecznie kupczyć w temto królestwie i odprawować swoje interesa. Naostatek, co Gabryel Batory w księstwie siedmiogrodzkiem temi laty poczynił, a i dzisiaj jeszcze czyni, jak on słowo dane złamał, z panami siedmiogrodzkimi srodze postąpił, miasta, grody, zamki orężem lub podejściem opanował, ---------------------------- (1) Przesada to retoryczna; bo jak z powyżej przywiedzionych zażaleń szląskich domo, tylko sam jodyny Jan Tomicki z Baranowa wykradł Szlązaczkę aby się z nią ożenić. 26 wiernych i przywiązanych ku naszemu królowi jmci poniewolił do poddaństwa, wszystko mieczem i ogniem spustoszy}, nadto i zgromadziwszy wiele tysięcy hajduków, przeciw woli króla Jmci, poważył się przez ziemie królewskie przechodząc, wkraczać w granice państw w. kr. mci, napadać ludzi nic takiego nie obawiających się, zabijać dających mu opór, a teraz wezwawszy kilka tysięcy Turków i Tatarów, siebie i nie swój Siedmiogród poddawał pod jarzmo tureckie, a dalej puszczając się w. kr. mci zacnemu i chwalebnemu postanowieniu co do oblężenia Smoleńska przeszkadzał, Moskwie posiłki przyobiecując, od poddaniu się odmawiając ją, a wszystkich, jednem słowem, chciał użyć sprężyn, aby się okazać wrogiem tej korony niezwyciężonej: to wszystko dobrze znane w. lir. mci i j. wielmożnemu senatowi, choćbyśmy też o tem ani nie napomknęli. Ale żeby się nie zdawało, jakoby to marne były słowa, jeśli samo zamachy niedosyć przyczyniają wiary, otóż są dowody i listy samegoż Batorego do wielkiego wezyni, jaśniejsze nad słońce, jakiemi krom żadnej trudności Batory może być przekonanym, a które tu w. kr. mci i j. wielmożnym panom senatorom uniżenie przekładani. Przetóż najj. król nasz, jako szczery przyjaciel i sąsiad usłużny, w. kr. mci i j. wielmożnemu sonatowi przez nas oznajmia to uprzejmie, przyjacielsko żądając, abyście zgromadziwszy wojsko z walecznych Polski bohaterów, niezwłocznie braciom i sąsiadom waszym, w Siedmiogrodzie największemi niebezpieczeństwy otoczonym, pomoc nieśli, siły wrogów złamali, tyle dusz niewinnych z wiecznej niewoli i tyranii wydźwignęli, a siebie samych uwolnili od niezliczonych podstępów i niebezpieczeństw grożących wam od tego człowieka. Niewątpliwie najj. król nasz z równą bronią, większą jeszcze gorliwością, w sam czas wystąpi do przytłumienia owej zarazy, a jakkolwiek powstrzyma swój zapęd, wkrótce jednak wraz z wami, czego się nieomylnie spodziewa, ze szczętem ją wytępi. Otóż co najj. król nasz przez nas przedstawia w. kr. mci i j. wielm. senatowi. A gdy wszystko to z prawem, uczciwością, dobrem sąsiedztwem i wzajemną przyjaźnią jest zupełnie zgodne, tuszymy sobie, że otrzymamy taką odpowiedz, jaka 27 obóm potężnym królestwom będzie pożyteczna, przyjemna i miła. Po skończonej mowie, król pożegnał posła szląskiego a trzech senatorów odwieźli go do gospody jego. Tam po śniadaniu odwiedzili go Otto Schenking biskup wendeński i Kasper Chorwat, kapitan chorągwi węgierskiej króla. jmci. Nazajutrz, pomieniony biskup doręczył posłowi memoryał dotyczący summy 1000 czerw, złotych, która mu się należała od Szlązaka Ehrenfrieda barona Minkwitza. Tenże bowiem Minkwitz koło r. 1595 powracając z poselstwa, z rozkazu cesarza Rudolfa II odprawionego do Moskwy, gdy mu pieniędzy przybrakło, pożyczył od kasztelana wendeńskiego i starosty derptskiego, Jerzego Schenkinga, 1000 czerw, zł., obligiem własnoręcznym obowiązując się, że odda całą. wymienioną summę przed upływem roku. Tymczasem już minęło lat szesnaście, u nic nic zwrócono. Już przez sześć lat sługa nieboszczyka kasztelana, Jan Engel z Wrocławia, mając rewers własnoręczny Minkwitza, nie bez znacznych kosztów u dworu cesarskiego nadaremnie doprasza się sprawiedliwości, nic inszego nad obiecanki nie odbierając. Dał wprawdzie Minkwitz z miasta Guben znać, że mu cesarz przeznaczył jakieś pieniądze; a lubo przyrzekł, że z nich zapłaci dług swój, nic dotąd z niego wydobyć nie podobna było. Koszta na odzyskanie pieniędzy łożone już przechodzą kapitał. — Teraz brat nieboszczyka kasztelana a opiekun małoletnich dzieci jego, Otto Schenking biskup wendeński i inflancki, dożywotni administrator opactw sulejowskiego i witowskiego, imieniem spadkobierców domaga się wierzytelności, upraszając, aby mu jak najspieszniej oznajmiono, czy może się spodziewać wydobycia pieniędzy. Po śniadaniu udał się poseł króla Macieja do kanclerza koronnego, u którego bawił aż do 4tej po południu. Nazajutrz, t. j. 20. był na śniadaniu u posła szląskiego p. Marcin Zaręba, a zaproszony p. Jędrzej z Ponętowa Ponętowski nie stawił się; wieczorem zaś zawiadomił posła opata listem na prędce (1) pisanym w zamku królewskim, iż zaprosin jego przyjąć nie mógł, ponieważ mu król jmć polecił rej wo- ---------------------------------------------------------- (1) In arce raptim datum 20. 9bris 1011. 28 dzić na weselu, które w zamku królewskim sprawił król Mikołajowi Działyńskiemu wojewodzie brzesko-kujawskiemu, który po śmierci pierwszej żony Cemianki wojewodzianki pomorskiej, połączył się małżeńskim związkiem 7. panną Eisenreichówną, (1) z fraucymeru królowej jejmości polskiej, szlachcianki} bawarską. Zarazem donosi mu, że marszałek w. kor. Z. Myszkowski ma zamiar następnego poranku odwiedzić posła i zaprosić go do siebie na śniadanie. Tegoż dnia przyjmował poseł u siebie ks. Wojciecha Bedleńskiego i Wacława Chelaczewskiego (?) kasztelana biechowskiego, którego żona była siostrą burgrabiego de Dolina. 21. poseł króla Macieja prosił przez ks. Walentego Seidla, spowiednika królowej, o audyencyą u królowej, a przez ks. Bedleńskiego o odpowiedź króla jmci. Nazajutrz zaproszono posła na posłuchanie u królowej Konstancyi: byli tam Lew Sapieha marszałek dworu królowej, cały fraucymer, i kilku znakomitych panów polskich. Po skończonej audyencyi, M. Wolski marszałek nadw. kor. zaprosił posła na śniadanie, na którem znajdowali się nuncyusz apostolski, referendarz kor. Firlej, Dr. Schampach i wielu innych mężów znamienitych. 23. ks. Bedleński z polecenia marszałka Wolskiego oznajmił posłowi, że nazajutrz odbierze odpowiedź od króla jmci. Tegoż dnia poseł był na uczcie u kanclerza kor., gdzie zastał biskupów: Szyszkowskiego płockiego i Schonkinga wendeńskiego. 24. trzech senatorów kareta, królewską przyjechało do posła szlaskiego, aby go powieść na zamek królewski. Tam na publicznej audyencyi o 10. przed południem w obec króla i senatu, kanclerz koronny na punkta przez posła króla Macieja w dniu 18. b. m. przedłożone taką mu dał odpowiedź (2): 1) Król jmć na sejmie walnym warszawskim niedawno zakończonym naradziwszy się o odnowieniu wzajemnej przyjaźni, już wyznaczył posłów, którzy udadzą się do króla jmci węgierskiego i czeskiego, by się z nim o tej sprawie namówić ------------------------------- (1) Po śmierci Działyńskiego wdowa poszła za Wojc. Stan. Radziwiła. kancl. lit. (2) Z listu łacińs. iego do kanclerza czeskiego Zdańka Lobkowicza, z Wrocławia 4. grudnia 1011 pisanego pracz ks, opata Jerzego Scultetusa. 29 2) Wysadzeni zostaną kommissarze od obu stron, którzy starań przykładać będą o ustanowienie pokoju. 3) Iż urodzony ' Tomicki takiego dopuścił się występku, o tem król jmć bez sejmu stanowić nie nie może, bo Tomickiemu służy prawo szlachcica polskiego; prawem atoli przeciwko niemu postępowano będzie. 4) Zażalenia przedłożone, podobnież przez kommissarzy rozpoznane i rozsądzone zostaną. — 5) Co się tyczy fałszywej monety, król jmć przestrzegać będzie, aby odtąd nic takiego nie działo się, Również zaś żąda najj. król polski, aby także król jmć węgierski i czeski starał się o to, by w jego królestwach i państwach nie wybijano fałszywej monety, bo w Szląsku, lubo znani są fałszerze monety, karani jednak nie są. Na to poseł szląski rzekł; "Najj. królu, panie miłościwy. Iż w. kr. mć wespół z j. wielm. senatem swoim, na punkta, które w imieniu króla jmci swego przed kilku dniami przełożyłem, tak łaskawą i życzliwą dałeś mi odpowiedź, za to imieniem najj. króla mego waszej kr. mci i j. wielmożnemu senatowi powinne składam dzięki, nawzajem upewniając w. kr. mć, iż najj. król nasz w podobnych sprawach, o ile czas i sposobność dozwalać będą, zawżdy gotowym będzie do wzajemnych usług. " Poczem odebrał odpowiedź piśmienną, własną króla Zygmunta ręką podpisaną, z którą niezwłocznie kursora Heira wyprawił do króla Macieja. Odpowiedź*) królewska osnowy jest następującej: Pozdrowienie i powinszowanie imieniem króla jmci węgierskiego i czeskiego przez pana posła złożone, jako pochodzące od monarchy najściślejszym związkiem złączonego z j. kr. mcią, wdzięcznie i mile przyjął j. kr. mć pan nasz miłościwy. Nawzajem wielką radość sprawiło j. kr. mci p. n. m. iż nietylko o najlepszem zdrowiu króla jmci dowiedział się, ale też o pomyślnym stanie rządów jego. Przeto i winszuje królowi Jmci objęcia królestw w świecie chrześciańskim najszlachetniejszych, życząc przytem dalszego we wszystkich sprawach powodzenia szczęśliwego. A iż król jmć, chcąc do zwią- ------------------------- (1) Przepolszczyłem ją z kopii oryginału łacińskiego. 30 zków krwi i inszych węzłów mocno skojarzających króla Jmci z j. kr. mcią p. n. m. i tamto królestwem przydać jeszcze dawnych przymierać w odnowienie, wnosi o nie przez pana posła swego i uprasza: przetoż j. kr. mć p. n. m. przyznaje chęć osobliwą, króla jmci ku sobie i królestwu swemu, przyznaje pilne staranie króla jmci o pokój i bezpieczeństwo. Już to j. kr. mć p. n. m., tejże samej będąc myśli, na blisko przeszłym sejmie przyłożył starania, szczególniej gdy Węgier niemało zaszło także przeciwko mieszkańcom królestwa tego wbrew przymierzom, aby za zgodą wszystkich stanów wyznaczono kommissarzy ku odnowieniu przymierzów; podobnież j. kr. mć p. n. m. względem Szląska toż samo ochotnie uczyni staranie. Nadto j. kr. mć p. n. m. mając w pilnej uwadze, aby o tych sprawach snadniej stanowionem być mogło, wyprawi osobliwego posła do króla Jmci, który o wszystkich tych rzeczach z królem jmcią umówi się i postanowi. Co o najazdach, porwaniach, gwałtach, imaniach i podobnych rzeczach pan poseł wypowiedział, a które wydarzyły się podczas bytności j. kr. mci na Moskwie, na to ubolewa j. kr. mć. p. n. m. Podstawa zaś to królestwa tego i spraw jego iż przeciwko ludziom, mianowicie szlacheckiego i rycerskiego stanu, niemoże być postępowano, jeno zwyczajna drogą prawną. Jeśli więc ci, którzy się mienią być pokrzywdzonymi, pozwą tych, na których się uskarżają: natenczas j. kr. mć. p. n. m. nie dopuści, aby w wymierzaniu sprawiedliwości na nim i urzędach schodzić miało; nadto zleci kommissarzom swoim, których wyprawi, aby pilnie w te sprawy wejrzeli do ich ułacnienia. Myt i ceł ordynacyą j. kr. mć taką ustanowił, iż celnicy mają na widok publiczny wystawione rejestra czyli taryffy, w których oznaczono, jakie opłaty od wszelkich towarów pobierać winni, i z nich kupcy i furmani dowiedzieć się mogą, ile od swoich towarów opłacać im należy. Jeśliby zaś celnicy tak nie czynili albo nad przepis wyciągali cła, natenczas j. kr. mć. p. n. m. rozkaże, aby takowy celnik prawem przekonany ciężko został ukaranym podług ustawy na takie przewinienia uchwalonej. Wcześnie zaś zapobiegając temu, aby nic nie stało się, przezcoby handel, który z obu stron ma być wolny, do- 31 znawał przeszkody, oraz by nikogo bezprawnie nie ciemiężono, surowego edyktu jak najrychlej wydać j. kr. mć. p. n. m. nieomieszka. Iż przykrości wynikające z podłej monety są tak wielkie, że jeśli się zawczasu temu nie zapobieży, o zupełny upadek przyjdą publiczne i prywatne majątki, już odedawna j. kr. mć i stany królestwa rozumieją, i dla tego też prawem na blisko przeszłym sejmie uchwalonem, o ile możności, zapobieżono temu złemu. Takiż sam obowiązek słusznie włożony jest na króla jmci, jak uważają j. kr. mć. p. n. m. i wielm. stany królestwa, gdyż z jego państwa, mianowicie z Węgier i Szląska, nie mała część podlej monety wnoszoną bywa do tego królestwu, Przetoż aby do naprawienia tej niedogodności także król jmć wszelkiej staranności i troskliwości pilnie przykładał, uprzejmie żąda j. kr. mć p. n. m. Co do sporów o granice, mianowicie między Joachimom baronem Maltzanem, a Dadzibogiem Karnkowskim starostą dobrzyńskim i odolanowskim (?!) tudzież właścicielami Jutroszyna i Piotrem Junczińskim (?) zachodzących, j. kr. mć p. n. m. rozkazał z kancellaryi wydać pismo na wysadzenie kommissyi, w której także wyznaczył kommissarzy do uspokojenia tych sporów, zleciwszy im, aby z kommissarzami króla jmci, za spólnem się o sposobnym czasie zniesieniem, na pewne miejsce zjechawszy się, słusznie i dobrze owe granice sporne uregulowali i opisali; w in szych też sprawach, kr. mć p. n. m, oile to będzie w mocy jego, żadnego nie opuści obowiązku, jaki nań wkłada dobre sąsiedztwo. Co o sprawy siedmiogrodzkie król jmć z j. kr. mcią p. n. miłościwym przez pana posła umyślił rokować, król jmć p. n. m. tak to przyjąć powinien, gdyż to, jak rozumie j. kr. mć p. n. m., pochodzi z najlepszego króla jmci serca ku j. kr. mci p. n. m. i królestwu jego. O całej tej sprawie j. kr. mć p. n. m. zdanie swoje przez posła, którego wyprawi do króla Jmci, przełoży królowi Jmci i dalej z nim traktować będzie. Tymczasem, aby o skłonnem ku królowi jmci sercu j. kr. mci p. n. miłościwego dokładniej króla jmci upewniał pan poseł, pil- 32 nie j. kr. mc p. n. m. o to prosi pana posła, uprzejmie ofiarując mu łaskę swą i życzliwość. Reinhold Heidenstein. j. kr. mci sekretarz. Po śniadaniu koło drugiej godziny, przyszli do posła szląskiego kanclerz koronny Wawrzyniec Gębicki i marszałek nadworny Mikołaj Wolski. Ci imieniem króla jmci polskiego czynili posłowi szląskiemu następne zawiadomienia: Nasamprzód, iż poseł domagał się pewnej i stanowczej odpowiedzi na punkt dotyczący Siedmiogrodu, j. kr. mć oświadcza, że tego czynić nie może bez sejmu z rozmaitych i licznych przyczyn, mianowicie zaś dlatego, iż zeszłego roku pewien człowiek, nazwiskiem Cezar Gallus, od króla węgierskiego z podobnem żądaniem przysłany by} do Polski. Miano go za męża zacnego, król wiec polski gwoli! królowi jmci węgierskiemu rozkazał hetmanowi kor. Stan. Żółkiewskiemu, wówczas oblegającemu Smoleńsk, aby w kilka tysięcy wojska niebawem pospieszył do Siedmiogrodu na pomoc Siedmiogrodzanoro. Gdy się hetman wybierał w drogę, aliści wyszedł na jaw podstęp i zły zamysł Cezara Gallusa, wcale przeciwny obietnicom i słowom jego. Bo gdy chciał powracać przez Mołdawią do króla swego, błahe jakie przyczyny podając, dla czego tą a nie raczej prostą, kędy przybył do Polski, drogą, chce wracać, zdybano go na nowem a niesłychanem przedsięwzięciu przeciw królowi i państwu polskiemu, bo wiernych i przychylnych królowi ludzi w tamtych stronach podburzał aby porzuciwszy króla polskiego, poddawali się królowi węgierskiemu i poprzysięgali mu wierność. Rzecz ta niezmiernie przeraziła króla jmć i wszystkich panów senatorów, wyprawienie posiłków wstrzymała i niemałe podejrzenie na nieżyczliwość tamtej strony wzbudziła. Przeto i teraz król Jmć nic pewnego o posiłkach obiecywać nie może, lubo nie chce opuszczać krewnego swego, króla jmci węgierskiego; o czem dostatecznie oznajmi królowi węgierskiemu przez posła, którego niebawem wyprawi do niego król polski. Nad tym tak szkaradnym postępkiem Gallusa, marszałek Wolski, który będąc bardzo życzliwym najj. królowi naszemu 33 — jak pisze ks. opat Jerzy do kanclerza czeskiego (1) — słusznie na wielkie poważanie zasługuje, rozwodził żale. Poseł zaś szląski upewniał Wolskiego, iż, co się tyczy Gallusa, czynił tenże na swoja rękę, bynajmniej zaś nie wedle myśli króla węgierskiego; dla tego prosił marszałka, aby króla jmci węgierskiego miał za wymówionego. Następnie kanclerz Gębicki i marszałek Wolski przedstawiali posłowi szląskiemu, jak król i królowa wespół z wszystkiem królestwem polskiem wielce ubolewają nad tem, iż nietylko religia katolicka, która dotąd w Szląsku jakokolwiek żyła, teraz od przeciwników okrutnie bywa napastowana, ale że także za przyzwoleniem króla jmci czeskiego wszystkie zamachy popełniają się; podobnież wiadomo im, jak najj. arcyksiąży Karol biskup wrocławski, lubo mnogiemi okazałości rodu swego przeciwnemi zelżywościami obrażany, niezmeczony dotrzymuje placu, co wszystko na najj. dom austryacki spłynie. Przeto napomina król polski posła szląskiego, aby i o tem dokładną relacyą czynił królowi czeskiemu, bo król polski gorąco pragnie, żeby najj. arcyksiążę Karol wespół z religia katolicką, większego, niż dotąd, doznawał poważania. — Rzekł na to poseł, że to zapewne nie stało się z winy króla czeskiego, lecz z powodu listu majestatycznego, (2) przed kilku laty nadanego i Szlązakom przez cesarza Rudolfa, a lubo najj. król Maciej chciał go znieść, dla zuchwałości jednak poddanych, szczególniej w początkach panowania swego, nie mógł tego uczynić; krom wątpienia zaś pomyśli król czeski niezadługo, jakby skuteczne na to złe wynaleziono lekarstwo. Z listu króla jmci polskiego do króla Jmci czeskiego, przesłanego przez kursora Heira, król Maciej — mówili Gębicki i Wolski, zapewne wyrozumiał, jak ubolewa król polski nad owym napadem Wrocławian na klasztor 6. Wojciecha, iż nie -------------------------- (1) "De hoc tam enormi facto aliquoties magnificus dom. Wolski, qui plane ma fautar est Ser. Regis noxtri, moritoque magni faciondus in omnibus, grauitor ost lamentatus. " Z listu wyżej wspomnianego. (2) R. 1609 Rudolf nadał przywilej, zwany "listem majestatycznym, " protestantom korony czeskiej, zapewniający im wolność wyznania. 34 karano (1) występnych, szkód nie wynagrodzono, ani zabranych rzeczy nic wrócono. — Poseł na to odpowiedział, że król Maciej to wszystko uskuteczni, mianowicie wyjedna, aby klasztór z pod narzuconej sobie opieki magistratu wrocławskiego uwolnionym został. Potem przełożyli posłowi prośbę jw. Zygmunta Myszkowskiego, margrabi wirowskiego, marsz. w. kor., o przywrócenie przywileju nadanego mu od cesarza Rudolfa, a niedawno mu odjętego, mocą którego wolno mu było przywozić wino węgierskie na swoja potrzebę bez opłaceniu cła w państwach cesarskich. — Upewniać kazał poseł królu Macieja pana margrabiego, że prośba jego niewątpliwie spełnioną zostanie. Naostatek przedstawili kanclerz i marszałek nadworny iż pan Kazanowski, jeden z najprzedniejszych sług króla Jmci polskiego, niegdyś pozbawiony całego majątku swego w Wrocławiu, gdy dotąd nigdzie sprawiedliwości dojść niemógł ku odzyskaniu własności swojej, chce koniecznie poszukiwać odwetu. Na to poseł szląski odrzekł, że w tych niespokojnościach od lat kilku w Szląsku trwających nie tak ściśle można było sprawiedliwości wymierzać. Z największą tedy pewnością przyrzekł im, że najj. król Maciej wysadzi kommissarzy, którzy wezwawszy p. Kazanowskiego do stawienia się, nieomylnie wymierzą mu sprawiedliwość. Nazajutrz, t j. 25., poseł szląski wyjechawszy z Warszawy, o milę za miastem spotkał cara moskiewskiego (2) Wasyla Szujskiego i dwóch braci jego, wziętych w niewolę przez hetmana Żołkiewskiego. 1. grudnia opat Jerzy Scultetus powrócił do Wrocławia, ----------------------------- (1) Pospólstwo wrocławskie, nieustannie drażnione precz dominiknnów, pod przeorem Abrahamem Bzuwskim z Polski uprowadzonych do klasztoru S. Wojciecha, w samo boże narodzenie r. 1608, wyłamawszy drzwi, wpadło do kościoła i klasztoru, i straszliwego narobiło spustoszenia. Nadbiegła straż miejska, i lud rozhukany wypędziła z kościoła. Rada miejska rozpocząwszy śledztwo, winowajców ukarali i wiole pokradzionych rzeczy wróciła dominikanom. Kłótliwy Bzowski, który się r. 160!) wyniósł z Wrocławia, wydał pismo, pełno kłamstw, dotyczące owego wypadku p. t. Tragnedia Vnitislaviensis. — O tem zdarzeniu obszernie pisze naoczny świadek.. Mikołaj Pol w rocznikach miasta Wrocławiu V, 65 — 73. (2) Tych jeńców przez Żółkiewskiego przedstawionych na sejmie warszawskim 26go paźdz. 1611, król Zygmunt odesłał do zaniku gostyńskiego. 35 a skutkiem poselstwa jego było, że po długich zabiegach i usiłowaniach czesko - szląsko- austryackich i korowodach polskich r. 1613 stanęło wieczyste przymierze między królem Zygmuntem a cesarzem Maciejem jako i między ich państwami, które Zygmunt w Warszawie a Maciej w Budzie jednegoż dnia, 23 marca, podpisali. 36 II.POSELSTWO (1) OD STANÓW CZESKICH, SZLĄSKICH, MORAWSKICH I ŁUŻYCKICH NA WALNY SEJM WARSZAWSKI R, 1620. ODPRAWIONE PRZEZ SZLĄZAKÓW: ANDRZEJA BARONA Z KOCHCIC STARSZEGO, JOACHIMA BARONA Z MALTZANA MŁODSZEGO, I KASPRA Z DOMAMI DORNAWIUSA DOKTORA MEDYCYNY. Zjechawszy sio panowie posłowie szląscy 13 i 14 listopada do miasteczka Olesna (2), w księstwie opolskiem nad sama granica polską leżącego, chcieli następnej niedzieli, t j. 15 listopada, przejeżdżać przez granicę polską — aż wtem na- -------------------------- (1) Poselstwo to opisałem wedle relacyi, podobno przez Dornawiusa skreślonej p t. Relation und Diarium der Verrichtung beym Polnischen Landtago zu Warschau im Monatt Novembri und Decembri, verfasset von der Hochläblichen Herren Fürsten und Stenden in Behmen, Mehren, Sehlesien, Lausitz Abgesandten, Andrea Freyherrn von Kochtiez dem Eltern, Joachim Freyherm von Maltzan dem Jüngern, Casparo Dornavio von Dornaw Anno MDCXX, obejmującej tomik w małem folio z 184 kart złożony, dotąd niedrukowanej w całości, znajdującej się w prowiocyonalnem archiwum szląskiem. Wspomniany dyaryusz bardzo niedokładnie drukiem ogłosił Dr. J. G. Worbs w drugim tomie wydawanego przez siebie w Cylichowie i Kożuchowie (Freistadt) r, 1824 szacownego pisma p. t. Neues Archiv für die Geschichte Schlesiens und der Lausizen, przerobiwszy ówczesną niemczyznę na nowożytną, ukróciwszy samę relacyą i opuściwszy 29 dodatków i dokumentów przez autora załączonych. — Z pomiędzy współczesnych pisany polskich. J. F. Petricius, doktor medycyny, professor i historyograf akademii krakowskiej, w dziele swojem, p. t. Rerum in Polonia ac praecipue belli cum Osmano Turcarum Imperatore gesti finitique Historia Anno 1620 et 1621. Cracoviae. 1637. fol na stronie 60 — 1, wspomina o niniejszem poselstwie. Pisze: "Peracto bello, incertum an nescij. ad comita tres legati Bohemorum, Silesiorum, Morauorum (nam et ii descuerant) Varsaviam veniunt; in Senatum (??) introducti, statuum suorum nomino variam orationem habuerunt, partim se purgando de interceptis olim apertisque Regijs ad Caesarem literis um no suo consilio stimulari contra Polonos Turcam, aut proposito excindi catholicam eligionem crederetur: partim postulando no so, veteres socios, a Lissouiensibus, oli ad Caesarem transgressis, foedius spoliari vexarique quam hoes, patiantur; et cum auxilia adversus Imperatorem non implorent, aduersus se etiam miles contrahi non permittatur. Finita legationo dimissi benigne, foederaque et pacta quae cum maioribus ipsorum interederent, seruare velle Polonos responsum. (2) Rosenberg miasto w górnym Szląsku. 37 deszła smutna wiadomość o przegranej Czechów pod Białą Górą, o wzięciu Pragi i ucieczce króla czeskiego Fryderyka. Nadto, mówili im ludzie przychylni i wiarogodni, iż przeciwnicy ich w Polsce, dowiedziawszy się. o klęsce Czechów, nabrali otuchy, aby poselstwu szląskiemu zawadzić lub je całkiem udaremnić; prawiono im, że ponad granicą polską z 200 hultajstwa wałęsa się, po drogach rozbija, podróżnych napada, z mienia ich ogołaca. Pisali tedy panowie posłowie do prezesa królewskiej najwyższej izby szląskiej, także do niektórych poufnych osób w Szląsku i w Polsce wyprawili listy na zwiady. A lubo ztąd żadne zowąd bardzo różne, nawet mocno zastraszające dochodziły ich wiadomości, wszelako zważywszy powinność swoją, miłość ojczyzny, panów książąt i stanów, oraz ważność poselstwa swojego, nie troszcząc się o żadne niewygody ani niebezpieczeństwa, pojechali w poniedziałek 16 listopada do Polski. Wieczorem stanęli w Krzepicach, miasteczku Mikołaja Wolskiego, marszałka wielkiego koronnego. Jest tam zamek dosyć warowny i działkami opatrzony; tuż obok niego stoi klasztor regularnych kanoników laterańskich o. Augustyna. Tam dowiedzieli się, że sejm warszawski nie tak prędko się rozejdzie, bo nietylko p. marszałek odesłał do domu konie swoje, przekonany iż jeszcze czas niejaki pobawi na sejmie, ale też dla tego, że przedniejsi senatorowie i posłowie ziemscy dopiero poprzyjeżdżali do Warszawy. Rusząc dalej, a jadąc dzień cały od rana do wieczora bez przeprzęgu, mimo krótkich dni, złych dróg i niewygodnych gospód, 17. wieczór przybyli do miasteczka Brzeźnicy, własności tamecznego starosty Krzysztofa Płazy. Tarn ludzie wiarogodni i kupcy niedawno przybyli z Rusi, opowiadali im, że wojsko polskie nietylko w Wołoszcch (pod Cecorą 7 paźdz. ), ale też na Podolu i Rusi pobitem zostało przez 80, 000 Turków i Tatarów, a że panów polskich sługi ich, zemstą i chciwością łupu podżegani, pomordowali i poobdzierali, że wprawdzie 14, 000 ordy położono trupem, ale że też poległo 6, 000 Polaków, a 600 samej szlachty polskiej, między nimi wielu znakomitego rodu mężów. Co zaś najsmutniejsza — powiadano im tamże — jest to, że w bieżącym roku 1620 raz po raz tysiące ludu z Rusi, Podola i Wołoch Tatar zapędził w nie- 38 wolą. Tato okoliczność, podobnie jak i to, że nad 6, 000, po większej części kozaków, i nad tyleż tysięcy ludu księcia Zbaraskiego, wojska niema w całej Polsce, wielkim strachem przerażało Podole i Ruś, mianowicie zaś Warszawę. Powiększała trwogę pogłoska, że Turek i Tatar coraz to bardziej pomykają sio w państwo koronne, już spalili przedmieściu lwowskie i zapuścili się pod sam Jarosław. Do tego Płaza starosta brzeźnicki kazał posłom oznajmić przez jednego z pośrodka ich, że dwór warszawski już wie o poselstwie szląskiem, iż ludzie znakomici mniemają, że wedle instrukcyi swojej posłowie mają króla Jmci polskiego zaprosić na pośrednika i pacyfikatora między cesarzem a królem czeskim Fryderykiem. Upewniał ich Płaza, że sejm rad im będzie i że dobrą odprawę tem snadniej otrzymają, mianowicie dla tego, że nie wysłani od króla czeskiego, o którym obecnie ani senat ani posłowie ziemscy nie mają dobrej opinii. Jeno przyjdzie posłom koniecznie oczyścić skonfederowane stany królestwa czeskiego i ziem przyłączonych z zarzutu, jaki im Polacy czynią, jakoby one Turka sprowadziły na Polskę. W środę, 18 listop., poselstwo szląskie stanęło w Kamieńsku, miasteczku starosty żarnowicekiego, p. Koniecpolskiego. Tu mówili im kupcy, że nie śmią z towarami swemi jeździć do Wrocławia, bo po Szląsku tuła się tyle zbrojnego i swawolnego ludu, że stąd drogi niebezpieczne. Ale panowie posłowie zapewniali kupców, że Szląsk z Polską w dobrych zostawa stosunkach sąsiedzkich, że bezpiecznie tam można jeździć i kupczyć; przełożyli im obwieszczenie królewskiej najwyższej izby szląskiej o wolnym handlu z Polską. To ich uspokoiło. Rozporządzenie to kupcy obiecali, że pokazywać będą innym mieszkańcom koronnym, a posłowie sami później rozsyłali je po Warszawie i innych miastach ku wiadomości powszechnej. 19. listopada w czwartek posłowie szląscy przyjechali do Piotrkowa, gdzie, o czem już słyszeli po drodze, obszernie im opowiadano, że szlachcic polski, Piekarski, zeszłej niedzieli, 15 listopada, króla, właśnie gdy wszedłszy do kościoła wstępował do cyboryum, czekanem dwa razy uderzył w twarz, i raz w kark, od czego król upadł na ziemię, a gdyby nie 39 młody królewicz Władysław dobywszy szabli wraz z kilku innymi rzucił się na Piekarskiego, byłby się na króla znów zamachiwał. Zbrodniarz podał jako przyczynę uczynku swego, iż król zadrwił z niego, nadawszy innemu majętność jego; przeto chciał się pomścić. Król zaś uznawszy owego człowieka za obłąkanego, bo też takim był, przydał mu był opiekuna. Piekarskiego zranionego przez królewicza, straż przyboczna królewska natychmiast zaprowadziła do więzieniu. Piekarski sam zeznał, iż przez trzy dni poszcząc i modląc się przygotował się do zbrodniczego zamachu; że już przed siedmiu lat usadził się na życie królewskie; lecz gdy w Częstochowie księdzu na spowiedzi odkrył zamysł swój, duchowny odwiódł go od popełnienia zbrodni. Zapobiegając zaś temu, by przez gadaniny nie rozsiewano jakoby król jmć umarł, a ztąd by niespodziewanie zamieszki jakie; przy teraźniejszych zjazdach po kraju nie wszczynały się, jakoż już w samej Warszawie zrobił się rozruch, a o małoby hajducy królewscy nie zaczynali rabować pokojów zamkowych: król jmć natychmiast jeszcze tejże samej godziny, po opatrzeniu ran, zjawił się w kościele. Poczem kazał rozpisywać listy do panów deputatów trybunału piotrkowskiego i innych panów, oznajmując im, że zranił go człowiek nierozumny, nazwiskiem Piekarski, ale nie niebezpiecznie; tuszy sobie król że wkrótce wróci do zdrowia zupełnego. Napominał też onych panów, żeby dla krzywdy, jaka jego spotkała, złych zamysłów nie dopuszczali, a nic nie przedsiębrali, coby wierność ku królowi jmci nadwerężało. Niebawiąc chcieli posłowie szląscy puścić się w dalszą podróż, ale z dwóch powodów przyszło im odstąpić od zamiaru swego. Nasamprzód bowiem dowiedzieli się, że w Wolborzu, gdzie chcieli nocować, 300 kozaków, wyprawionych przez króla na Podolu, rozkwaterowało się; bliższego zaś noclegu nic było. Powtóre, W. Leszczyński, wojewoda kaliski, usłyszawszy o przyjeździe poselstwu, nietylko wyprawił naprzeciwko niemu stanowniczych, ale też do gospody posłów w Piotrkowie przysłał szwagra swego, księcia Prońskiego, zapraszając ich na obiad i na poufną rozmowę. Posłowie zaś wiedząc, że u p. Leszczyńskiego bedzie też kilku panów pol- 40 skich, przychylnych sprawie czeskiej, niechcieli opuścić tak dobrej sposobności, aby może swoją sprawę jakokolwiek tam popierać. Doręczyli panu wojewodzie list swój wierzytelny od książąt i stanów szląskich. Podczas obiadu jeden z znakomitych gości odebrał pocztą warszawską list od księciu Krzysztofa Radziwiłła, którym mu donosi, że jego najukochańszy brat książę Janusz Radziwiłł, jadąc z Prus do dóbr swoich, na noclegu we wsi u szlachcica, pięć mil za Gdańskiem, chory na febrę, kamień i kólkę, 9 listopada pożegnał się z światem. A lubo w Piotrkowie inni znakomici panowie wszelkie honory i grzeczności posłom szląskim czynili, niepokoiło ich jednak hultajstwo o samej północy, pukając do drzwi, krzycząc, hałasując i rozmaite swywoleństwa wyprawiając przed ich gospodą. Poselstwo zaś na to milczkiem, udając jakoby nic nie słyszało. Nazajutrz 21 listopada posłowie wybierali się do Wolborza, miasteczka biskupa kujawskiego, mającego tam letnią rezydencya swoją w pięknym pałacu. Spodziewając się, że w Wolborzu jeszcze zastaną owych 300 kozaków, poprosili dobrego przyjaciela swego, p. Manieckiego, marszałka trybunału, aby im od panów deputatów wyjednał listy polecające do oficerów i dowódzców kozaków, by tem wygodniej i bezpieczniej otrzymać mogli tam gospodę. Poczem zaś jeszcze z pod Piotrkowa poselstwo wyprawiło z pośrodka siebie dwóch panów szlachty, znających i język i kraj i lud polski, do Warszawy, aby o bliskim przyjeździe jego oznajmić dworowi polskiemu, mianowicie zaś p. marszałkowi w. koronnemu, Mikołajowi Wolskiemu. W liście do p. Wolskiego, napisanym jeszcze w Oleśnie 15 listopada, posłowie zawiadomili pana marszałka że wyprawieni są na sejm warszawski, aby wierność i przychylność ziem swoich ku królestwu polskiemu oświadczyć. Upraszają zarazem p. marszałku, by zechciał polecić stanowniczemu, aby im przyzwoitą wyznaczono gospodę, i co innym posłom z gościnnej uprzejmości czyniono, aby tego i im nie odmawiano. A lubo niektórzy strucli u nabawić ich chcieli, jakoby się w stolicy nie mieli spodziewać takiego przyjęcia, jakieby życzeniu ich ojczyzny odpowiadało, oni jednak nie wierzą takiej pogłosce nieprzychylnej, ufni będąc nietylko 41 w wierność swoją i poważanie swoje królestwa polskiego i jego panów stanów, ale też w wszystkiego narodu polskiego uroczysta i zacną życzliwość ku sobie i Ojczyznie swojej, zgodną z prawem narodów. Zaczem upraszają p. marszałka o przesianie sobie rychłej odpowiedzi przez oddawcę niniejszego. Załączyli posłowie następny wykaz swojego orszaku: Wykaz tych, którzy są w orszaku posłów królestwa czeskiego i skonfederowanych ziem, Moraw, Szląska i Łuźyc. 1. P. Andrzej Kochtyczki, wolny baron z Kochcic i Lublińca, pan na Koźlu i Kościęcinie, radzca króla jmci czeskiego i hetman księstw opolskiego i raciborskiego. 2. P. Joachim a Maltzan młodszy, wolny baron z Sycowa i Penzelina, pan na Miliczu i Frejnie, podkomorzy króla jmci czeskiego. 3. P. Kaspar Dornawius z Dornawa, radzca i orator zwyczajny jo. książąt i jw. stanów szląskich. Przy p. Kochtyczkim znajdowali się: Szlachta: Jerzy Fryderyk Kochtyczki, wolny baron z Kochcic i Lublińca, pan na Woźnikach; Melchior Nicka z Płuźnicy pan na Uszycach; Samuel Kobylski z Demina, Wacław Paczyński z Wielkiej Paczyny, pan na Pruszkowie; Stanisław Grodzicki, Jakób z Bruck i Rosenthal; cztery chłopcy. Inni officyaliści: dwóch łożniczych, sekretarz, trzy pisarze, Maciej Smoliński stanowniczy, kuchmistrz, koniuszy, trzy kucharze, dwaj szafarze, cztery hajducy, cztery laufry, sześć sług szlachty, sześć sług koniuszego, 14 woźnic. Kazein: 61 osób, 66 koni. Przy p. Maltzanie znajdowali się: Szlachta: Karól a Branek, Jan a Lessel, Kaspar Postolski, Henryk z Kotwic, Piotr Tarnowski, i 4 chłopcy. Inni officyaliści: 4 łożniczy, 2 pisarze, 4 laufry, stolnik, kuchmistrz, koniuszy, 2 szafarze, 7 sług koniuszego, 2 kucharze, 8 woźnic, 5 sług szlachty, stanowniczy. Razem: 45 osób, 33 koni. Przy Dornawiusiu znajdywali się: Albert a Bibern, Andrzej Scheps, Jan Scultetus sekretarz, Jerzy Mülhauser pisarz, 3 sługi, 3 woźnice. Razem: 11 osób 8 koni. 42 W orszaku było też 8 muszkietjerów. Całe więc poselstwo składało się z 125 osób i 107 koni. 21 listopada stanęli posłowie w Kawie, miasteczku wojewody Radziejowskiego, gdzie osadu jezuitów. 22 listopada przyszli do Tarczyna, miasteczka p. Władysławowicza, proboszcza warszawskiego. Przyspieszając zaś podróż swoją, gdy się dowiedzieli, że sejm rychło się skończy, mogliby 23 listopada w południc być w Warszawie, ale woleli pozostać w Mokotowie, folwarku szlacheckim, o pól mili od stolicy, bo trzeba im się było wprzódy wystarać dla siebie o gospodę i inne potrzeby w stolicy, gdzie obecnie był wielki napływ ludu. Jeszcze tegoż samego wieczoru przyszedł do nich starosta warszawski Marcin Zaręba i opowiadał im, co się dzieje na sejmie, iż niemożna się zgodzić na kontrybucyą do wojny turecko-tatarskiej, bo Wielkopolska, juko prowincya odległa, niechce dać tej samej kwoty poboru, jaka przypada na Kuś, Podole i inne ziemie będące bliższemi niebezpieczeństwa. Kadził im tez, jak się mają zachowywać na posłuchaniu i gdzieindziej co do tytułów i ceremonij (in curialibus et ceremonialibus). Tytułów nie żałujcie wwmścic, a niech wwmościom poseł elektora saskiego posłuży ku przestrodze. Elektor bowiem na liście wierzytelnym posłów swoich do panów senatorów i stanów koronnych położył napis dosyć dobry, w samem atoli piśmie mianował wspomniane stany tylko dilectos suos (mili nam), przeto posłowi zwrócono list, nie poczytując go godnym odpowiedzi, gdyż elektor w liście przemawiał do nich jakby do swoich poddanych saskich. 24 listopada posłowie szląscy wyprawili z Mokotowa, list do marszałka w. kor. upraszając go o przyzwoitą gospodę, o pomoc swoją, oraz by tegoż samego dnia przyzwoitym sposobem i zwyczajem mogli wjeżdżać do stolicy. Pisali także do biskupa krakowskiego, M. Szyszkowskiego, dziękując mu za łaskawe przyjęcie pana, którego wyprawili do Warszawy celem uzyskania gospody; oświadczyli oraz imieniem książąt i stanów czeskich, morawskich, szląskich i łużyckich, będąc ich reprezentanci, że Szląsk i inne skonfederowane z nim ziemie życzą najj, królestwu polskiemu pokoju i dobrego sąsiedztwa, gdyż tak mało ufać można wrogom Turkom i Tatarom, są- 43 siadom barbarzyńskim. Mamy-li wypowiedzieć — wyrażali posłowie w liście swoim — co zgodne z prawem narodów i obopólnemi paktami naszemi: to upraszamy przewielobności waszej, abyś miał sobie poleconą sprawę naszę, t. j, pospolite dobro waszego i naszego królestwa, abyś z honorem naszego narodu i z chwałą zaś waszą w stolicy łaskawie starał się o to, byśmy sio z tegotu miejsca i z tejtu wsi niedogodnej wynieść, gospodę wygodną w Warszawie zająć i poselstwo nasze odprawić mogli. — Tegoż dnia nietylko ludzie poselscy ale też niektórzy panowie polscy krzątali się koło gospody dla poselstwa, lecz żadnej nie otrzymali, bądź że nie znaleść nie mogli, bądź też dla tego, że poprzedniego dnia w senacie, gdzie marszałek w. kor. SI. Wolski czytał list posłów do siebie pisany, po dwugodzinnej naradzie jeszcze wahano się, czy w ogóle mają ich wpuścić do miasta, oraz przyjąć i uznać jako posłów. A gdyby nie biskup krakowski, któremu wojewoda kaliski, p. Wacław Leszczyński, pilnie polecił panów posłów, ujmując się za nimi, przełożył senatowi, jakąby nieprzyzwoitość, ujma i obmowa spotkać ich ztąd mogła, jeśliby posłom zabroniono przystępu, przysłuszającego im wedle prawa narodów: zapewneby senat nic był ich przypuścił ni dozwolił im sprawić się z swego poselstwa. Posłowie niechcąc nic opuścić, coby im mogło być pożytecznem, nazajutrz rano znów wyprawili list do marszałka Wolskiego, upraszając o gospodę, a po południu pisali do biskupa krakowskiego, bo się nietylko od poufnych ludzi dowiedzieli, że on sprawie ich, mającej na celu zjednanie pokoju, bardzo sprzyjał, ale że on też w rzeczy samej ujął się za nimi, i do dalszych usług ofiarował gotowość swoją. 25 listopada wieczorem posłowie odebrali odpowiedź od marszałka w. kor., że na przedmieściu, gdzie tez zwykli mieszkać inni posłowie, jako tez senatorowie i ludzie znamienici, każe dla nich przygotować gospodę, która zaś od rynku o dobrą ćwierć mili jest odległa, 26 listopada odprawili posłowie wjazd swój do Warszawy, chociaż ani król ani siany nikogo nie wysłali na spotkanie i przyjęcie ich. Za gospodę — dworek to był własnością dwóch mieszczan — zapłacili 200 złotych. Natychmiast dali 44 znać o przyjeździe swoim marszałkowi w. kor., zarazem upraszając go, aby pozwolił im do siebie wyprawić kogo na rozmowę i wyznaczyć raczył godzinę. Naznaczył godziny ósma; dnia następnego. Ale, zanim wyprawili do p. marszałka, sam do nich przysłał trzech znakomitszych panów polskich, przez których kazał ich uprzejmie przywitać, oddać im ukłony, ofiarować powolne usługi swojo i załączyć życzenie, aby byli kontenci z gospody swojej, bo w tak krótkim czasie lepszej wyszukać niepodobna było. Tegoż dnia wyżej wspomniany Piekarski, lubo król mu przebaczył, lecz sprawę jego poruczył zgromadzonym na sejm stanom, w pełnym senacie wyegzaminowanym i na śmierć wskazanym został. W piątek t j. 27 listopada Dornawius pojechał do p. marszałka Wolskiego. "Jo. książęta" — przemówił do niego — i jw. stanowie prześwietnego królestwa czeskiego i ziem przyłączonych margrabstwa morawskiego, księstwa obojga Szląska i margrabstwa łużyckiego, poczytali za konieczne na sejm tego najjaśniejszego państwa swoich także wyprawić posłów, by oświadczyć temu prześwietnemu królestwu poważanie swoje i chęć rzetelnego sąsiedztwa, przyjaźni i zachowania wzajemnego między sobą przymierza. Ciż zacnie wspomnieni książęta i stanowie wielmożności waszej życzą pomyślności i wszystkiego, coby służyć mogło ku godności i zdrowiu, oznajmując życzliwości i przyjaźni swojej przysługi i na świadectwo takie") woli swojej przesyłają ten to list, co go oddaję nietylko swojem ale nadto imieniem kollegów swoich, jw. barona p. Andrzeja Kochtyczkiego i p. Joachima a Maltzan młodszego, którzy takoż pospołu zemną wielmożności waszej wszelaką przyjaźń i poważania chęć i służby zalecają. A ponieważ doświadczyliśmy serca i wierności wielmożności waszej ku narodowi naszemu: przeto upraszamy w. w., abyś w. w. ty sarnę ochotę i miłość nietylko nam okazywał, ale też sprawie pospolitej poselstwa naszego, która ma na celu oświadczenie i zachowanie obopólnego przymierza gwoli publicznej spokojności, w tychto zamieszonych czasach. Szczególniej zaś teraźniejszego przybycia mego przyczyną jest i żądania uniżonego summa, abyś w. w. raczył łaskawie dokładać starań, byśmy 45 jak najprędzej i na sejmie publiczną otrzymali audyencyi, w obec króla jmci, wielmożnych senatorów i wielmożnych posłów ziemskich, a więc wszystkich stanów tego prześwietnego królestwa. Że w, w. dobrodziejstwo to nam zjednasz nie wątpiąc, przyrzekamy nawzajem wszelką chęć i gotowość. Mamy też listy wierzytelne do króla jmci, senatorów, posłów ziemskich i stanów; mniemamy że najprzyzwoitsza oddać je im publicznem posłuchaniu, jeśli w, w. nie podasz nam inszego sposobu. Do wytwornego zdania w. "w. i rady dobrotliwej my chętnie i z radością zastosujemy się. Wielce tez jesteśmy' wdzięczni w. waszej za to, żeś się w. w. wystarał dla nas o gospodę wygodną, i sławić będziem tę gościnność u tych, od którycheśmy wysłani. " Na to odpowie Wolski: "Przyznawani szczególną ku sobie życzliwość i przyjaźń jo. pp. książąt, jw. hrabiów, baronów i stanów prześwietnego królestwa czeskiego, margrabstwa morawskiego, księstwa szląskiego i margrabstwa łużyckiego, jaką w tem upatruje, że mię zaszczycili listem swoim. Dzięki im więc składam i za zaszczyt sobie oddany i za życzenie zdrowiu, nawzajem im winszując wszelkiego dobrego z zalecaniem służb swoich. A jeśli wpanom posłom, którym także dziękuję za oświadczenie sobie miłości, będę mógł w czem być pomocnym, uczynię to, jak przysłusza. Jam w dziecinnych i młodocianych latach swoich bardzo często bywał w owych prowincyach, na dworze ś. p. Ferdynanda I., Maximiliana II., Rudolfa II., miewając tam mowy i inne pełniąc obowiązki. Dla tego, jeżeli tu w tem oto miejscu ktoś był, który ubolewał nad tem, że tuk zacne prowincye zamieszane były temi rozruchami, to ja nim jestem. Ale o tych rzeczach teraz mniej i skromniej przychodzi nam mówić. Że zaś j. o. książęta i j. w. stany poselstwo wyprawili na ten sejm: to oznajmię j. kr. jmci i panom senatorom, oraz posłuchanie wyjednywać będę, o ile to w mocy mojej. Dziś zatrudnieni jesteśmy egzekucyą owego człowieka bezbożnego, co zbrodnicze ręce podniósł przeciwko królowi jmci, którego Pan Bóg z szczególnej łaski swojej obronił jako też wszystko to królestwo. Skoro zaś otrzymam coś pewnego, dam znać wpanom posłom, którym tymczasem służby swoje zalecam: chętnie 46 im będę służył, jakimkolwiek sposobem będę mógł. Bądźcie wmoście przeświadczeni, że, skoro pomocy mojej i rady zapotrzebujecie, mieć mię będziecie gotowym. Co do gospody ubolewam nad tem, iż wmoście nic możecie mieszkać bliżej miasta. Przyczyną tego jest, że tu wszędzie bardzo ciasno dla tak wielkiego spływu ludzi, i że mi przyjazd jw. panów posłów nader późno został oznajmiony. Musiałem też użyć powagi swojej i urzędu swego, aby wam dano to miejsce i tę gospodę, i żeby was nasi ludzie nieociągając się przyjęli; zaczem proszę wmci, abyście byli kontenci z tejto gospody i pomocy mojej w innych rzeczach zasięgali. " Odrzecze Dornawius: "Wiadomo nam, żeś w. w. z wielką chwałą swoją tak w innych cudzych krajach, jako też w naszych prowincyach tak czynił, iżeś cnotą swoją wielu przyjaźń słusznie sobie zjednał. To też daje nam otuchę, iż z tem większą ufnością obiecujemy sobie po wielmożności waszej wszystkiego dobrego, szczerego i poczesnego. Przyznawamy także politowanie wielmożności waszej nad ojczyzną naszą zamieszaną, sami ubolewając i wzdychając nad jej niedolą. Wszelako przez swoją winę nie sprowadziliśmy tych nieszczęść; lecz cokolwiek nas dotknęło, wszystko to przyszło nam ścierpieć dla pospolitej pomyślności i wolności ojczyzny, co jest rzecz nieoceniona, za nią umrzeć lepsza aniżeli nędznej i haniebnej poddać się niewoli. Dzięki tedy składamy w. w. najczulsze za hojne i szczodre objawienie sobie miłości, przyjaźni i życzliwości, upraszając w. w. gorąco i uniżenie, abyś w. w. przymnażał jej temi sposobami, o jakich w. w. nam napomknąłeś. My nawzajem gotowi jesteśmy czynić to, co będzie z wielmożności waszej chwałą albo pożytkiem. O gospodę nie turbuj się w. w.; bo, lubo jest nieco odległa od miasta, nam jednak, którym miłą jest cisza, podoba się to miejsce od miejskiego gwaru dalekie. Tam ochoczo pozostawać będziem. " Właśnie gdy Dornawius wracał od pana marszałka, wyrok śmierci na Piekarskim wykonywano. Nieszczęśliwego na wozie oprowadzano po całem mieście: w dwóch miejscach na wysokich rusztowaniach rozpalonemi kleszczami targano mu piersi i inne części ciała, potem rznięto pasy ze skóry; rękę, 47 w której trzymał był czekan, posmarowawszy siarką, smoła., żywiej i łojeni przypalano, poczem uciąwszy mu obie ręce, wrzucono je w ogień; sród tych męczarń wołał tylko: Jezus! Nadto, czterma tęgimi końmi roztargano go, co też zwierzętom trudno przychodziło; nieszczęsny zaś wciąż jeszcze wykrzykiwał, nakoniec kat toruński spalił sztuki ciała. 28 listopada Dornawius udał się do arcybiskupa gnieźnieńskiego, Wawrzyńca Gębickiego. Oddając mu list swój wierzytelny, co go prymas z uszanowaniem przyjął i uprzejmie, w te słowa do niego przemówił: "Jakkolwiek stać się nie może, by drogie korzenie, lubo ukrywane, woni swej przenikającej wzdłuż i wszerz nie rozlewały, tak też cnota przewielebności waszej, z pobożnością i miłością powszechnego pokoju złączona, nietylko w innych dalekich miejscach, ale też u nas ztąd zowąd zasłynęła. Przeto j. o. książęta i j. w. stany prześwietnego królestwa czeskiego i ziem przyłączonych Moraw, Szląska i Łużyc, powziąwszy szczególną ufność ku przewielebności waszej, postanowili udać się do przewielebności waszej z tym listem, co go oddaję z winnem poważaniem. I zacnie wspomnieni książęta i stanowię przewielebności waszej oznajmując przyjaźni i poważania swego przysługi, życzą jej trwałego zdrowia, spokojnej starości, niezatamowanego biegu dostojeństwa, abyś prymasostwo królestwa szczególną powagą swoją długo i szczęśliwie sprawować zdołał. Toż samo też jest życzenie nietylko moje, ale też panów kollegów moich, którzy przewielebności waszej ofiarują wszystkie przyjemności przysługi. Wiadomo zaś nam, żeś przew. w. przedtem i podczas tych zamieszek wzburzających skonfederowali ziemie naszę, zawzdy miłował pokój i rzetelnego pragnął sąsiedzstwa. Upraszamy tedy przew. w., abyś p. w, nieprzestawał być tej samej ku mim myśli i sprawę naszę miał sobie poleconą, oraz z dobrotliwości swej nam dopomógł, abyśmy na poważnem zgromadzeniu i j- kr. jmci i ww. senatorów i posłów ziemskich odprawiać mogli swoje poselstwo na publicznej audyencyi. My zaś nawzajem tę dobroczynność przewielebności waszej świetnem wysławieniem u panów pryncypałów naszych wyozdobim i sami, o ile sił nas stanic, nagrodzimy ochotą i usługami. " 48 Rzekł na to arcybiskup: "jo. książętom i jw. stanom królestwa czeskiego i innych ziem wielce obowiązany jestem za to, że o mnie tak dobrą nadzieję powzięli. Tuk też jest: wielcem ubolewał, dowiedziawszy się, że te prowincye sąsiednie prześwietnemu królestwu naszemu, tyla i takiemi niebezpiecznemi rozruchami zamieszane, i że jeszcze nie widać tychże końca, gdyż krom wątpienia lepsza siły naszę połączone obrócić przeciw wrogowi imienia chrześciańskiego. Sprawa czeska zdaje się w wielkiem znajdywać niebezpieczeństwie i podobno znaczne nastaną odmiany: tak że wypadałoby wam, póki czas po temu, mieć się ku pokojowi. Dzięki zaś składam jo. książętom i jw. stanom, iż życzą mi tyle pomyślności i że listem swym zaszczycić mię raczyli; za co im w odwdzięk oddaję służby swoje i miłość. Także wwmpp. posłom pomyślności życzę i gotów służby swoje ofiarować, gdziekolwiek będę mógł. Co zaś do samej sprawy i audyencyi publicznej, sam niewiem, jaka jest summa poselstwa waszego, abym je mógł polecić królowi jmci. Rozumiem że wwmoście żądacie przyjaźni, rzetelnego sąsiedztwa, co samo przez się jest zacne; jeśli prócz tego żadnych niema sprzeczek ani zażaleń, usług swoich w tem wwmościom nie będę mógł odmawiać. " Rzeknie na to Dornawius: "Najprzewielebniejszy panie. Gałązkę oliwną niesiem przed sobą, nie w ręku, ale na ustach, nietylko na ustach, lecz i w głębi serca, t. j. obwieszczamy temu królestwu chęć zadzierzenia przymierza i pokoju. Co jeśli gotowiście przyjąć i oddarować toż samo, jużby poselstwo nasze, które w tak ciężkiej przygodzie nic może być wam nieprzyjemne, cel i skutek swój osiągnęło. Co się tyczy stanu ziem naszych, zaiste wojny bywają, to miotły, jakiemi P. Bóg państwa wyczyszcza, i karze grzechy naszę takiemi biczami. Myśmy zaś jąwszy się broni o nic inszego me starali się, jeno o obronę wolności i szczerego sumienia. Dla tego tuszymy sobie, że P. Bóg będzie obrońcą słusznej sprawy, a nie dopuści, byśmy, choćby nas chmura jaka niepogodna niedawno przyćmiła, ztąd pogruchotani całkiem upadli. Bywa zmiennym los wojny, a wygrana nieraz zdobycz już zbierających i tryumfujących obala i przeraża. Nierozpaczamy przeto ani o skutku wojny, jeśli ją konieczna dalej poprowadzić, ani o nastaniu pokoju, do 49 którego, bynajmniej nie mamy wstrętu. Przyjmiemy po. jeśli nam go użyczy P. Bóg, który wszystkiem rządzi wedle woli swojej. Nakoniec jeśli od waszego narodu pokój otrzymamy, pomiędzy nami a wami wzrośnie obopólna pomyślność i wspólna spokojność. Toć to jest summa poselstwa naszego, które zaiste wam tylko przyjemne i miłe być może. " Odpowie na to arcybiskup: "Zaprawdę zwykł P. Bóg trapić nos wojnami dla grzechów naszych, co tez królestwu polskiemu przypadło. Przeto upamiętać nam się należy, aby P. Bóg karę złagodził i rany nasze zagoił. Gdy zaś upatruję, iż to poselstwo wasze zmierza do pokoju i bezpieczeństwa pospolitego, nieomieszkam niezwłocznie udać się do króla jmci i wyjednać posłuchania wwmościom. O czem oznajmię wwmościom przez panów marszałków. " Od arcybiskupa gnieźnieńskiego pojechał Dornawius do biskupa krakowskiego. Tam musiał czekać z półtorej godziny, bo właśnie wtenczas przyszedł do niego biskup z Rusi, aby z nim naradzać się o sprawach koronnych. Biskup krakowski więc uprzejmie prosił Dornawiusa, aby zechciał zaczekać dla spraw nadeszlych, i kazał przyjaciołom swoim bawić posła. Czynili to, ale rozmowy ich nie były Dornawiusowi bardzo przyjemne. Po odejściu biskupa ruskiego, biskup Szyszkowski zaprowadziwszy Dornawiusa do swego pokoju, nasamprzód przepraszał go, że mu wbrew zwyczajowi swemu kazał czekać, bo król jmć przysłał do niego osobę, z która o sprawach nie cierpiących zwłoki, musiał się namówić. Na to rzeknie Dornawius: "Słuszna to, że sprawy publiczne przed prywatnem], mają pierwszeństwo, sprawy j. kr. jmci albo królestwa przed mojem posłuchaniem. Żeś przewielebność wasza łaskawie mnie przypuścił, za to, jak przysłusza, najczulsze składam dzięki. A chociaż p. w. już przedtem oświadczyłeś miłość swoją ku nam i szczególną życzliwość, podawszy nam pomocną rękę w wyszukaniu gospody, co wdzięczną pamięcią napoiem wysławiać będziem: nie mogli wszelako panowie kolledzy moi wespół zemną p. w. pozdrawiając z winnem poważaniem i szczerem sercem, omieszkać, abym w dwojakim celu uzyskał sposobność przemówienia. Nasamprzód bowiem ten list oddać 50 mi przychodzi pisany do p. w. od j. o. książąt i j. w. stanów szląskich, którzy p. w. wszelkiej życzliwości, przyjaźni, poważania chęć i przysługi ofiarując, życzą p. w. wszystkiej pomyślności prywatnej i publicznej. Powtóre upraszamy p. w. usilnie i gorąco, abyś p. w. powagą swoją (maona bardzo wielką moc), z miłościwej laski swój, wyjednać nam raczył, żeby jeszcze za agitującego się sejmu, który lada dzień skończy się jakeśmy słyszeli, dozwolono nam, wobec króla jmci, senatorów, posłów ziemskich i stanów wszystkiego świetnego królestwa, do których wszystkich pospołu poselstwo naszę należy, sprawić sio z danych sobie poleceń. O nic bowiem innego nie prosimy, jeno o zatwierdzenie dawnego przymierza i zachowanie obopólnej przyjaźni, ku dobru kościoła, spokojności i zgodzie Rzpltej. " Na to odrzecze biskup krakowski: "Najczulsze składam dzięki Waszmości, za życzenie sobie pomyślności, nietylko w jego i kollegów imieniu, ale też j. o. książąt i j. w. stanów, których list wielkim dla mnie jest zaszczytem: im też dzięki składam za tak szczególny ku sobie affekt. Co do sprawy waszej, będę miał pilne na, nię baczenie, jak wam przedtem oznajmiłem przez przyjaciela i krewnego swojego. A winienem to czynić z dwuch przyczyn. Najprzód z powinności chrześciańskiej, jako mi należy przestrzegać pokoju i zgody, kiedy Turcy (1) i wszyscy pogańscy wrogowie teraz siły swoje przeciwko nam obrócić gotowi. To tez powinno zachodzić panów Szlązaków, bo o ich sprawę tu także idzie, i ----------- (1) Uwagi godne są słowa kanclerza siedmiogrodzkiego Szymona Pechego, w liście z Koszyc 23 lutego 1620 pisanym do radzców cesarskich, baronów Meygan i Breunera: "Supervenit autem hoc tempore occasio ad pacem concordiamque non tantum momens sed urgens partem utramque; quod imperator Turcarun tanta regum ac regnorum Christianorum discordia, commodam rerum suarum promotionem aucupare volens, viribus integris in persona expeditionem contru Polonox sumere statueri, ita ut gentes asiaticas in Euuropam traducendo. Tartarorum quoque myriades concitando, si non anno praesenti, subsequeantibus etiam aliquot, vires regnumque Polonorum evertero non modo statuerit sed publico etiam mandato ubique promulgaverit, In tanta igitur barbatrarum gentium commotiono, partim ob immienes regno Poloniae periculum, partim ob minus tu tam eorundem fidem utrum in diseordia ac dissennione an paca et concordia nostra securitas pollntur, facile vel judicio praeditus consideraverit.......... Neque enim ulla alin ratione Europam regnaque christiana Turcis vicina, nominanter nutem Poloniam abimmensa Turcarum Tartarorumque cxundatione sua wajestas salvare poterit, nisi quam primum quietem tranquillitatemque regnorum di-sidentum, toto orbe et prasertim in porta Ottomanica promulgaverit" Sitzungsberiche der Kais. Akad. der Wissensch. in Wien. 1860 1. str. 198. 51 nad nimi wisi zguba, jeśli, uchowaj Boże, owe niewierne narody zwycięstwo nad Polską odniosą. Snadno one Szląsk opanuje i inne ziemie lub dokuczać im będą, wedle przysłowia: już i tobie biada, kiedy już podle gore u sąsiada. Powtóre, panom Szlązakom bardzojestom obowiązany, nawet dłużen, dla wielu dowodów życzliwości i przyjaźni, jakie mi świadczyli, bo mam księstwo swoję (1) w sąsiedztwie Szląska. Chciałbym wiec mieć sposobność jaką, aby im nawzajem objawić wdzięczność i ustuszność swoją, Co się tyczy posłuchania: skoro jeno usłyszałem o przybyciu panów posłów, cztery razy mówiłem z królem jmcią o nich. Nasamprzód bowiem oznajmiłem królowi jmci, że wwinoście jesteście w pobliżu, nakłaniając króla jmć, nby was przypuścić raczył. Król zaś odpowiedział, że niewie, jakiem będzie poselstwo wasze i czy przyjemnem. Na to odrzekłem mu: chociażby nawet nie było przyjemne, wszelako wedle prawa narodów należy was przypuścić. Potem u króla z p. marszałkiem w. kor. namawiałem się, aby wam dano gospodę godną wwmtnci; na to król jmć przyzwolił. Potrzecie, gdy wwinmcic weszli byli do gospody warszawskiej, powtórnie nakłaniałem j. kr. mć, aby wwmmciom naznaczyć raczył dzień do odprawienia poselstwa. Wtenczas król ponawiał poprzedni zarzut, że niewie, ku czemu zmierza poselstwo wasze. Lubo i sam nie wiedziałem, jaki jest cel jego, odpowiedziałem jednak: jeśli niechcemy naruszać prawa narodów, potrzeba koniecznie pp. posłów przypuścić. Po raz czwarty, znów nadmieniłem o posłuchaniu waszem. Odebrałem odpowiedź: tak liczne i tak trudne sprawy teraz zdarzają się, że ledwo na nie czas wystarcza. Ponieważ zaś król jmć racyami mojemi przekonany już do tego się skłaniał, aby wwmmci na audyencyą zapraszać, zaczął obszerniej ze mną rozmawiać o sprawie waszej; a gdy niektórzy mówili, że książęta i stany Szląska i innych ziem przysyłają swoich posłów z prośbą abyś w. kr. mć raczył uśmierzyć owe rozruchy w zamieszanych krajach i przyjąć obowiązek rozjemcy i pośrednika, rzekł król Jmć: jestem tegoż samego zdania i rozumienia. Przeto jeśli wwmmcie macie coś takiego w zleceniu, krom wątpliwości łaskawie przypuszczeni i słuchani będziecie. --------- (1) T. j. siewierskie. 52 Mniemam bowiem, że j. w. panowie posłowie zapewne mieli inną instrukcya w Szląsku, inna zaś podobno tu lub w drodze odebrali, ponieważ teraz cały stan państwa zmienił się. Bo nietylko Pragę wzięto i całe Czechy, ale też Szląsk pogotowiu przysiądz cesarzowi Ferdynandowi, a chociaż do Szląska przyszedł Fryderyk uciekając, niebawem atoli ztamtąd wyniósł się, i juk się zdaje, wszystko do dawnego stanu powróci. Prawda to, że ani do króla jmci ani do królowej jejmci nie takiego dotąd nie pisał sam cesarz, lecz mamy wiadomość te z listów kupców wiarogodnych. Przeto panowie posłowie pilnie niech rozważa, w czyjem imieniu poselstwo swoje odprawią i publicznie przełożą. " Odpowie na to Dornawius: "Przewielebny panie. Wielce dziękuję prze w. waszej, za tuk uprzejme oświadczenie przyjaźni, życzliwości i laski nietylko ku nam posłom, ale także j. o. książętom i j. w. stanom i wszystkiej rzeczypospolitej naszej. Dobrodziejstwo to (bo za takie uważamy je) nietylko zasłużonemi pochwałami wynosić będziem u panów i pryncypałów swoich, ale jesteśmy też gotowi toż samo uczynić w każdem miejscu i czasie ofiarując wszystkie usługi poważania i wzajemnej miłości. Co do naszego zlecenia i sposobu wykonania go, mamy tylko jedyną instrukcyą, na mocy której kazano nam odprawiać poselstwo swoje; tę same instrukcyą mieliśmy w samym Szląsku jako też na podróży w Polsce. Ani nie rozumiemy, iżby zamiary nasze winny być zmienione. Co zaś do zapraszania króla jmci polskiego na pacyfikatora, lubo książęta i stanowie mogliby królowi jmci przedstawiać wniosek taki, nic nam jednak nie polecono, ani w instrukcyi naszej nic takiego nie zamieszczono. Zaiste, umysły naszę zwracamy ku pokojowi i przyjmiemy go, jeśli nieomylny nam dadzą. Zresztą o zmienionym stanie ziem naszych nic zgoła nie wiemy, a nie wierzymy, żeby coś takiego zaszło. Pisali nam wprawdzie nasi panowie pryncypałowie, że bitwę stoczono w Czechach, w której wielkie z obu stron mnóstwo ludu poległo, i że nasze wojsko zostało pobitem. Później z pogłoski doszło do naszej wiadomości, że Praga wzięta i zniszczona ogniem. Czy zaś to rzeczywiście wydarzyło się lub nie? w sam czas się dowiemy. A chociażby też opanowana Praga i większa część 53 Czech: w całości jednak jest rzeczpospolita, w całości są stany reprezentujące rzeczpospolitą, a nie są stanowię zabici ani zniesieni. Jakoby zaś wszystko tak prędko przywróconem było do dawnego stanu: to nam się bardzo niepodobnem wydaje; tem mniej zaś wierzymy, że Szląsk przeszedł na stronę cesarską. Nie wszystka pomyślność nasza zawisła od jednej bitwy. Los wojny wątpliwy a zwyciężeni powstaną. Raczcie tedy wierzyć, że istnieją jeszcze stany rzeczypospolitej naszej. Tych stanów przedstawicielami my jesteśmy, my posłowie wyprawieni na to (powiem summę i powód naszego poselstwa), aby oznajmić wam, żeśmy potowi zachować dawne przymierza i przyjaźń, oraz przekazać je potomnym, jeśli wy w tem prześwietnem królestwie z tem samem oświadczyć się nam zechcecie, co jest w waszej mocy i woli. Gdy zaś w tem królestwie wiele wydarzyło się tu i tam, przez coby dawne pakta może naruszone być się zdawały: to i my jesteśmy tego mniemania, że o pokój i przyjaźń raczej ubiegać się należy, aniżeli o podburzenia i nieprzyjacielskie zamachy. " Odrzecze biskup: "Jeśli takiem jest wasze poselstwo, jak dopiero co usłyszałem z oświadczenia Waszmości, bedzie ono zupełnie nietylko miłem królowi jmci i wszystkim, ale także potrzebnem, mówię potrzebnem. Przeto lubo dziś dla zdrowia niebardzo mocnego z domu nie wyjdę, poślę jednak do p. marszałka w. kor. i pilnie go napomnę, by jak najprędzej wwmmciom audyencyą wyjednał. Potem sam pomówię z królem jmcią i jemu summę poselstwa waszego oznajmię. Byłoby także dobrze panu podkanclerzemu przełożyć, którego obowiązkiem jest odpowiadać publicznie, punkta przyszłej mowy waszej. Zresztą wwmmciom służby swoje zalecam. " Na to odpowiedział Dornawius: "Skoro postanowionym zostanie, że otrzymamy posłuchanie, nieomieszkamy pokrótce podawać głównych punktów, które publicznie przełożyć zechcemy: wszystko zmierza ku temu, aby paktom naszym obopólnym nadano cześć, trwałość i stateczność. Z tego względu nietylko nasze osoby, ale też sprawę pospolitą polecamy przewielebności waszej. " 29. listopada, w pierwszą niedzielę adwentową, udali się pp. baronowie Kochtyczki i Maltzam do pana marszałku Wol- 54 skiego, upraszając go, aby zechciał przyłożyć starań o to, by naznaczono im dzień audyencyi jak najrychlej. Poprzednią razą był on bardzo uprzejmy, dziś zaś czynił rozmaite wybiegi, udając jakoby listu wierzytelnego przez Dornawiusa sobie danego nie przeczytał zaraz po odebraniu, ale dopiero później, boby sio też był inaczej namyślił i inszą mu duł odpowiedź. Teraz, gdy przeczytawszy, roztrzasnąwszy i oddawszy go j. kr. mci, porównał go z listem wierzytelnym złożonym arcybiskupowi, rozliczne wątpliwości nastręczyły mu się, jak się maja zachowywać względem pp. posłów szląskich. Bo najprzód dwaj z panów posłów są to urzędnicy króla czeskiego, którego król i korona polska nie przyznawają prawnym królem czeskim. Powtóre, wwmmoście przysłani tylko aby traktować o zatwierdzenie przymierza; j. kr. jmć zaś i senatorowie nie rozumieją, aby się mogli z wwmmściaini wdawać w rokowanie, gdyż przymierza przecie opierają się o głowach narodu, i zawierane bywają miedzy królami i cesarzami; my zaś cesarza Ferdynanda lunawamy za króla czeskiego; wwmmście atoli nie macie od niego pełnomocnictwa ani do takich układów nie odebraliście zlecenia. Potrzecie, z rozmaitych domyśłan chciano koniecznie wyprowadzić wniosek, jakoby poselstwo wwinmci zmierzało ku podburzeniu rzeczypospolitej przeciwko królowi polskiemu, ponieważ z pominięciem króla jmci chcielibyście się trzymać samych ziemian. Poczwarte, co do wojskowości waszej, toście po wzięciu miasta Pragi i całej ziemi czeskiej, już przecie nie ludzie, jacyby mogli działać o swej własnej woli (vestri juris et plenarne potestatis), i bardzo to wątpliwa rzecz, co też was jeszcze może spotkać. Po piąte, główną treść waszego poselstwa trzeba nasamprzód oznajmić podkanclerzemu koronnemu, Jędrzejowi Lipskiemu, aby wedle zwyczaju królowi i senatowi zdał z niego sprawę, oraz by senat mógł postanowić, jak się ma zachowywać względem posłów. Lubo obaj posłowie to i owo odpowiedzieli panu marszałkowi, on jednak nie zmienił zdania swego, ale nakoniec oświadczył, że, o ile możności, uczyni coś w tej sprawie. Potem udali się Kochtyczki i Maltzan do obu książąt Zbaraskich, z których jeden, Krzysztof, posłował z wojewódz- 55 twa sandomierskiego, drugi zaś, Jerzy, byt kasztelanem krakowskim, i złożywszy im listy wierzytelne upraszali ich, aby pilnie starali się o przyspieszenie audyencyi i spełnienie celu ich poselstwa, zmierzającego do zachowania kompaktatów, dobrej przyjaźni i sąsiedztwa. Obadwaj bardzo wdzięcznie przyjmując pozdrowienie i zaufanie od książąt i stanów, zalecali powolne służby swoje ku dobru publicznemu i prywatnemu. Ztąd poszli do marszałka izby poselskiej, p. Jakóba Szczawińskiego, aby mu tę samy prośbę przełożyć. Tenże, dowiedziawszy się, że summą poselstwa szląskiego jest: zachować spokojność miedzy temi ziemiami a koroną polską, niebawem oświadczył: że niema nic słuszniejszego i sprawiedliwszego nad ich prośbę; obiecał, że nazajutrz da im posłuchanie u swoich panów kollegów na posiedzeniu izby poselskiej. Za to łaskawe oświadczenie podziękowali mu wprawdzie pp. Kochtyczki i Maltzan, ale nie przyjęli go, dując za powód, że instrukcya ich nie wydana do samych tylko panów posłów ziemskich, ale też zarazem do króla i senatorów. Gdyby zaś u panów posłów ziemskich mieli osobne posłuchanie, tedyby j. kr. jmć i pp. senatorowie urażeni o to byli, a tego chcieliby uniknąć. Na to rzekł Szczawiński: prośbę wwmmci przełożę kołu rycerskiemu, i nazajutrz wieczorem zawiadomię wmci o postanowieniu izby poselskiej. Pan marszałek poselski nadmienił także, iż u króla opowiedziano, że jakiś Kochtyczki, przyjaciel tutejszego, posłanym został do porty ottomańskiej; dziwią się temu, iż dwóch krewnych przyjęło poselstwa do dwóch mocarstw sobie tak przeciwnych. Odpowiedzieli mu posłowie, że Kochtyczki, siostrzeniec tutejszego, młody człowiek mający lat 22, z posłami udał się do Turcyi (1), ale nie jako poseł, lecz jako człowiek żadnych tam nie pełniący obowiązków, który tylko korzystał z sposobności zwiedzenia owych krajów, i z własnych żyje fun- --------------------- (1) Poselstwo do sułtana tureckiego w maju r. 1620 imieniem korony czeskiej odprawiali Wacław baron z Budowca, Jan z Kolonii radzca falegrabi Fryderyka (króla czeskiego) i Dytrych z Baruta pan na Nowej-wsi, sędzia nadworny i ziemski księcia szląskiego na Brzegu i Lignicy, Jana Chrystyana. W orszaku posłów znajdowało się kilku młodych panów szlachty polskiej i szląskiej. 56 duszów. Toż samo uczyniło kilku Polaków. — Tarn był zadowolon. W tę niedzielę, poseł księcia meklemburskiego miał publiczne posłuchanie. Ujmował się za zbiegłym księciem kurlandzkim, Wilhelmem Kettlerem, w grzecznej i skromnej mowie przekładając królowi i senatowi sprawo jogo. Wiadomo zaś, że wspomniany książę, jako obwiniony o zabójstwo braci Noldenów, pozwanym został przez króla Zygmunta przedeń i przed senat, aby się jako lennik sprawił swemu panu feudalnemu z zarzutów sobie poczynionych. Atoli Kettler uciekł do Szwecyi; przeto wyrokiem zaocznym król odsądził go od praw do księstwa kurlandzkiego. Ze wspomnianych wybiegów i trudności czynionych posłom szląskim przez marszałka w. kor. Wolskiego, snadno mogli wyrozumieć że król zamyśla ich zatrzymać aż do końca sejmu, a potem odprawić z niczem. Dornawius tedy, chcąc prośbom kollegów swoich nadać więcej mocy, w poniedziałek rano pojechał do pewnego znakomitego posła ziemskiego. Przełożywszy mu trudności i zarzuty, jakiemi posłuchanie ich podobno chcą tu podać w zwłokę, prosił go, by sprawę ich zechciał poprzeć w kole rycerskiem i dołożyć starań o to, aby ich przypuszczono ieszcze za agitującego się sejmu, nie zaś żeby po skończonym sejmie dano im odpowiedź nieprzychylną a niespodzianą. Rzekł na to poseł ziemski: to prawda, że wam chcą zawód zrobić i źle odprawić was bez publicznego posłuchunia. Są dwie tego przyczyny. Najprzód, obawiają się, byście na publicznem posłuchaniu i przed posłami ziemskimi nie podburzali rzeczypospolitej przeciwko królowi. Bo, gdy król w propozycyi swojej posłanej na sejmiki partykularne wyraźnie podał do rozważenia i naradzenia się o tem, czyby w obecnych okolicznościach, gdy ze Szląska uczyniono najazd do Polski, nie nadała się dobra sposobność i słuszny powód przywrócenia Szląska do korony polskiej, posłowie ziemscy zaś odebrali w instrukcyi od swoich pryncypałów: przestrzegać tego, iżby nietylko z ościennemi krajami nie rozpoczynano wojny, ale owszem żeby uchwalono sposób, w jakiby szkody zrządzone mogły być nagrodzone, pakta odnowione i zatwierdzone, pokój i dobre są- 57 siedztwo przywiedzione do skutku: — przeto obawia się król, aby wasze poselstwo nie nakłaniało ni pobudzało rzeczypospolitej reprezentowanej przez posłów ziemskich, waszej sprawie sprzyjających dla dobrej przyjaźni, w jakiej chcą. pozostawać z temi ziemiami, do prędszego odnowienia kompaktatów. Nadto, przyszły wiadomości, iż Pragę zdobyto, a wasi przeciwnicy spodziewają się, iż nastanie zmiana rządu w koronie czeskiej i że panowanie nad Czechami i wcielonemi krajami znów powróci do domu austryackiego i cesarza Ferdynanda; król więc i panowie rada woleliby rokować z domem austryackim, tusząc sobie, że z cesarzem lepsza stanie zgoda aniżeli z stanami ziem wspomnianych. Radzę przeto wmci, jeżeli marszałek poselski, wedle powinności swojej, publicznie nie wspomni o audyencyi waszej, abyście kilku subdelegowanych z pomiędzy siebie wyprawili do koła rycerskiego z prośbą o przyspieszenie posłuchania waszego. Właśnie gdy Dornawius rozmawiał z owym posłem, nadeśli Kochtyczki, Maltzan i inny poufny poseł ziemski, który dał im tę sarnę radę, opowiadając się gotowym do powolnych służb. Tymczasem pojechał Dornawius do p. Jędrzeja Lipskiego, podkanclerzego kor. Złożywszy mu list wierzytelny, upraszał go, aby raczył być łaskaw na ich poselstwo, które ma na celu zadowolenie króla jmci i upewnienie pokoju koronie polskiej; bynajmniej zaś niechcą oni rzeczypospolitej podburzać przeciw królowi jmci, bo oni przecie ludzie uczciwi. Wiedząc, że główna treść czyli summa każdego poselstwa jemu bywa przekładaną, czyni to w imieniu kollegów swoich. Krótko więc opowiedział panu podkanclerzemu to co miał sobie poruczonego, oświadczając, że poda mu to na piśmie, gdyby sobie tego życzył. Punkta zaś zlecone posłom były nastepujące: Główne artykuły poselstwa od jaśnie oświeconych książąt i jaśnie wielmożnych stanów świetnego królestwa czeskiego, margrabstwa morawskiego, księstwa szląskiego i margrabstwa łużyckiego. 1. Najwyższy, średni i najniższy, a więc jeden i jedyny cel tegoż poselstwa jest: po uczynieniu zwyczajnej przemowy, 58 częścią opowiedzieć ochotę naszę w dotrzymaniu i zachowaniu przymierza, częścią zażądać od najj. króla, od wpp. senatorów i postów ziemskich prześwietnego królestwu polskiego na ten sejm zgromadzonych, takiego samego oświadczenia. 2. A ponieważ mogłoby się zdawać, iż to i owo wydarzyło się, przez coby pakta poniekąd miano za naruszone, przeto z dwóch wypadków zadosyć uczynimy najj. królowi jmci, wielm. senatorom i panom postom ziemskim: z przejęcia w Szląsku listów królewskich, i z najścia Polski przez żołnierzy ze Szląska. 3. Nadto upraszamy króla jmci, wielm. senatorów, postów ziemskich, najprzód aby przeciwko tym prowincyom żadnych z tego królestwa nie wyprawiano wojsk posiłkowych; i powtóre, jeśliby naszę wierność ku koronie polskiej podawano w wątpliwość, aby nie zaraz temu wierzono. Z tego więc względu zaprzeczamy temu co nam zarzucają: jakoby w naszych ziemiach napastowano religią katolicką, i jakobyśmy na Polskę poruszyli oręż turecki. 4. Nakoniec mamy niektóre zażalenia przeciwko pojedynczym osobom, których zaś nie mamy w publicznej wymieniać mowie, lecz osobnem pismem zawarte mamy je przełożyć najj. królowi, prześwietnym senatorom, i panom stanom i t. d. Poczem Lipski w te słowa do Dornawiusa przemówił: "Dziękuję jo. książętom i jw. stanom za uprzejmy list i jw. panom posłom za zaszczytne pozdrowienie, zalecając służby moje. Jest to rzeczywiście, jak wmć wyrzekłeś, obowiązkiem moim przyjmować artykuły poselstw wprzódy, nim publicznie przekładane będą, aby przez to unikano nieporozumienia. Przysługę tę i wmciom świadczyć gotowem, o ile to tylko być może. Albowiem w waszem poselstwie wiele przychodzi rozważać, żeby co przypadkiem nie zdawało się ujmować ni ubliżać królowi jmci i pp. senatorom. Otóż tedy czytałem w liście wierzytelnym danym arcybiskupowi, że dwóch z panów posłów pisze się radzcami króla czeskiego, owóż tego, którego ani król ani senatorowie ni stany ni rzplta nie uznawają za prawnego króla. Jeśliby coś takiego w publicznej mowie się wydarzyło, i czyniła się wzmianka Fryderyka palatyna jako króla: byłoby to bardzo nieprzystojna (valde in- 59 decens) i z wielką ujmą konfederacyi (cum magno praejudicio confederationis). Trzeba więc, żeby panowie posłowie złożyli jakie oświadczenie i zapewnienie, że nic o królu Fryderyku nie nadmienią. To przedewszystkiem mają król jmć i senatorowie na uwadze. A tego nie domagają się niesłusznie, bo nadto inna przystępuje przyczyna. Poselstwa bowiem pochodzą od głowy, gdyż w każdem królestwie jest król, który ma moc wyprawianiu posłów. Tak to bywa u nas, a lubo są senatorowie i panowie rzeczpospolita, niemogą oni jednak wyprawiać żadnego poselstwa bez pozwolenia królewskiego. Panowie zaś posłowie nie pochodzą od głowy ale od stanów, a poselstwo to, jako podjęte bez pozwolenia króla swego, zdaje się mieć coś potwornego. Bo my nikogo nie uznajemy za królu czeskiego, jeno cesarza jmci, gdyż także nasze traktaty z cesarzami i królami, nie zaś a stanami są zawarte. Jeśli zatem wmcie chcecie traktować o przymierze i kompaktata: przyjdzie nasamprzód założyć podstawę, jaką. nic inszego być nie może, jeno cesarz jmć, z którym, t. j. z cesarzem Maciejem, kompaktata zostały odnowione; tychże egzemplarz mam tu pod ręka i pokazać go mogę. Przeto nie możemy teraz traktować o odnowienie traktatów, bez ujmy domu austryackiego, do którego należą te pakta. Do tego przystępuje i to, że położenie wasze zwycięstwem cesarza już zostało zmienione, a sprawa wasza już nie jest bezpieczna. " Odrzekł na to Dornawius: "Wielebny panie. Nie rozumieliśmy, że takiem jest dworu tego położenie, iż posłów przypuszcza tylko warunkowo, lub że wprzódy od nich żądano instrukcyi ich, do wybadania, jakie maja artykuły w zleceniu. Nasi pp. pryncypałowie także nie wiedzieliby, coby w takiej sprawie należało czynić, a my sami dorozumiewać się nie możemy przyczyn, dla jakich słusznie moglibyśmy nie być przypuszczeni do audyencyi, której byśmy ledwie nieprzyjaciołom naszym odmówili. Bo że dwóch panów posłów używa tytułu radzcy i podkomorzego króla jmci, to ten należy im się zupełnie prawnie i słusznie; samej zaś istoty poselstwa to nie dotyka, czy używają go lub nie. Bo tytuły, jakie przyjmują ludzie prywatni i posiadają dla dostojeństwa i poważania swego, jakiż to maja związek z rzecząpospolitą? Nie- 60 dorzecznem byłoby dla tytułów prywatnych przesądzać sprawę publiczną, jaką jest poselstwo nasze. Nietrzeba granic zacierać. Jeżeli zaś nie chcecie przypuszczać tych tytułów, my wam dla tego żadnego oporu nie stawimy. Żądacie od nas oświadczenia, i niby zaręczenia, że my publicznie nie uczynimy wzmianki króla Fryderyka. Mogę wiec obiecać swojem i swoich panów kollego w imieniem, że zadosyć uczynimy życzeniu waszemu. Doprawdy, nie byłoby powodu, przeczbyśmy mieli tak usilnie domagać się wzmianki o miłościwym panu naszym, królu Fryderyku, bo tu nie jest miejsce ni właściwy sąd, gdzie wypadałoby sprawę tę rozstrzygnąć, ani my jesteśmy wysiani aby rozprawiać: kto bardziej królem czeskim: Fryderyk-li lub Ferdynand? Jeśli wy Fryderyka wcale nie uznajecie za króla, to się wedle tego wprawdzie zachowywać będziem gdzie tego potrzeba, dosyć atoli że ci go mają za króla, którzy go należycie obrali królem. Bo nam nie przychodzi naprawiać ni kierować wszystkich zdań. My rzeczywiście poczytujemy go za głowę swoją i wprost oświadczamy, że P. Bóg dał go nam wołającym sprawiedliwie, za jego powodzenie i żeby odniósł zwycięstwo nad nieprzyjaciołmi, modlitw zanosić nie poprzestaniem. Myśmy nie bez głowy, tem mniej zaś poselstwo nasze ma coś potwornego. Głowę bowiem mamy, jak powiedziałem, mamy króla. A lubośmy nie wprost od niego wyprawieni, wszelako nie krom jego wiedzy stany wyprawiły to poselstwo, lecz pozwolił im król tym aktem pilnować sprawy pospolitej; bo każdy może ustąpić prawa swego a panujący nieraz zwykli pozwalać innym swoich królewskich prerogatyw. Niechże wiec wmcie zastanowią się nad tem, jakiemto prawem mogą nas odrzucić, i niech to rozważą, że samym stanom naszych ziem służą prerogatywy królewskie i to bardzo wspaniale, których używać mogą nietylko pełniąc takie obowiązki posłów i oratorów, ale też i w innych najważniejszych sprawach, nie doradzając się króla swego, a bynajmniej nie błagając go o pozwolenie. Przedewszystkiem zaś na to nie możemy się zgodzić z wielebnością waszą, jakoby pakta nasze odnosiły się tylko do królów, którym zaiste pierwszego i naczelnego miejsca w państwie dozwalamy. Bo że i stany są objęte paktami, uczą nas tego paktu o tylu spo- 61 sobach i ubezpieczeniach handlu, co szczególniej zachodzi stany. I jakimże to sposobem stany nie są objęte przymierzami? Gdy król jest przez rzeczpospolitą i naród, oraz dla nich, przeto nie będzie on królem, jeśli niema narodu. Wszystkie więc prawdziwe i mocne pakta, jeśli mają być trwale, a nie martwe, powinny mieć podstawę swoją w rzeczypospolitej, która jest nieśmiertelna; śmiertelnym zaś jest panujący, szczególniej zaś w królestwach obieralnych, jakiemi są Polska i Czechy, w których jeśliby tylko sam król był podstawą przymierza, — po śmierci jego przymierze zgasłoby i wyszło wraz z nim. Co się zaś dotyczy domu austryackiego, i jakoby do niego odnosiły się prawa i przymierza zachodzące między temi ziemiami, — tego my ani wiemy, ani ja rozumiem, żeby na to zezwoliły stany rzeczypospolitej polskiej. Jeśli zaś zachodzą jakie paktu między obopólnymi królami: są one prywatne, a rzeczypospolitej, bez której wiedzy król z ujmą jej zawierać nic nie może, bynajmniej nie obowięzują. Ani potrzeba pokazywać nam egzemplarza przymierza zawartego, bo my go także marny i prócz niego także inne zatwierdzenia, za rzecząpospolitą świadczące. Co się zaś tknie losu czyli właściwiej klęski Czechów, o czem nam prawiono, to niema tyle wagi żeby dla tego nasze poselstwo mogło być odrzucone, gdyż i nieszczęśliwi i ci co się poddali winni być słuchani. A chociażby tez część żołnierzy naszych była zabitą i co rozsiewają pogłoski, pewna część Pragi wziętą była: jeszcze nie wzięta ani zabita jest rzeczpospolita. Żyją jeszcze z łaski bożej stany, które my, posłowie ich, reprezentujemy. Nie marnyć jedynego li karku, jak cesarz Kaligula klnąc pragnął by go miał naród rzymski, aby go za jednym 'zamachem mógł uciąć. " Odpowie Lipski: "Co do konfederacyi powszechnej, bądź co bądź, my tak rozumiemy; lubo w państwach, mianowicie obieralnych, ona nie wyklucza się, wszelakoż królowie stanowią najprzedniejszą część rzeczypospolitej. Ztąd nam przyjdzie tem trudniej panów posłów przypuścić, jako nie wyprawionych od króla prawnego. " Rzecze na to Dornawius: "Ma król pierwsze i naczelne miejsce w rzeczypospolitej. Nie ujmiemy nic majestatowi niczyjemu. Ponieważ zaś w. waszej nie jest zabroniono przyzna- 62 wać, że stany także stanowią wielką, rzekłbym największą, część rzpltej, żądamy przeto, aby nas słuchała przynajmniej ta część, którą stany w rzplej obejmują. Wtedy o miłościwym królu naszym, którego powaga zawzdy nam będzie świętą, lepiej nauczeni słuszniej będziecie sądzili. Odmawiać tego nam bynajmniej nie możecie, jeśli praw narodów odmówić nam tem samem nie zechcecie. Trafnie mi na myśl przychodzą Belgowie, którzy, gdy wydobyli się z pod panowania hiszpańskiego, posłów wyprawili na sejm rzeszy niemieckiej. Tych posłów nietylko nie odrzucił cesarz Maximilian II, lubo z domem hiszpańskim nietylko powinowactwem, ale i związkami krwi ściśle był skojarzony, ale owszem łaskawie przyjął. Filip Marnix pan Aldegundzki przemówił do cesarza; mowa jego podana do wiadomości powszechnej, wszystkim dobrym ludziom nie może być jeno bardzo przyjemną. Powtórnie tedy na mocy prawa narodów żądamy abyście nas przypuścili. " Odrzecze Lipski: "Przełożę to królowi jmci i panom senatorom. " Tegoż dnia panowie senatorowie i posłowie ziemscy obchodzili z wielkiemi uroczystościami, szczególniej zaś hucznemi bankietami, dzień ś. Jerzego i zarazem ustanowienie orderu złotego runa, którego kawalerem jest. król, dla tego ani w senacie ani w kole rycerskiem nie było posiedzenia. Dla tej uroczystości, lubo w kilku miejscach posłowie szląscy prosili o audyencyą, nic jednak nie mogli wyjednać, a nikt ich nie przyjmował, jeno marszałek w. kor., który prawie te same co przedtem przywodził powody, rozmaite czyniąc wybiegi a nakoniec oświadczył im, że co do posłuchania nic im pewnego obiecać nie może, ponieważ przez kilka dni o ważnych sprawach na sejmie traktować im przychodzi, bądź też ponieważ król zechce kilku senatorów zawezwać do siebie, aby się z nimi naradzać o posłuchaniu. Lubo posłowie list swój wierzytelny od pp. książąt i stanów do pp. posłów ziemskich chcieli zatrzymać u siebie, aby go wedle zwyczaju złożyć dopiero na publicznej audyencyi, przyszło im jednak zboczyć od przyjętego zwyczaju, a 1 grudnia przed południem, gdy posłowie ziemscy zgromadzili się w kole rycerskiem, wyprawili posłowie szląscy z pomiędzy siebie trzech panów szlachty 63 do nich, aby oddać im swój list wierzytelny, upraszać o posłuchanie, oraz przełożyć im, jakie trudności dotąd stawiano audyencyi, o którą dopraszali się tylokrotnie. Na to odrzekł marszałek izby poselskiej, namówiwszy się z swoimi kollegami, że list ich za kilka chwil, a w obec wszystkich posłów ziemskich, — bo jeszcze oczekują niektórych — zostanie czytanym, poczem z pośrodka siebie wyprawią kilku do króla, aby go upraszać o naznaczenie im audyencyi. Wieczorem prześlą im pewną o tem wiadomość. — Tak się też stało. Oznajmił bowiem marszałek koła rycerskiego posłom szląskirn, iż panowie posłowie ziemscy łaskawie i wdzięcznie przyjąwszy list książąt i stanów szląskich, za słuszne uznali, że się gwoli posłuchaniu udali do nich, dla tego niebawem kilku z pomiędzy siebie wyprawili do króla, upraszając go, aby posłów szląskich przypuścić raczył. Atoli to ich przyczynienie się za nimi wydało się królowi dziwnem; bardzo mu było niemiło, że się panowie Szlązacy nie do niego, lecz do posłów ziemskich udali gwoli audyencyi. Nie może on sam być na ich posłuchaniu, aby się nie zdawało, jakoby czynił przeciwko przymierzu zawartemu z cesarzem Ferdynandem, gdyż tylko jego uznaje za króla czeskiego. Nie od Ferdynanda posłują oni, lecz od stanów. Można atoli to tak urządzić, żeby przed kilku senatorami i posłami ziemskimi poselstwo swoje odprawili, zresztą nazajutrz zechce on stanowczo o tem wyrzec. Na tak niepewną odpowiedź niechcieli posłowie oczekiwać, ale pracowali tu i tam pomiędzy posłami ziemskimi na to, aby ich słuchano jeszcze przed końcem sejmu, czy to w obec króla lub nie. Czynili to z tem większą ufnością, bo wiedzieli, iż we wszystkich województwach i ziemiach korony polskiej uchwalono i dano deputatom w instrukcyi, aby królowi artykułu, zawartego w propozycyi jego, "o podniesieniu wojny przeciwko Szląskowi", nie pozwolono, ale żeby owszem pilnie starano się o zachowanie pokoju i zgody z Szlązakami, jako dobrymi przyjaciółmi i sąsiadami swymi. Tegoż dnia także w kole rycerskiem zapadła uchwała sejmowa, poniekąd korzystna dla skonfederowanych ziem korony czeskiej, i odsłaniająca dostatecznie troskliwość i staranie posłów ziemskich o pospolite dobro, opiewająca: aby podczas wojny turecko-tatarskiej 64 przydano królowi lub hetmanowi wielkiemu radę z 12 posłów i 6 senatorów. Rada ta szczególniej ma przestrzegać, najprzód aby pułkownikami mianowano tylko pewna liczbę krajowców i cudzoziemców, zapobiegając tem, aby większa liczba cudzoziemców nie stawała się podejrzaną rzpltej. Powtóre, wolno tyle tylko zaciągać wojska, na ile pobór i kontrybucją uchwalono, by żołnierze dla niedostatku pieniędzy będąc niepłatni, nie konfederowali się, ani sami, jak przedtem bywało, zapłaty swojej nie wyciągali z kraju. Potrzecie, a ku dobru kraju, skoro Pan Bóg użyczy im pokoju z Turkiem i wojna się skończy, wojsko ma być zwinięte, wywiedzione z kraju, nie zaś rozprowadzane na załogi ani po stacyach rozkładane, ani bynajmniej nie wyprawiane zagranicznym mocarzom na pomoc. 2. grudnia Dornawius będąc u księcia Krzysztofa Radziwiłła, hetmana poln. lit, oddał mu list swój wierzytelny; ten zaś czynił mu dobre przyrzeczeniu. Cały ten dzień strawili posłowie szląscy od rana do wieczora na krzątaniu się koło audyencyi. Do arcybiskupa gnież., biskupa krakowskiego i marszałka w. kor. pisali listy treści następującej: "Odkąd przyszliśmy na to miejsce odległe od miasta, nic nie było nam pilniejszego, jeno wyjednywać od króla jmci, żeby nam jak najprędzej dać raczył posłuchanie w obec senatorów i posłów ziemskich. A to nie w inszym celu udał się Dornawius do w. w., i przełożywszy summę poselstwa, usilnie prosił w. w., abyśmy słuchani byli od króla jmci, senatorów i posłów ziemskich. Czyniąc to rozumiemy, żeśmy powinność swoją spełnili. Jeśli zaś j. kr. jmć łaskawie nie przyjmie tego naszego sposobu działania, prosimy w. w., abyś, znając naszą skromność i jawne poważanie j. kr. jmci, łaskę królewską nam zjednał gwoli audyencyi. A jeśliśmy w czem uchybili nie przestrzegając tytułów i ceremonij, to się to bynajmniej nie stało za naszą wiedzą i rozmyślnie; a jeśli się coś takiego stało, to bez najmniejszej ujmy dla króla jmci i rzpltej, owszem j. król. mć osiągnie króla Jmci godną i zaszczytną chwałę, jeśli nam ludziom zagranicznym, prosto i szczerze czyniącym, lubo może nieco zbłądziliśmy, przebaczyć raczy i t. d. Dochodziły też posłów szląskich coraz smutniejsze wia- 65 domości, że nietylko Pragę wzięto, ale całe królestwo czeskie siła. oręża podbito pod moc cesarska i przynaglono przysiądz na wierność także królowi hiszpańskiemu. Kozacy (1), mówiono im, wracają do Polski, ponieważ cesarz w zdobytych krajach dłużej wojska nie potrzebuje. Elektor saski trzyma nietylko oboje Łużyce, ale i księstwo głogowskie; margrabia pobity na głowę cofnął się ku Wrocławiowi; Spinola opanował miasto Heidelberg i cały Fale; króla węgierskiego podobno ubił hajduk; Brzetysława (Pressburg) opanowana przez cesarza; król czeski już uciekł i zrzekł się korony; Szlązacy już nie są. udzielne, jako przedtem, wolne stany, przeto niemożna się z nimi wdawać w żadne rokowania. Nowinom tym zaprzeczali posłowie szląscy, poczytując je za pogłoski nieuzasadnione. Nadto oświadczyli, że oni, chwała Bogu, jeszcze wolne stany, że, choćby też zmiana jaka nastąpiła w głowie i rządzących ziemiami ich — co się jednak dotąd nie stało, aniby się tego niemożna obawiać — wszelako traktaty z stanami tych królestw zawarte, nie sa zniesione, ponieważ, lubo się poddali, rzeczpospolita jednak ocalona. Przeto, a szczególniej za pomocą przyjaciół swoich pomiędzy senatorami i posłami ziemskimi, oraz przez swoje stateczne odwoływanie się do prawa narodów i oświadczenie, że zaniesą ostrą protestacyą, jaką cały świat uzna za słuszną — otrzymali nakoniec, iż zezwolono na posłuchanie i naznaczono im je jutro na godzinę 11ta ale tylko przed senatorami i rzecząpospolitą, bo król dla osobistych związków z cesarzem i domem austryackim nie może być na takim akcie. Radziby mieli audyencya także u króla, aby swoje poselstwo zupełnie odprawić, a lubo sami zarzucali, że takie osobiste traktaty króla z cesarzem lub z domem austryackim, jako bez wiedzy i przyzwolenia ziem zawarte, sa. to tylko pry- --------------------- (1) Hrabia Buquoi, jenerał austryacki, po bitwie pod Białą Górą, rozpuścił żołnierzy polskich i kozaków, nie zapłaciwszy im żołdu. Ci tedy 20 szczętem spustoszyli czeskie powiaty: kralewohradzki, chrudymski, czasławski, i część Moraw. Mieczem i ogniem grassowali, póki większa część mieszkańców nie padła trupem, lub po lasach i górach nie wyginęła z głodu i od zimna. Podobnież broili i po dolnym Szląsku, n. p. w księstwach jaworskiem i lignickiem, którędy ciągneli. Wszystkie księgi kościelne owych powiatów opowiadają o okrucieństwach, jakich się dopuściły na Judu wiejskim hufce kozackie, wracające do Polski. W Hartmansdorfie, Mittelaui sąsiednich wsiach kozacy wyrznęli 150 ludzi; ale i Szlązacy ubili wielu kozaków. — 66 watne, nic zaś publiczne, a przeto nic mogą obowięzywać ziem — mimo tego wszystkiego nie nie mogli zmienić, tem bardziej że byli w obcym kraju, lecz musieli przystać na to co im podano. Nazajutrz, t. j. 3. grudnia, marszałek Wolski do posłów szląskich przysłał trzech panów polskich, zapraszając ich do swego pomieszkania, aby tam oczekiwali póki ich nie wezwą na audyencya. U marszałka Wolskiego na dobrem śniadaniu częstowano ich rozmaitemi konfiturami i słodkiemi winami, poczem panowie senatorowie i wszystka rzeczpospolita zaprosili ich do siebie przez p. sekretarza Keja i p. pułkownika Nowodworskiego kawalera maltańskiego. Wjechali do zamku: na podwórzu przyjąwszy ich Wolski marszułek wielki koronny i Opaleński marszałek nadworny koronny, wprowadzili ich do pięknej izby, gdzie było liczne zgromadzenie panów wszelkiego stanu. Ciżba była tak wielka, że rychło drzwi musiano zamknąć; niewpuszczono nikogo prócz orszaku poselskiego. Wprawdzie pozwolono słuchać ich tylko przed niektórymi senatorami i posłami ziemskimi, a nie przed wszystką rzecząpospolitą; ale przez poufną osobę jeszcze tegoż samego dnia nadrobili, aby mieć bardzo licznych słuchaczy. Zgromadzeni panowie wszyscy stali. Grzecznie kłaniali im się posłowie szląscy: zgromadzenie przyjmowało ich także bardzo uprzejmie i z wielkiem uszanowaniem, prosząc aby siadali; głów nie nakrywało póty, póki panowie Szlązacy tego nie czynili. Zrazu była taka wrzawa, umysły widać nierównie usposobione, że się posłowie szląscy obawiali, by nic wszczęło się jakieś zamięszanie. Ale gdy Dornawius począł mówić, wnet sio wszystko zmieniło, a słuchano go w wielkiej ciszy i z wielką uważnością, lubo mowa jego (łacińska) trwała prawie z godzinę. Mówił głośno, powolnie, wyraźnie i z przyzwoita dobitnością. Wielu zapisywało sobie co mówił. Otóż mowa jego: "Najprzewielebniejsi, jaśnie oświeceni, wielebni, jaśnie wielmożni, wielmożni, urodzeni, waleczni, ślachetni, senatorowie dostojni, województw posłowie doświadczeni, panowie wszech 67 stanów dobrani, panowie przyjaciele, sąsiedzi i sprzymierzeńcy wielce nam mili i szanowni. Lubo teraz wszystek obszar przyrody smucić się niejako zdaje, gdyż promienie słoneczne, na ukoś od nas oddalone, rzeczom piękność ich odebrały zimową ostrością, nam jednak, za pierwszem tem wejrzeniem waszem, w tak świetnem kole, pora tak się wydaje odmieniona, że rozumiemy, jakoby ostrość zimy na rozkosze wiosennej niemal przyjemności przerodziła się. Albowiem gdy j. kr. mci życie niedawno na progu śmierci stanęło a przeto pomyślność narodu zawisła od niegodziwego mordercy zamachu jednego i drugiego, i rzpltej omdlewanie nastawało, teraz zaś królowi Jmci życie, narodowi duszę, światło wszystkiemu królestwu łaska boska przywróciła, za które dobrodziejstwo Bogu Zbawicielowi dosyć wielkich dzięków składać nie możem: taka znów świetność powstała, jaka wystarczy nietylko do rozweselenia tego zgromadzenia, ale także do ożywienia wszystkiego królestwa tego. Takie zaś, tak poważne głowy tylu dostojnych panów podnoszą się, jakie zaiste obadwa oczy i umysłu i ciała, wesołą radowcią, niby krasnem widowiskiem, przenikać potrafią. Przystępuje sam mowy naszej przedmiot, dla którego wnętrze umysłów otworzyć przyjdzie, nie niemiły uszom waszym, lecz pełen wesołości i pożytku na potomnych spływającego, jeśli się uzyska, jako jest sam przez się snadny do osiągnienia, ponieważ zawiera się w pokoju i porządku, których imię miłe, a posiadanie słodkie. Zanim zaś skrzydła mowy naszej dalej rozciągniemy, rozumiemy, iż trzeba nam dwie części obowiązku, któryśmy szczerze przyjęli na siebie, przełożyć. Nasamprzód bowiem j. kr. mci powolne i uniżone służby swoje zalecają oraz i najprzewielebniejszym, j. o., wiel., w., u., w., ślachetnym panom nietylko wszystkiego poważania, przyjaźni, sąsiedztwa przysługi namiestniczym głosem naszym oznajmują, ale też w radach łacności, w powodzeniu szczęśliwości, świetnego zwycięstwa nad barbarzyńskimi nieprzyjaciółmi, jednomyślną głosów szczerością życzą j. o. książęta i j. w. stany Szląska, i świetnego królestwa czeskiego, margrabstwa morawskiego i łużyckiego panowie i stany, przesyłając wam tento list jako dowód i świadectwo pełnomocnictwa publicznego, jakie mamy- 68 Powtóre wielmożności waszych upraszamy jak najusilniej, abyście w. w. słowa nasze, jakie wymówić nam przyjdzie, łagodnym powiewem łaski swojej unosić raczyli. Z tą szczerą ufnością wstępując tu w zawód oratorski nie zacznę powtarzać, juki jest dotąd stan królestwa czeskiego i ziem z niem połączonych, ani wyłuszczę powodów, dla jakich gwoli pomyślności ojczyzny, za którą prowadzić wojnę potrzebną jest słuszna, oręż podnieśliśmy, którym zapomocą bożą, chociażby; tez klęska jaka zaszła, i dalej walczyć należy. Bo i nam byłoby smutno, opowiadając to, czuć w wnętrznościach szpony, a wytaczać sprawy swojej przed sąd cudzy nie jest potrzebna, gdyż już dawno przez wiele dokumentów, które- inni na gorsze tłumaczą, doszło do wiadomości powszechnej, że nam nie w innym celu chwytać przyszło za broń, jeno aby bądź przywileje tak wielką usilnością osiągnione, a zewsząd naruszone, lubo przysięgą obwarowane, bronić, bądź aby z kurków swoich zrzucić ohydną niewolą gdy sumę prawu natury, wszystkich narodów, fundamentalne królestwa, boskie i ludzkie, włożyły na nas tę moc, tę konieczność, przy zwyczaju wszystkiego wieku, przy licznych przykładach państw najznakomitszych. Dla tego też w tem tu miejscu więcej nie otworzymy — — — ran, których lepszaby nie tknąć. Ta to bowiem główna jest treść nietylko mowy naszej, ale wszystkiego poselstwa naszego: posiadane dotąd dobrodziejstwa pokoju, spokojności i przyjaźni obopólnej, jakie my ochoczo ofiarujemy, tak od króla. jmci jako też od wielmożności waszych nawzajem uzyskać, chcąc je do potomności obustronnej, z wiekuistej sławy przydatkiem rozkrzewia. Że dostąpimy tego wspólnego dobra, tem większa obudziła się w nas nadzieja, im bardziey przekonani jesteśmy, iż żądanie nasze nietylko jest zupełnie odpowiedniem ludzkości, zgodnem z dawnemi paktami zawartemi przez te dwa braterskie królestwu a ztąd spokrewnione ze sobą prowincye, przed trzema nieomal wiekami, i przed wiela lat zatwierdzonemi, ale że też na zachowanie przymierza zasługuje królestwo czeskie i pospołu z innemi ziemiami, i Szląsk sąsiedni. Tak to bowiem jest: zawzdy poważaliśmy aż do tej chwili i nadal z przynależną czcią poważać będziem j. kr. nić, wielmożnych senato- 69 rów, prześwietnych panów, wspaniałą szlachtę, wszystkie stany, szczerym szacunkiem, miłością stateczna, wiernością niezachwianą. Wszelako gdy z tej drogi nie zboczyliśmy, z boleścią dowiedzieliśmy się, że niektórzy z nienawiści jakiej zmyślając przyjaźń z sąsiadami, chcieliby najgrawac znas, i całkiem albo wysadzić nas albo przez nogę nas przewinąć. Poważyli się bowiem otwarcie rozgłaszać, żeśmy nie dość statecznie paktów dotrzymali, gdyż i najj. króla Jmci listy odpieczętowano, i żołnierze ze Szląska w granice Polski swawolnie bujając wkroczyli. Niesnadno wprawdzie donosiciele wyłącznie opanowywają drugich, ale ludzi małodusznych lada zuchwalec wstrzymuje zdanie o rzeczy jeszcze niewyjaśnionej. Ztądto bierzemy pochop, prześwietni panowie, by, ufni w wasze mądrość i sprawiedliwość, trzema słowami, jakie w dobrej sprawie są dostateczne, odeprzeć wszystkie zarzuty sobie poczynione, krom korowodów i krętanin. Że przytrzymano a nawet od pieczętowano listy królu Jmci, doszło to do naszej wiadomości przez pogłoski lubo zrazu wątpliwe. Kto je zaś przejął? Zaiste, nie uczynili tego ani rzplta ani j. o. książęta ni stanowię szląscy, którzy wiedzą i oświadczają, ze świętą jest pieczęć listów, pochodzących od przyjaciół, i że się nie godzi onej naruszać. Bynajmniej więc oni nie mają udziału w tym albo występku albo błędzie, owszem potępiają oni rzecz tę niegodziwą, a szczerze pragną by to się nic wydarzyło, lub, jeśliby to było podobna, izby to, co się stało, odstało się. Teraz ponieważ najniewinniejsi książęta i stany szląskie za winę popełnioną przez człowieka prywatnego a zuchwałego cierpieć nie mogą, upraszają tedy króla Jmci, aby, gdy jeden człowiek nie stanowi rzpltej, król Jmć nie posądzał wszystkiej ojczyzny naszej o to, co zrobił jeden prywatny obywatel, z własnego natchnienia, bez wiedzy i przeciw woli wszystkiej rzpltej naszej, która nic nie ukrywa ani się z czem tai. Ale panowie pryncypałowie nasi niechcąc nic opuścić, aby się dowiedzieć, jakie zuchwałe ręce dotknęły się listów królewskich, celem należytego ukarania winowajcy, nie zaniechali dzień i noc dochodzić i śledzić owego przestępcy. Już on wykryty i przytrzymany. Przeto ojcowie ojczyzny gotowi są oddać go jak najrychlej pod sąd właściwy, czy grodzki lub jakikolwiek, czy 70 kryminalny lub cywilny, jak to przepisują same słowa naszego przymierza, zwanego kompaktatami. Słusznego tego warunku, wiemy dostatecznie, nie odrzuci j. kr. mć, który nierównie sobie w pobliżu ma sprawiedliwość umiarkowaną dobrotliwością, jaka według mniemania starożytnych Rzymian i Greków w niebiesiech obok Jowisza zasiada. Ztąd pozwalamy sobie mieć mocne przeświadczenie, że w tak zacnem i czystem sercu j. kr. mci nic żółci ni zawiści ni złości, jeśliby kiedy tam coś takiego było, przeciwko narodowi naszemu nie pozostanie, gdyż to już od dawna uchyliła dobrotliwość godna królów. Dobrotliwość o żadne niebezpieczeństwo nie przyprawia szczytności, żadnej ujmy nie sprawi majestatowi. Mamy też co powiedzieć o najeździe, jaki niesworni żołnierze ze Szląska do Polski uczynili w zesztem lecie. Czyn sami przyznajemy i ubolewamy też nad nim. Jaki zaś należy wydać sąd o całej tej sprawie, chciejcie to sprawiedliwie rozważać. Wszak Szlązaków obwiniać o to ani potępiać nie można. Albowiem ci, którzy wpadli do Polski, byli to z hufców morawskich, nie zaś z pod chorągwi szląskich ani namówieni przez Szlązaków. Obecnie zaś reprezentując także. Morawian, rzekniemy, że i tych potępiać nie wypada, bo swawolna ta lekkość skora do najazdów zdarzyła się zupełnie bez wiedzy stanów, nawet wszystkie stany srodze rozgniewane były o tak niegodziwy postępek. Ani samych dowódzców żołnierzy oskarżać nie trzeba, jakoby mniej przezornie i otwarcie z sąsiednimi Polakami postąpili. Bo gdy po zwinięciu stanowisk pogranicze polskie opuszczają ci wszyscy, którzy kozakom napadania -ziem naszych wzbraniali, a dowódzcy szli naprzód, wtenczas cichaczem kilka kompanij morawskich, odłączywszy się od innych, nazad się wraca do Polski na rabunek bieżąc. Niechciejcie wierzyć, żeby to się stało przy oklaskach morawskiego i naszego narodu. Bynajmniej. Pozna j. kr. mć, poznacie i wy dostojni panowie, Morawian pomstę i słuszną surowość nad winowajcami najezdniczymi wykonaną, z pomiędzy których 20 (karcić albowiem wszystkich nie podobna) częścią na ciężkie więzienie częścią na śmierć wskazali. Tak uczynili Morawianie. Jeśli się zaś to wam wyda niedostatecznemi co, my bynajmniej nie wierzymy, dalej tedy, powołajcie sprawę całą przed kraty sę- 71 dziów lub kommissarzy, przez te środki, jakie w paktach między temi sprzymierzonemi królestwami zawartych jasnemi słowy obopólnie ustanowiono. Sami więc pogotowiu to podając, tuszymy sobie iż w tem królestwie mieć będziemy sprawiedliwych oceniaczy, i że Szlązacy ni Morawianie nadal nie będą wystawieni na podejrzenie, jakoby żołnierzy do Polski wyprawili na rabunek. Czyżby mogli ich nasyłać ci, którzy ani zamyśleli bronią się pomścić potrójnych najazdów kozackich z Polski poczynionych w obiedwie ziemie. ? A jakie to owe i jak wielkie najazdy ? Takiemi były one, jakichby z rodu cyklopów pochodzić mający bracia olbrzymów okrutniej ledwo się dopuścili — — — o których strach wspominać. Cóż my w odwet przedsięwzięli, dostojni panowie? nic takiego. Najcięższe albowiem bywają ciosy konieczności rozdrażnionej; temuby przyczytać należało, jeśliby sprawiedliwy ból coś ostrego z nas był wycisnął. My zaś wstrzymaliśmy dobytego miecza wściekłość, która z wielką trudnością wstrzymywaną bywa; myśmy te krzywdy woleli zdać na wasz sąd, aniżeli dostarczać wątku przykrym rozumowaniom albo gorszym gadaninom, i niezasłużenie przychodzić o podejrzenie, iż niestałą wiara nasza i że naruszonómi zostały przymierza. Rozważajcie to jedno umysłem sprawy boskie i ludzkie pojmującym dokładnie. Słuszniej-li wam byłoby zaniechać rzeczy, aniżeli nam poszukiwać? Żołnierze morawscy, w niewielkiej liczbie, nie tak wściekli, kilkakrotnie drażnieni, przekroczyli tylko granice polskie. Kozacy zaś trzy razy napadli nas, byliby tez po raz czwarty wtargnęli, gdybyśmy się nie byli oparli. Kozacy wkroczyli w kilka hufców, nabroili z dzikością wszelkie barbarzyństwo przechodzącą, nigdy od nikogo nie drażnieni, nie zatrzymując się w pograniczu, lecz po największych obszarach ziem naszych wdłuż i wszerz bieżeli, póki się na same krańce Austryi nie dostali. Wiadomo powszechnie, że kozacy srożej dokazywali niż nasi, większą jest naszych strata, której okupić nie można kilku beczkami złota. Ale może kto zarzuci, iż kozacy są to włóczęgi, a niemożna ich było powstrzymać; nasz zaś żołnierz snadno może być zatrzymanym przy znakach. My zaś nawzajem tak rzekniemy: tyle może i powinna mieć mocy i najjaśniejszego króla po- 72 wnga i tylu znakomitych wojewodów potęga w królestwie uspokojonem, ileby nasza karność podołała w Ojczyznie zamieszanej. Kozacy zaś lubo nic sa zaciągnieni publicznym groszem, jednakowoż byli w samem królestwie polskiem popisani, krom wątpienia li tylko na zgubę naszę, co jest przeciwko puktom. Są ci kozacy także poddani j. kr. mci, których premierze tak samo obowięzuje jak i inne członki Polski, którzy przeszłemi czasy, przed niefortunną tą wojną domową, nigdy nam ni w czem nie szkodzili, a bez wątpienia nie byliby nam szkód zrządzili podczas przeszłej burzy, gdyby przeciwko nam nie zostali zaciągnieni i namówieni. Jeśliby ich dzikość i mniemana niesworność stała za słuszną wymówkę: nie byłożby zarówno słuszna, dostojni panowie, gdyby z naszych ziem jakiś stek ludzi także do Polski się zapuścił w ślad za kozakami? Jakoż pewni ludzie dobrowolnie Ojczyznie usługi swoję ofiarowali. Myśmy zaś to odrzucili, i odrzucać to póty nam trzeba, póki paktom moc i cześć zachowywaną będzie. Do czego zaś zmierzają powyższe słowa moje? Nie przystąpiliśmy tutaj, aby się spierać, lecz — darujcie to szczere słowo, — aby przebaczyć. Bo chociaż jasno jak słońce, że ciężkie rany nam zadano, to jednak wszystko zagoimy umiarkowaniem, a urazy, jakie nas spotkały, z pobożności chrześciańskiej przebaczymy gwoli spokojności publicznej, zachowaniu paktów, ustaleniu przyjaźni, bylebyśmy od j. kr. mci i od wielmożności waszych pogotowiu uzyskali w pełni i sprawiedliwość i życzliwość. Nasamprzód prosimy, nawet wymaga tego od was święte owo przymierze z nami zawarte, abyście nietylko od wszelkiej krzywdy bronili królestwo czeskie, Szląsk i inne ziemie przyłączone, czyby ona pochodziła z jawnego gwałtu, czyli z jakiegokolwiek powodu, ale nadto, byście nikomu przeciwko nam ani posiłków nic dawali, ani pozwalali zaciągać żołnierzy, którzyby zapewne na zgubę naszę, t. j. sprzymierzonego z wami narodu, wyprowadzeni byli. Jako ludzie zacni niechcecie, by to się wydarzyło; ufność więc naszę pokładamy w waszej stateczności, mężowie dostojni, sprawiedliwi rozjemcy. Czego więcej potrzeba? Ta jest wszystkich przymierzów natura, ta moc i znaczenie, że są nieważne, wątłe, śmiertelne, znikome, jeśli w narodzie ni w rzeczypospolitej, 73 która za nieśmiertelną poczytuje się, żadnej nie maja pod stawy. A przymierza między nami a wami zawarte tak mocno zrosły, i nic królowie tylko niemi objęci, którym pierwsze w rzpltej miejsce przyznajemy, którym cześć należną, sumiennie oddawać będziem, jako królom przysłusza, lecz sami też stanowię obustronni poprzysiągłszy wierność nawzajem sobie obiecali to, co do dobra pospolitego należy. Tej to świętości traktatu naruszać nic poważamy sio, chyba żebyśmy wzorem Lysandra, do czego i nam i wam niedostaje ochoty najmniejszej, igraszko z przysiąg czynić chcieli, jakoby młodzieniaszka w palcaty grając. To wiec główna: kiedy my nie dopraszamy się waszej pomocy dla siebie, to przynajmniej przeciwko nam nie podawajcie jej nikomu. Cóż? A chociażbyśmy pud panowaniem j. ces. mci jeszcze trwali, toćby jednak w owej domowej wojnie nic wolno wam wspierać jego usiłowania, ponieważ żadne prawo nie zezwala, aby z dwóch jednemu tylko nie pomagać, jeśliś obudwom poprzysiągł przyjaźń. Mężowie zań świadomi spraw i czasów, jakich korona polsku ma, stanowią: gdzie się nie godzi stawać przy obu stronach, żadnej się nie trzymaj. My zaś uzyskawszy jak sobie tuszymy, od was to prawa i słuszności dobro, upraszać będziemy króla jmci i wszystkiego stanu waszego, zgromadzeni mężowie, o drugie, t. j. jeśliby o naszych sprawach i ustawach, coby się może wydarzyło przy tylu spierających się ze sobą. namiętnościach, mniej dobre zdania rozsiewali ludzie złośliwi, abyście, nie wysłuchawszy nas wprzódy, wiary im nic dawali. Żyjemy bowiem w wieku potwarczym, kiedy to wątpliwa, czy dotkliwszą ranę zada prześladowcy miecz, lub potwarcy strzała. Tak to zaiste jest: nam zarzucają, że religią katolicką prześladujemy. Ta to zaś tu i owdzie żywię, ona używa zupełnej swobody, bez niczyjej ujmy; bez matactw, bez dręczenia sumnienia my nietylko pozwalamy na nią, ale i zabraniamy żeby jej wyznawcom żadnej nie czyniono ni urazy ni przykrości. Doprawdy bardzo owo pochwalamy, co Stefan Batory, król wasz waleczny, potępiając nienawiść religijną, w bardzo mądrej mowie wyrzekł, gdy oświadczył, że on królem nad ludźmi, nic zaś nad sumnieniami. Takiż sam też jest pocisk na nas rzucony, jakoby my posłów wyprawili do por- 74 ty ottomańskiej, aby Turków przeciwko królestwu polskiemu podbudzić. Prze żywy Bóg, co to za sumienność ludzka! Myż to mamy takie zamysły czynić, jakich się nam ani marzyło. "Wyprawiliśmy posłów, nie gwoli przymierzu, ani posiłkom, ani podbudzeniu Turków przeciwko komukolwiek, lecz aby przedłożyć stan rzpltej naszej przeciwko niegodziwym potwarcom, lecz jedynie dla pospolitego pokoju, co znamienitym rzeczom pospolitym Wenetów i Belgów, co najj. cesarzom, świetnym królom i królestwom Francyi, Anglii i waszemu — — wolno było i zawzdy będzie wolno. Myśmy to Turka podburzyli? My z pogłosek niepłonnych dowiedzieliśmy się, że kozacy morzem czarnem najeżdżając Azya mniejszą i inne ziemie rozjątrzyli Turka i przywiedli do uzbrojenia sil swoich wprzódy, zanim posłowie nasi wybrali się w podróż; a oni czy już przyszli do Carogrodu lub nie, dotąd niewierny. My zaś więcej nic nie powiemy, aby te tak płonne zarzuty jakie nam czynią, zniweczyć. Wiemy że męski sąd doradza wam, w tych i tym podobnych baśniach donosicieli, przy mądrej stawać nieufności; bo jeśli chcemy poprzestać na samem oskarżeniu, jużci sama nawet niewinność nie bedzie niewinną. Przeto wśrod takowych rozgłaszań jeno o tę łaskę was błagamy, i oddawać ją gotowi nawzajem, — jeśliby coś niegodnego z paktami puszczano między ludzi, byście po wysłuchaniu drugiej strony ze źródła prawdy dochodzili tego, zanim lada pogłoskom zbyt powolnego nachylicie ucha. My już teraz poczytujemy li to za radę, doprawdy niedorzeczną a niepodobną do wierzenia, co niektórzy śmieli rozsiewać, jak obyście chcieli odzyskać Szląsk i przyłączyć go do korony polskiej. Rozumiemy, że li płochy człowiek jaki mniemać może, jakoby król Jmć i prześwietne rzpltej stany byli na tem, aby podstawę paktów i najdawniejszego ustępstwa i zrzeczenia się zaszłego między obudwoma królestwami, krom żadnej przyczyny chcieli wzruszyć i narazić wspólną pomyślność. To mówię wiary naszej pojęcie przechodzi, was ani podejrzywamy o to, więc suchą nogą, jak to mówią, omijamy. Ale i mowy naszej pasmo podetniemy, to tylko przydając, że nie ścierpimy, aby, jeśliby się jakie spory między prywatnem! osobami naszej ojczyzny a mie- 75 szkańcami waszego prześwietnego królestwa wszczynały, te nie wyradzały się w publiczne ukrzywdzenia. Spierających się odsyłać będziemy do sądów zwyczajnych, po rozpoznanie spraw; gwałt publiczny i prywatny ukarzemy niewątpiąc, że z tego to królestwa spotka nas równa kompensacya. Z tą tedy nadzieją, sporządziliśmy spis nazwisk kilku waszyńców i przestępstwa ich, na których nasi użalają się, że im albo krzywdy wyrządzili albo uciążliwościami ich przygnietli. Przeto prosimy króla Jmci i wielmożności waszych, aby się starali o to, by nic tylko w tych szczególnych sprawach proces wytoczono wedle sprawiedliwości i paktów przepisu, ale by zarazem z tem samem usiłowaniem, o ile moc i powaga ich zdoła, wzbronili, żeby nikt, gdy przezacna droga prawa otworem stoi, potem nie rzucał się na niecna drogę czynu, a tem mniej żeby przez odwet, co często dotąd się stało, rzeczy obcych i osób niewinnych nie przytrzymywano, wbrew naturze przymierza naszego i prawom sąsiedztwa. My równem wymierzeniem sprawiedliwości i słuszności wam zadosyć uczynimy, usiłując aby w Szląsku i innych z królestwem Cześkiem połączonych ziemiach, z pochwałą będziecie mogli wyrzec, co Temistokles niegdyś (jeśli małe wolno porównać z wielkiem) chcąc sprzedać wioskę, między innemi jej przymiotami, i tg najwyższą pochwałę przez woźnego obwoływać kazał, że ma dobrego sąsiada. Odebraliście summę poselstwa naszego najprzewiel. i t d. panowie. Jeśli wy zupełne przyzwolenie wasze na to dacie, jak my pewną mamy otuchę, i odpowiedź z naszemi życzeniami zgodną, zaiste będzie to z dobrem obu królestw. Będzie on, wzrośnie, zakwitnie pospolity spokój, stateczna wspólność w obowiązaniach, bezpieczeństwo dróg, wolność handlu, który jest duszą i krwią rzpltych. Będzie owa wierna, owa braterska, owa wiosenna umysłów i ustawiczna, krom zimowej surowości, spokojność, piękność, zgoda, jakiej sobie po prześwietnym sejmie walnym obiecujemy, a szczególniej po łaskawem i wspanialem sercu króla Jmci. A jeśliby j. kr. mość kiedyś miał o nas niekorzystne zdanie jakie, niechże święta ta głowa — oby przy zdrowiu długo była w poważaniu i nietykalną błagamy — nic spokojniej nie wniesie do nieba, jak 76 dobrotliwą, wolą ku wiernym sąsiadom i sprzymierzeńcom, a niech zacniejszy pozostawi pomnik nad ten, który na nagrobku Scypionów wyryty był, (zamieniając słowo roskosz na wolą) — najwyższem nad wszystkie zwycięstwem: pokonana wola. " — Radby był Dornawius niektóre punkta i zasady w dobitniejszych przedstawił słowach i wielką niesłuszność częstych najazdów kozackich (1) obszerniej i ostrzej wypowiedział, ale rozsądni i dobrze myślący przyjaciele usilnie radzili posłom szląskim, żeby w tak przykrej sprawie bardziej dopilnowy- ------------------ (1) O najazdach Szląska przez Kozaków w r. 1620 pisze M. Pol w Jahrbücher der Stadt Breslau, V, str. 186, 204: 1 lutego z 8000 kozaków wtargnęło pod Tarnowskie Góry (Tarnowitz), paląc, zabijając, grabiąc. Ztąd puścili się do Moraw. — 19 kwietnia w samą niedzielę wielkanocną Kozacy i Polacy z czerwoną powiewającą chrągwią, z Nowejwsi, w Sycowskiem położonej, wkroczyli w Namysłowskie: w Smogorzowie, Igłowicach, Skorzyszowie złupili dworki szlacheckie i proboszczowskie; a co rusznic i inszej broni zabrać ze sobą nie mogli, to potrzaskali i poniszyczyli. W Rychnowie wpadli do kościoła podczas nabożeństwa: osobom szlacheckiego rodu, płci obojej pozabierali perły, piękne klejnoty złote i srebrne, pierścionki, i branozeletki; dających odpór, pozabijali lub poranili, splądrowali dworki szlacheckie. W Gręboszowie wszystkie skrzynie i schowania pootwierali, zabierając płótno, pieniądze, klejnoty i t. d. W Jastrzębiu (Nassadel) zrabowali p. Jana Stanga, a gdy on i drudzy bronić się chcieli, rąbali ich i strzelali do nich. W Biesztrzykowicach gwałtów się dopuścili. W Miedarach (Hönnigern), gdy trzech z tamecznych mieszkańców schorniwszy się do gołębnika, mężnie się broniąc, trupem położyło 6 najezdników, ci podpaliwszy obory, gdzie spłonęło 38 wołów i 25 fur siana, zabrali konie. Ztąd ciągnęli do Swierczowa i Kurowa w Brzeskiem. 50 obywateli namysłowskich i żołnierzy załogą stojących w Namysłowie puścili się w pogoń za owymi lekko uzbrojonymi rabusiami, których było z 700: zabili z 10, zabrali niemało koni, sukien i strzał, oraz chłopca, kilku z koni pozrzucali, którzy wpław puścili się przez Odrę. Na beczkę złota oszacowano szkodę zrządzoną przez owych najezdników. 20 kwietnia wieczorem o 5 godz., nadciągnęło sześć hufów mających chorągwie z herbem austryackim do Turowka pod Czarnowąsami, chcąc w lesie żwanowickim przejść przez most. Nie znalazłszy mostu, za radą przewodników pod Opolem na tratwach przeprawili się przez Odrę. Z pod Opola szli puszczą pruskowską na Zgorzelice, Kujawy, Slakowice, Pawłowice i brzegiem Osobłogi na Fulstyn, Grasz, Köben i Żubrzyce (Sauerwitz). Po drodze w Półwsi splądrowali dworek pana Proskowskiego, jemu i poddanym jego zabrali nad 100 koni. W Pawłowicach zrabowali dworek pana Jana Kotulińskiego, w Fulstynie, Graszu i Koben poszkodowali wielu ludzi, kilku ubili; w Żubrzycach, gdy w południe popasali, rotmistrz Dieck w 30 koni i kilku muszkietjerów napadłszy na nich, trupem położył nad 50, zabrał kilku do niewoli, i resztę przymusił do ucieczki. 21 kwietnia, w Lamdorfie włościan poobdzierali, bydło w las wegnali lub pokaleczyli: kilka okolicznych wsi popalili. 22 kwietnia, wieczorem podpułkownik Fryderyk z Herrenberga, 3 mile za Karniowem w Pantschu z pomocą włościan i kilku rajtarów nowozaciężnych napadłszy na kozaków, wyrżnął ich w pień, tylko kilku zabrał w niewolą. 77 wali krótkości i skromnej łagodności, mianowicie dla tego, iż w publicznych jako też prywatnych pismach rzecz tę już dostatecznie roztrzęśniono. Bo jeśliby niechcieli słuchać tak szczerej rady, mogłaby ich, choćby też żadne niebezpieczeństwo, ale obelga jaku spotkać wśród samej mowy, gdyż przecię nie wszyscy tam zgromadzeni równie myśleli, a może też niektórzy byli na nich nastrojeni. Chcieli posłowie szląscy wprawdzie zażądać wynagrodzenia szkód poczynionych przez kozaków, aby stany tem prędzej przywieśdź do zapomnienia o najeździe ze Szląska uczynionym; mężowie atoli, dobrze znający humory, umysły i zdania senatorów i posłów ziemskich, radzili im nie wspominaćo tem, bo nietylko nie otrzymają wynagrodzenia, ale i przez to sprawę swoją bardziej Polakom ohydzą, a bez pożytku żadnego narażą się na dłuższą; zwłokę. Przeto i ponieważ też instrukcya ich nic nie zawierała o wynagrodzeniu szkód, mowę swoją ułożyli jak najłagodniej i wymówili, nic nie opuszczając, wszystko, coby było ważnem i głównemu celowi ich poselstwa odpowiedniem. Po skończonej mówie oddali posłowie szląscy następujące pismo (łacińskie) zawierające zażalenia niektórych panów stanów i osób ze Szląska przeciwko kilku prywatnym osobom w Polsce: Wielka to prawda, a nikt mądry li czy dobry nie zaprzeczy, że za zniesieniem sprawiedliwości królestwa nic innego nie są jeno wielkie jaskinie łotrów. Zacnie więc i mądrze czynili przodkowie nasi, iż po ogłoszeniu traktatów między sobą zawartych i obopólnego przymierza, na mocy prawa postanowili, żeby pomiędzy temi dwoma braterskiemi królestwami, polskiem i czeskiem, przyjaźń, pokój i dobre sąsiedztwo wiecznemi czasy zachowywano. My zaś chcąc ich przestrzegać, dzierzeć je święcie i niewzruszenie, tak czynić pogotowiu będziem, aby cnoty pradziadów naszych i dobro rzptej w całości przekazać potomnym wiekom. Zaczem też powinnością jest. naszą starać się o to, by nikomu z naszych ni na ciele ni dobrej sławie ani mieniu nic zrządzano krzywdy, by sądów, praw, zwierzchności nic lekceważono, by nikomu wolno nie było, po zaniesieniu skargi, potępiać przeciwnika, ani w sprawie własnej samemu sobie wymierzać sprawiedliwości. Ponie- 78 waż zaś stara to rzecz, iż powstają spory, zwady i niezgody, dla dwuch owych słów, moje a twoję, mianowicie pomiędzy sąsiadami, którzy przedewszystkiem winni żyć w zgodzie, i między królestwu polskiego a księstwa szląskiego mieszkańcami od lat kilku trwają nieporozumienia szkodliwe i sprzeczki niebardzo słuszne: niechcemy dłużej cierpieć tych podżóg. Bo bywa, na co często patrzamy, iż, jak iskierki, lubo małe, jeśli przy mnożą się, wielki pożar wzniecają, i ze ściekających poników, w jedno koryto zbierających się, powstaje rzeka przerywająca także groble, — tak samo z prywatnych krzywd, jeśli często zdarzają się, i w wielu miejscach, po zniknieniu złotego pokoju, niesławne powstają wojny. Przeto mądrość, ba szczęśliwość zapanuje w najjaśń. królestwie polskiem i w ojczyźnie naszej, Szląsku, oraz w prześwietnem królestwie czeskiem i ziemiach z niem połączonych, jeśli uchylając wszelką, prywatną chuć zemsty, spory pojedyńczych ludzi na mocy przymierza naszego, albo drogą prawną, albo przyjacielską ugodą, wprzódy zanim głębsze w rzpltej korzenie zapuszczą, niby w samym zarodzie przytępiając załatwiać będziem. My z poszanowania winnego przymierzu czyli tak zwanym kompaktatom, ochoczo gotowi to czynić, ufni w sprawiedliwość i wyrozumiałość j. kr. mci i wielmożności waszych, że dla świetnej swej wspaniałomyślności, miłości spokoju publicznego, pożytku powszechnego, usilnie starać się będą o to, aby zniesiono, wynagrodzono i przewidziano to "wszystko, co krzywdzi wolność handlu, bezpieczeństwo dróg, spokojność posiadłości, dóbr i majątków, i co nadto należy do praw narodu szląskiego. Aby zaś uciążliwościom naszym tem skuteczniejsze lekarstwo można zgotować, wyliczymy z kolei kilka z mnogich nieprzyjaźni i przykrości, jakie mieszkańcom ojczyzny naszej wyrządzili niektórzy z królestwa polskiego, przytem upraszając uniżenie, abyście poznać je raczyli ze zwykłą uprzejmością i łaskawością. Księcia szląskiego Jana Chrystyana, pana na Lignicy i Brzegu, najwyższego hetmana szląskiego, zażalenie przeciwko p. Mikołajowi Komorowskiemu. Wielm. urodz. p. Mikołaj Komorowski (1) na Żywcu itp., 79 hrabia z Liptowy i Orawy, nietylko częstej swywoli przeciwko wielu mieszkańcom Szląska dopuścił się i słowem i czynem, ale też w liście do rotmistrza Wolfganga Rapnika, i w liście do rady m. Cieszyna, krom wszelkiego powodu słusznego i jawnej przyczyny poważył się pisać złośliwie, że j. o. książę Jan Chrystyan nietylko zapomniał o liście swoim i obietnicy swojej, ale wbrew paktom, także z ujmą dla majestatu j. kr. mci., w zamku brzeskim, nocą, w piątek przed niedzielą ś. Trójcy, kazał ściąć posła króla Jmci polskiego. Ponieważ zaś potwarz ta jest całkiem niedorzeczna, a żadnemi przypuszczeniami ni racyami dowiedzioną być nie może. gdyż owszem wszystkich posłów polskich j. o. książę z wrodzonej uprzejmości zawzdy z szacunkiem przyjmował, trzymał u siebie, odprawiał: upraszamy króla Jmci i prześwietnych panów stanów, aby nie dopuszczali by niewinny książe, krewny i powinowaty, doznawał tak niesłusznych dykteryjek, ale gwoli pospolitej sprawiedliwości winowajcę aby ukarać raczyli. Jana Jerzego starszego, margrabi brandenburskiego zażalenie przeciwko Mik. Komorowskiemu. Tenże M. Komorowski poważył się w liście do rady m. Cieszyna zelżywie zmyśleć, jakoby margrabia był przyczyną naruszenia traktatów, dodając, że margrabia winien nietylko pociągnionym być do odpowiedzialności, ale też głową swą przypłacić. Słowa te gdy są okrutne i na sąsiada mniej przystojne, prosimy, aby król Jmć i wielmożności wasze raczyli bronić powagi margrabiego, który pakta między temi prześwietnemi królestwami zachował i zachowywać będzie, oraz poważa) i poważać bedzie króla Jmci i wielmożności wasze. Henryk Wacława i Karola Fryderyka książąt szląskich na Monsterbergu, Oleśnicy i Bierutowie itp. zażalenie przeciw Maciejowi Bojanowskiemu. Maciejowi Bojunowskiemu de Bartschdorf przed 12 laty obiecał Antoni a Pusch pan na Goellendorfie, że mu poży- --------------- (1) O tym Mikołaju Komorowskim, miedzy innemi także wybijającyni fałszywą monetę, zobacz Wiadomości do dziejów polskich 7. archiwu prow. szl. zebrano przez A. Mosbacha, str. 275. 80 czy pieniędzy pod warunkiem że w Szląsku złoży kaucyę pewna. Bojanowski zaś domaga się spełnienia obietnicy, uczynionej warunkowo, jakoby bezwarunkowej, i sprawę wytacza przed sąd oleśnicki. Po wysłuchaniu atoli świadków i po zadosyćuczynieniu wszystkich formalności przez sędziego, wyrok zapadł, że nic nic można było wykryć, ani objawić, żeby się Bojanowskiemu od Puscha coś należało. Odwołuje się Bojanowski do najwyższego sądu, t. j. do cesarza Rudolfa II, na co chętnie zezwolono. Appelacyi zaś tej, jakby przysłuszało, poprzestał prowadzić. Tymczasem umiera Pusch. Spadkobierców jego niebawem pozwawszy i rzeczy nieprzystojnych nagadawszy o j. o. książętach, o nieboszczyku ojcu ich, i o szanownych radzcach i sędziach, chciał ich przez komissye pociągnąć przed sąd niewłaściwy, co jest przeciwko prawom i przywilejom książęcym. Prosimy zatem aby król jmć i wiehnożności wasze postanowić raczyli, by Bojanowski swoja sprawę drogą prawną, bez wybiegów i nieprzystojnych mów, w sądzie właściwym, wedle przepisów traktatu muszego, poprowadził, a jeśli niechce poprzestać na wyroku sobie danym, niechże się odwoła do najj. króla czeskiego, bo jego to sąd najwyższy, a żadnego innego nie uznawaja j, o. książęta. W. i ur. p. Jana Ulrycha Schafgotscha de Kynast i t. d. wolnego barona i pana szląskiego na Trachenberyu i Pruśnicy zażalenie. Lubo wyżej wspomnianego pana baronostwo trachenberskie przed laty 89 przez posłów polskich i czeskich tak zostało opisane granicami, że grunta jego słusznie już nie mogą być podawane w wątpliwość: często jednak od lat kilku pp. Choińscy, sąsiedzi, zarywali i niepokoili possessorów trachenberskich. Nie poprzestał gwałtów p. Andrzej Choiński, którego nietylko poddani, albo za poddmuchem, albo przyzwoleniem, albo wiedzą samego pana, nocą do lasów Schafgotscha kilkakrotnie wpadając, wiele drzew pościnali zabierając je ze sobą, lecz innych rzeczy tenże p. Choiński wbrew prawom sąsiedztwa i paktom dopuścił się. Bo też starostów i urzędników p. Schafgotscha, i samego pana Schafgotscha dotkliwemi groźbami przez listy, przez wysłań- 81 ców niezmiernie obrażał, i zacne jego imię tuk szkalował, że obrażony tym sposobem krzywd tych Ucierpieć nie może krom uchybienia swemu wolnemu stanowi. Poddanych. Schafgotscha rozmaitemi sposobami przez sługi napadał i obdzierał, szczególniej karczmarzy wiejskich, piwo przy wożących, a zabrawszy im piwo i konie, na gościńcu królewskim, plagami ich wyćwiczywszy puścił do domów. Innego poddanego, przez pana swego do Poznania posłanego w interesach pańskich, przez sług swoich w drodze napadł, a prawie na smierć zbitemu, odebrawszy mu konia, kazał wracać do swoich pieszo. Do stróża zamku Schafgotscha kazał dwa razy strzelać przez umyślnie na to podesłanego żołnierza lub włóczęgę; na szczęście, oba strzały chybiły. Na dwuch mieszczan, rzeźników, z pod zwierzchności pana Schafgotscha, dla procederu swego i kupna z jarmarku kobylińskicgo wracających, napadł w czterech sług z dobytemi pałaszami, mających strzelbę, na publiczney drodze. Najezdnicy ściągnęli rzeżników, nic złego nie obawiających się, 'z koni, bili ich, strzelby przystawili im do piersi, chcąc zabić niewinnych, gdyby rzeźnicy gorącem błaganiem nie odwiedli ich od zbrodni. Zabrane zaś konie uprowadzili ze sobą. Rzeźnicy puściwszy się za nimi i błagając pana Choińskiego o zwrot koni skradzionych, nic nie uzyskali, prócz plag, a musieli wrócić do domu z niczem. Lubo zaś p. Schafgotsch i wyzwany i podburzony, gwałt tylekrotnie sobie wyrządzony, raz tylko gwałtem odpłacił, używając prawa odwetu, i połączonego z obroną i zgodnego z samą naturą, — niemógł jednak wyjednać, by włość swoją zachował bezpieczną od najazdów jego. Wprawdzie j. w. jenerał wielkopolski, miłując sprawiedliwość, szczególnym reskryptem napomniał Choińskiego, aby się nie dopuszczał gwałtu ni publicznego ni prywatnego, ale nadaremnie. Bo wkrótce ze swoimi nietylko najechał wieś Schafgotscha, Gotko, i poddanemu pewnemu zabrał konia, ale też tego samego dnia we wsi szląskiej Raciążu niewinnych i bezbronnych ludzi poranił. Prosimy tedy, aby przykazano Choińskiemu: by nic ważył się popełniać gwałtu, ale owszem by przestrzegał spokojności sąsiedzkiej. 82 W. i ur. pana Sunnegka, barona de Budentin, pana na Bielsku, skarga na M. Komorowskiego. Gdy pewien sługa M. Komorowskiego, Rykalski, (1) dla niebezpiecznych gróźb i innych nieznośnych postępków, uwięzionym został w Bielsku, miasteczku panu Sunnegka, który wtenczas mebędąc obecnym, nie wiedział co dowódzca tanmecznych żołnierzy wtedy uczynił: sum p. Komorowski zaczął obruszać się na pana Sunnegka. Zaczem nietylko jego poddanym zabrał bydło i inne krzywdy, które poniżej przedstawimy, wyrządził, ale też samemu Sunnegkowi wielorakiemi sposobami nie wzdrygał się dokuczać.. Jego także zacne imię poważył się bezcześcić, zacny ród jego oszkalował listami bardzo bezczelnie, bezwstydnie pisanemi do książąt i stanów szląskich. Utrzymuje też p. Sunnegk, że ów pan Komorowski groźnie mu się odkazywał i na życie jego nastawał. Ur. i śl. p, Jana Jerzego Stentscha pana na Przetaki, w księstwie głogowskien, skarga. Ojciec jego miał z poddanym swoim Andrzejem, synem Andrzeja, spór o summę pieniędzy, przypadłą na syna, po śmierci ojca, Jana Jerzego Stentscha. Ten sprawę swoja wytoczył przed hetinuna głogowskiego, jako przed sąd właściwy. Tymczasem zań poddany jego, gdy przemówiwszy się z panem swoim porwał się na niego, uciekł do Polski, bez pozwoleniu pańskiego, bez żadnego świadectwa. Zbiega tego przyjąwszy p. Adam Wojciech z Przyjmą Przyjemski, starosta kowalski, hrabia z Górki, wolny baron na Uscznie i Hoyos, nadał mu prawo miejskie, zbiegłego za. ś poddanego bronił przeciwko jego panu, i od tegoż domagał się niezmiernej summy pieniędzy, najprzód 32996 zł., potem zaś spuszczając ze summy żądał 11000 zł. W tej exakcyi p. Przyjemski, jakoby szło o własna, jego sprawę, tak jest surowy i ostry, iż, jeżeli Stentsch nie złoży summy 11000 zł., groził, że zatrzyma w Polsce kupców szląskich i zrobi wszystko by dojść do wypłaty pieniędzy. Zatem prosimy, aby Przyjemskiemu nakazano wrócić panu zbiegłego poddanego, by spru- ---------------- (1) O tym Rykalskim uwięzionym we Wrocławiu zob. Wiadomości do dziejów polskich z arch. prow. szl. str. 275. 83 wa jego przed hetmanem głogowskim została rozsadzona, aby poprzestał gróźb i odwetów, i prócz tego, żeby król jmć edyktem swoim zabronić raczył panom polskim przyjmować zbiegłych poddanych szląskich. Ur. i M. p. Adama Pritwitza i Zygmunta Salischa, (z Zalesia) osiadłych w baronostwie sycowskiem zażalenie. Gdy Adam Pritwitz na Rypinie i Mąkoszycach (Mannschfttz), oraz Zygmunt Sulisch. jeszcze byli małoletni, wtenczas p. Wacław Węgierski, przekroczywszy prawa graniczne, nietylko kilka włók roli zagarnął ich poddanym, ale samym wspomnianym panom zabierając wielką cześć lasu przywłaszczył sobie, czem wolne baronostwo sycowskie w obwodzie mąkszyckim znacznie uszczuplił. Potem zaś jakoby zabrane dobra stały się jego własnoscią, od poddanych wymagał robocizn, na possessye ich nałożył coroczny czynsz, danie nadto wybierając Jeśli poddani szląscy nie uczynili togo, co wymagał Węgierski, zabrał im bydło, co wedle upodobania rabusiów wykupić zmuszeni byli, i przemocą dopuszczał sio innych rzeczy niezgodnych z prawem sąsiedztwa. Tych gwałtów jeszcze nie koniec. Bo też syn Wacława Węgierskiego, Wojciech, właściciel wsi Lgoty, nietylko nieprzestawał od cudzych poddanych wymagać owsa (censum avenarium) i dawnych posług, ale nowe na nich nałożył ciężary. Zwołuje ich bowiem na robotę do swojej wsi, i do Góry, wsi stryja swego, a jeśli zaraz tam nie pospieszą, z własnych ich gruntów spędzi im bydło. Przeto nietylko swoich ról uprawiać nie mogą, ale nadto pozbawieni są bydła, potrzebnego im do opędzenia gospodarstwa, pańskie zaś folwarki są opuszczone, grunta szląskie w pustki się zamieniają. Jeżeli oni kogo z poddanych naszych przemówili do siebie, my zaś go mi ten czas kiedy im sio spodoba, nie puścimy, — to oni w naszej niebytności przemocą napadną naszę wsi, zabierając poddanych z rzeczami naszemi. To niedawno spotkało Zygmunta Salischa. Jemu bowiem Wojciech Węgierski ze Lgoty zabnił poddanego, który 10 lat mieszkał pod zwierzchnością Salischa, i 11 sztuk bydła. Inny zaś Węgierski, Dobrogost z Góry, Adamowi Pritwitzowi zabrał kilku poddanych, zatrzymując: ich wbrew prawu. 84 Takto napadane bywają grunta Pritwitza i Salischa, oraz majętności poddanych, iż ledwo gęsi lub kury na polach zachować mogą od sąsiednich Polaków, ani im się nakoniec nie pozostanie czem życie biedne utrzymać, chyba że uciekać lub przenosić się zechcą do tych, co im doskwierają.. Jeśli jeden z poddanych bez słusznego powodu zbiegając od panu swego uda się do Polski: żadnej już niemu sposobności odzyskania go. Polacy zaś sąsiedni jeżeli o co dopominają sio u nas, a my natychmiast nie czynimy wszystkiego czego żądają, — najeżdżają, naszych, samowolnie wymierzając sobie sprawiedliwość zabraniem ruchomości. Prosimy tedy, aby zażalenia i uczynki droga prawną i przez trybunały, nie zaś gwałtem, rozstrzygano, oraz zabroniono panom Polakom przewabiać i zatrzymywać poddanych naszych. Zażalenie szląskich kupców, szczególniej wrocławskich, głogowskich, zielonogórskich, cieszyńskich. Lubo odwety nietylko sprzeciwiają się najwięcej prawu pospolitemu i przyrodzonemu, i od narodów ucywilizowanych są nienawidzone i potępione, ale także między waszym a naszym narodem miejsca nie mają, paktami dawnemi i licznemi rozporządzeniami królewskiemi są zniesione i zabronione, często jednak zdarza się, że niektórzy mieszkańcy Polski niewinne osoby ze Szląska gwałtownym napadem po drogach królewskich, zelżywie i dziko traktują, zatrzymują, rzeczy ich krom wszelkiego słusznego powodu zabierają, nigdy lub rzadko kiedy, a nie w całości wracają im. Takiego uczynku dopuścił się ur. p. Jan Pukosławski, który, gdy nie otrzymał mimo starań swoich, należytości swojej od rzeźników wrocławskich, bardzo biednych, przed zawarciem kontraktu nie wywiedziawszy się o ich mieniu ani zwierzchności miejskiej nic poradziwszy się, sum sobie poważył się wymierzyć sprawiedliwość. Nie dochodząc należytości swojej drogą prawna, jawnego gwałtu dopuścił się na dwuch Szlązakach, mieszczanach wrocławskich: ślach. panu Joachimie Luku z Bogusławie, niegdyś ś. p. cesarza Macieju, dziś naszego miłościwego pana, króla Jmci czeskiego, słudze; i sławetnym panu Mik. Kreutzburgerze kupcu i sługach, których miał ze sobą. Gdy bowiem na targu kobylińskim 10. maja 1610 we- 85 łnę drogo kupiwszy, a zapłaciwszy cło królewskie, wracali do domu, o 1/4 mili od Jutrosina, pod Szymankowem, z gęstej krzewiny wypadłszy Jan Pakoslawski z dwoma braćmi swymi i w 30 konnych i pieszych, z dobytemi pałaszami w ręku, zajechał im drogę. Rade miastu Wrocławia niegodziwemi obelgami znieważył zarazem wymyślając na tych podróżnych, którzy mu przecież żadnej nie czynili krzywdy. Poczem napastnicy, w drodze królewskiej, w spokojnem królestwie, w takiej liczbie, tych kilku podróżnych, niezłego niezamyślających, zatrzymawszy i wystrzeliwszy z strzelby, zrzucają ich z wozu, rozbrajają, ranią. Nic nie wzruszało najezdników odwoływanie się napadniętych do prawa pospolitego, do statutów królestwa, do przymierza między temi ziemiami zachodzącego; nic nie pomagała przemowa do wielu panów koronnych, których nasi dobrze znali — nic nie powstrzymało ich od popełnienia gwałtu, ni prośby napadniętych błagających na kolanach, ani intercessye ślachetnych niewiast przejeżdżających. Nie przestają uraz to słowem to czynem, grożą im ogniem, haniebną szubienicą, dzikie przekleństwa i bluźnierstwa przeciwko P. Bogu miotają, ludziom niewinnym zabierają wszystko co mieli ze sobą i wóz z wełną, którego właściciele dotąd odzyskać nie mogli ani przez prośby naszę, ani przez mężów znakomitych, piśmiennie lub ustnie przyczyniających się za pokrzywdzonymi. Nawet gdy król Jmć, pobudzony prośbami naszemi i niegodziwością występku, reskryptem swoim przykazał Pakosławskiemu zwrot zabranych rzeczy, obwiniony nie słuchając rozkazu królewskiego, oświadczył iż nikt go sądzić nie może: zatem cudzej własności oddać niechce. Prosimy tedy aby Pakosławskieinu nakazano zwrot wełny, będącej własnością sukienników biednych. Coś podobnego uczynił przed 10 laty 31. maja Mikołaj i Miłaszewski. Tenże z 12 sług konnych zabrał czterech naszyńców, Joachima Elsnera, Zacharjasza Ekarta, Pawła Burgara i Jakóba Handela, na drodze królewskiej blisko Krotoszyna w lesie, bez żadnej przyczyny; trzymał ich dwie niedziele, póki od nich nie wydusił okupu 1000 zł. p. wypłaconych w złocie. 86 Obywatelu i sukiennicy głogowscy i zielonogórscy, odstraszeni zostali od zwiedzania jarmarków polskich, ze strutą 4000 tal., ponieważ p. Wojciech z Przyjmą Przyjemski starosta kowalski, dla sprawy jakiej o dług, zachodzącej między nim a szlachcicem Janem Jerzym Stentschem panem na Przetaku, lubo może i winien wytoczyć ją przed sąd głogowski, wyraźnie odgrażał się, iż zatrzyma kupców księstwa głogowskiego, by sum sobie zadosyć uczynić. Przeto nietylko drogi są niebezpieczne, interesa mieszkańców Polski i Szląska narażone są, handel, bez którego wszystka rzeczpospolita ubożeje, upada i znika, cłu i opłaty królewskie, które jak słuszna składać chcemy, doznają znacznego uszczerbku. Uskarża się p. Jan Grundmann, obywatel i sukiennik głogowski, że mu za sukno od wielu lat winna 480 zł. Anim Matthuana (?) pierwszego ślubu żona Jakóba Froblu obywatela poznańskiego, a po jego śmierci Jana Stamba (?) (1) burgrabiego poznańskiego, która niedawno umarła. Stambowi zmarłej mężowi, dziedzicowi i spadkobiercy, nakazano trzema dekretami króla Jmci polskiego, aby Grundinannowi należność zapłacił. Polecono magistratowi poznańskiemu wykonanie wyroku, ale magistrat, lubo wezwany kilkakrotnie, czynił wybiegi, a Grundmann swego odzyskać niemoże. Prosimy tedy za nim, aby, gdy w czasie pożaru głogowskiego caty majątek stracił, zwrócono mu należytość, boby się mógł tem pokrzepić* Mikołaj Komorowski z Żywca, fałszywie utrzymując że sługi jego w Szląsku obelżywie traktowano, że szlachciców polskich haniebnie ubito i powieszono, trzech szlachciców szląskich Wojczyckich gwałtem zabrawszy więzi dotąd, najgorszemi sposobami ich męczy, i innym Szlązakom wyrządza krzywdy. Niedawno obywatela i kupca cieszyńskiego, Wojciecha "Waśnikowskiego, człowieka niewinnego, gdy osobnym listem rady do cieszyńskiej bezpieczeństwo drogi przyrzekł owym mieszczanom, na drodze publicznej a królewskiej, przybrawszy sobie kilku towarzyszy do popełnienia występku, napadł na 5 wozów z winem, do Krakowa idących, zabrał je i samego kupca i sług jego związanych do swego zamku żywieckiego zaprowadziwszy, wtrącił do więzienia. A lubo król jmć pol- ---------- (1) O tym Stambie lub Stamecie zob. Przyczynki do dziejów polskich z archiwu miasta Wrocławia zebrano przez A. Mosbacha, str. 158 — 9. 87 ski, który, jak wiemy z doświadczenia, zawżdy troskliwy o słuszne wymierzenie sprawiedliwości, dekretem rozkazał Komorowskiemu, aby lupy wrócił prawnemu właścicielowi, odesłał jednak tylko cztery wozy. Piąty zań wóz jeszcze ma u siebie Waśnikowskiego, który ani słowem ni czynem nie obraził p. Komorowskiogo, w strasznem trzyma więzieniu, nie zmiękczony tyla znakomitych mężów instancyą, ani żadnej nadziei nie czyni iż go uwolni, póki nie złoży 4000 zł. okupu, jakoby był wzięty od jakiego Tatara. Wierna małżonka jego zapłaciła 1000 zł. A że taki postępek Kornorowskiego jest przeciwko chrześciańskiej pobożności i przyrodzonej ludzkości, upraszamy przeto, aby Waśnikowski został uwolnionym, otrzymał wynagrodzenie szkód i krzywd doznanych, i żeby sprawę swoją mógł wytoczyć przed sad właściwy. Przypominamy tu, że król Jmć, najlepiej usposobiony dla Szląska, niejednym reskryptem n. p. z 3. listop. 1603 i z 20 marca 1612 postanowić raczył, aby szląscy kupcy zażywali dawnych zwyczajów i praw, a nowemi podatkami nie byli ciążeni, by poglównego nie płacili, niezwykłych myt od koni do wozu zaprzężonych, od towarów kupionych przez siebie a do życia niezbędnych nie składali, by ich podejrzanych towarów gwałtownie i niebezpiecznie nic rozbierano ni rozrzucano. Te atoli przepisy mandatu królewskiego, jak świadomi tego kupcy nasi oznajmują, przekraczać zwykli tak żydzi, jako też inni celnicy, którzy w Gnieźnie, Powidzu, Inowrocławiu i w innych prowincyach nie od króla Jmci, lecz od innych mieli cła wypuszczone sobie w dzierżawę; ci częścią, tyle ściągają cła, ile się królowi Jmci płaci od naszych, pudeł i wiązek, częścią od towarów pozostałych i zbytecznych (superfluis), lubo opłata już przedtem ziszczoną została, znów pobierają. Natrafia się takich celników rodzaj, którzy z nienasyconego łakomstwa i z chuci zysku, biednych furmanów tak obdzierać nic wstydzą się, iż od każdego konia, po złotemu, a czasem po dwa złote płacić ich przynaglają. Przeto wielu lęka się podejmować takiej podróży i furmanki do Polski. A lubo też kupcy do swoich wozów zakładają własne konie, nie najęte, celnicy jednak żądają od nich połowy pogłównego. Takto szczególniej żydzi, gnębiciele chrześcian, i inni poborcy cel, mnie- 88 mają, że. cokolwiek ledwo komu innemu wolno, to im ze względu na ich urząd dozwolono czynić: cła pomnażają od rozmaitych pobierane towarów, nie na pożytek króla Jmci, ale na swoją własną korzyść. Jeśli przypadkiem zdarza się, że podejrzenie jakie w nich wzbudzają towary, jakoby nie zupełnie dosyć uczciwie i rzetelnie opowiedziane i podane, śmią oni beczki i paki powiązane rozbijać, rozbierać, przetrząsać i niszczyć, tak iż niemożna ich przyprowadzić do dawnego stanu; przeto też zapóźno nieraz zawieziono i oddano na miejsce przeznaczone, takie towary wystawione na niebezpieczeństwo od przechodzących. Zdarzają się też tacy, co pod pozorem niezapłaconego cła, wyjmują z towarów to co im się podoba, o zwrot zabranych rzeczy, lubo się o nie upominają u nich właściciele, mało się troszcząc. Nasi wymieniają wrocławskiego obywatela i kupca Marcina Binnera, któremu, gdy w zeszłym roku wracał z Gniezna z jarmarku świętojańskiego, coś takiego przytrafiło się. Poborcy bowiem cła królewskiego w miasteczku Zdunach pakę kosztownych skórek safianowych, czerwonych i żółtych, od których cło opłacił, kupioną od szewcu nadwornego biskupa wrocławskiego, rozebrawszy, najlepsze powyjmowali. Gdy za wdaniem się arcyksięcia biskupa wrocławskiego jenerał wielkopolski czynił nadzieję odzyskania zabranych skórek, poborcy owi śród śmiechów i żartów tych, co domagali się zwrotu towaru zabranego, odprawili z niczem. Nieraz tez, gdy furmani złożywszy cło od towarów, przypadkiem od koni i wozów opłaty dać omieszkali, nie przytrzymano rzeczy furmanów, lecz położono areszt na towary. Takieinto nieslusznem postępowaniem kupcy niewinni, za cudzą winę cierpiąc, tracić zwykli mienie swoję i kredyt swój. Tu nie możemy i tego opuścić, że w Krakowie opłacano niegdyś podatek połowę królewskiego cła wynoszący. W tym zaś czasie niepomyślnym rada m. Krakowa nowemi nałożeniami cło tak podwyższa, iż równa się opłatom królewskim. Ztąd wnosić należy że, gdy pewni ludzi usiłują interesa swe robić z uszczerbkiem drugich, z tego królowi Jmci żaden pożytek nie przychodzi, a inni tylko szkodę odnoszą. Użalają się także na opłaty królewskie i na te, które na 89 wydatki wojenne bywają obracane. Te bowiem mieszkańcy królestwa polskiego raz do roku składają, ale od nas cudzoziemców, ilekrotnie opowiadamy towary swojo, za każdą razą żądają czwartego grosza. Ztąd my, lniani za cudzoziemców, rocznic więcej kontrybucyi składamy, aniżeli krajowcy, na których dobro jedynie ten pobór ustanowiony; my zaś, którzy musimy się przyczyniać do tego poboru wojennego, żadnej ztąd nic odnosimy korzyści. Jak nam w wielu miejscach dokuczają wybieraniem pogłównego oddawna zniesionego, podobnież, gdy mieszkańcy królestwa polskiego od beczki wina małmazyjskiego albo hiszpańskiego 4 złote opłacają, aby im wolno było przedawać na miary, to kupcy szląscy od takiej beczki 8 złotych czopowego i 24 grosze muszą opłacać. Wielka istotnie niesprawiedliwość! bo nasi kupcy nie używają ani dobrodziejstwa miejsca, prawa miejskiego nie mając, ani tegoż samego wina na miary sprzedawać nie ważą się. Przystępuje do tego nowo rozporządzenie Toruńczan. Od niepamiętnych czasów wolno naszym było, na mocy prawa o handlu, paktami zatwierdzonego, handlować nietylko z Toruniem, nie także z Gdańskiem i innemi miastami, krom przeszkody. Ale już ośm lat temu, jak Toruńczanic starali się o to, aby w ich mieście towary składano a dalej nie wieziono ich, kupcom szląskim aby zabroniono handlować z Gdańskiem, Elblągiem i innemi miastami. Ale i tu nie koniec: poważyli się tych, którzy tego żądania Toruńczyków pochwalać nie chcieli i nie mogli, na wielkie kary skazywać. Gdy to niepodobało się j. kr. mci, jako szkodzące innym państwom, ziemiom i całemu królestwu, jako podobne do samokupstwa, którego nazwisko w wolnej rzeczypospolitej bardzo nienawistne, raczył j. kr. mc niedawno Toruńczanom zabronić takowych zabiegów i znieść je. Zaczem miasto owo czas niejaki przycichło. Teraz zaś znów sobie zaczynają, i pod pozorem jakiegoś starego przywileju, którego moc cała niby nic ustala przez nieużywanie, grożą zabraniem towarów, jeśli kupcy w Toruniu składać ich nie chcą. Jeżeli się onemu miastu dozwoli wykonywać rozporządzenie takowe, — natenczas my i inne znakomite miasta polskie znajdywać się bodą w gór- 90 szem położeniu, aniżeli żydzi i inni niewierni, którym na mocy pospolitego prawa narodów wolność handlu służy. Przeto też kupcy wrocławscy, głogowscy, zielonogórscy, cieszyńscy i inni u nas handlem się trudniący uniżenie upraszają j. kr. mci i panów stanów, aby ich na potem ani gwaltownemi odwetami, ani wymuszaniem okupu, ni niezwykłemi i ciężkiemi opłatami, cłami, przytrzymywaniem towarów, nieznośnemi kontrybucyami, nowemi Toruńczan zabiegami nic ciążono. Zmierzają bowiem takie to rzeczy do zubożenia kupców, którzy samo jądro rzeczypospolitej zwykli składać i utrzymywać; zmierzają do zniesienia paktów zawartych między temi dwoma państwami, które są niby rękojmią jaką dobru pospolitego, nakoniec zmierzają do spustoszenia ziem i do ostatecznej zguby. Miasta Bytomia z przedmieściem oleskiem i wsią Dąbrówką pod samem miastem położoną, w księstwie karniowskiem, zażalenia. P. Stanisław Dębiński, którego sprawa niegdyś wytoczona, w sądzie bytomskim zostaią rozstrzygnioną, wbrew wyrokowi sądowemu r. 1609 16 września Krzysztofowi Przytaskiemu, z jarmarku bydło pędzącemu do domu, zabrał 20 wołów, potem wkrótce młynarzowi z Dąbrówki parę wołów i 3 owce. Tenże Dębiński tegoż roku 14 paźdz. Bytomianom i Oleśnianom zabrał 198 krów i wołów, i owiec 211. R. 1611 16 marca Polacy z powiewającemi chorągwiami wpadli w Bytomskie, a między innemi szkodami jakie wyrządzili, wieś Siemianowice w trzech miejscach podpalili, p. Ibrama hetmana i Jerzego Rajskiego ze sobą uwieźli do Będzima; — nie wypuszczą ich, póki znacznego okupu nie dadzą. Sług zabranych srogo poranili; konie, broń i wszystko co mieli ze sobą, zabrano. Tenże Stanisław Dębiński r. 1615 znów naj chciał obywateli i rzemieślników bytomskich: kilku z nich zabrawszy do Polski, w ciężkiem trzymał więzieniu, póki biedni, chcąc się uwolnić, za pośrednictwem kilku panów szlachty polskiej wszedłszy w umowę z Dębińskim, nie dali mu 210 zł. i beczki wina. W roku ubiegłym, wkrótce po narodzeniu pańskiem, trzech Polaków z Będzinia wypadłszy zajechali wieś Dąbró- 91 wkę: konie, krowy, woły poddanych spędziwszy zabrali. A gdy Dąbrowszczanie puścili się za nimi by odegnać bydło swoje, ci zażądali od nich pieniędzy, u lubo je otrzymali, bydła jednak nie oddając, bili Szlazaków, tuk że ci ucieczka ratowaćsię musieli. Następnie także Stanisława Ożarowskiego wdowa i syn wytoczyli proces o las bardzo długi i szeroki, oraz o łąkę kilka mil obwodu zajmującą, 20, 000 zt. wartości: te przestrzeń usiłują oni po za granice polskie przydzielić sobie a terrytoryum szląskie uszczuplić. Tymczasem poczyniono z Polski wiele napadów, zabijając i niszcząc poddanych szląskich. A lubo te granice i obwody nieraz opisano przez kommissarzy przewiel, ks. biskupa krakowskiego i p. margrabiego brandenburskiego, nic jednak tu gwoli życzeniu Szlązaków sprawić nie można było, bo polskim kommissarzom przywożącym gotowy wyrok i usilnie domagającym się wykonania jego, nic pozwolić nie mogliśmy bez ujmy prawa swojego. Znów tedy i nagle przyszło do gwałtu; las niszczono, ludzie zbrojni trawę skosiwszy uwieźli zanim wyschła na siano. Prosimy zatem, aby sprawę tę, zabiegając tymczasem gwałtom wszelkim, zwyczajną drogą prawną rozstrzygniono. Miasta Bielska zażalenia. Nasamprzód zabrał Mikołaj Komorowski Bielszczanom kilka włók roli, łąk, pasterników, których na mocy przywilejów używali bez przeszkody, z nich i cesarzowi Jmci i królowi Jmci polskiemu i dziedzicowi swemu czynsze płacąc. Lubo obóm stronom zabronionem było od najj. cesarza i od króla jmci tknąć się owych gruntów, a obywatele bielscy usłuchali rozkazu, Komorowski jednak lekceważąc ów zakaz, wyśmiewał się z niego, mówiąc do kilku szlachty przysłanych do siebie w tym interesie: że za jeden złoty zawzdy może wykupić taki rozkaz królewski. Tymczasem biedni obywatele, bielscy zmuszeni są gruntów swoich nie używać, z których rocznie mogli zbierać 150 korców zboża i przeszło 100 fur siana. Tenże Komorowski pewnego rzeźnika bielskiego i chłopca jego, bezprawnie, na gruncie królewskim przytrzymawszy, już przeszło rok trzyma w strasznem więzieniu z niebezpie- 92 czeństwem ich życia. Co uczynił temu rzeźnikowi, z tem odgrażał się p. Sunnegkowi i całemu miastu Bielskowi, nieraz odzywając się, że Bielska mieczem i ogniem do ostatniej zguby ścigać nie poprzestanie. Tak to straszy mieszczan, że za bramy miasta ani na krok wychodzić nie śmią. Tymże Bielszczanom często dokucza i zrządza krzywdy Piotr Komorowski, który pewnemu mieszczaninowi zabrawszy 50 owiec, dotąd nie dał się nakłonić do ugody przyjacielskiej. Tenże p. Komorowski młyn, co go niegdyś miał na gruncie szląskim, nietylko przeniósł na grunt, polski, ule nadto wodociągi wyżej, aniżeliby słuszna, wyprowadził, zkąd bardzo snadno, za wzbieraniem wód, i królowi Jmci i p. Sunnegkowi i poddanym obopólnym szkody wyrządzano bywają niemałe, role rozrywane, płody znikają, a można się obawiać wielkich nieszczęść, jeśli temu zawczasu nie zapobieżymy u siebie. Od innych Polaków także doznawali krzywd Bielszczanie n. p. od p. Jerzego Kaznowskiego, który ze swymi rabusiowskimi towarzyszami, mieszczanom i sukiennikom bielskim, przed kilku laty na gruncie polskim 51 postawów sukna, wartości 800 tal., gwałtem zabrał. Baltazarowi Gerstmanowi zabrali Kaznowski i Stanisław Jordan 29 krów i wołów, 50 owiec i 7 pięknych koni, co wszystko wartuje 1200 zł., na gruncie królewskim i Sunnegka. Ciż sami Kaznowski i Jordan zabrali innym obywatelom i mieszkańcom Bielszczyzny przeszło 20 koni z innem bydłem; to uwieźli niby zdobycz jaką do Polski i tamże wedle upodobania podzielili się ze sobą łupami. Pana Jordana występki naśladując słudzy jego i stronnicy, z łąki bielskiej nocą ukradli przeszło 100 sztuk płótna na blichu rozciągnionych, i na swój pożytek obrócili. Ani zamilczeć nie możemy tego, co nam doniesiono o Pawle Leśniowskim inaczej Podlaskim, staroście zatorskim, który sukienników bielskich, wiozących sukna do Krakowa, przytrzymawszy, zabrane im sukna do Bielan zawiózł, gdzie w ogniu, który wybuchł przypadkiem, po większej części spło- 93 nęły lub popsuły się. Zubożali sukiennicy ani grosza nie dostali w wynagrodzenie. Przeciwko takim a częstym najazdom z Polski, niby rozbojom, Bielszczanie zmuszeni są utrzymywać 50 muszkieterów na obronę żon, dzieci i majątków swoich, na których żołd i wyżywienie dotąd niemniej jak 1500 tal. wydać musieli, nie wspominając stróży odbywanej przez samych obywateli i innych mieszkańców z uszczerbkiem mienia swego i stratą czasu. Proszą zatem bielscy obywatele i poddani, aby im zwrócono gwałtem zabrane rzeczy i grunta oderwane, a najazdom, do których żadnego nie dali powodu, aby zapobieżono. Obywateli i furmanów szląskich zażalenia. Czterech dobrych ludzi z Glackiego, przed kilku miesiącami z Polski wiezie towary do Szląska, ubezpieczonych pokojem pospolitym i ufnych w traktaty. Tych do Polski ze Szlaska powracających spotkał p. Władysław ze Żmigroda Stadnicki; ludzi niewinnych, niczem od nich nieobrażony, na gościńcu publicznym i królewskim napadłszy, niegodziwie z nimi obchodząc się, zabrał im 7 najlepszych koni. Furmani nietylko stracili swoje konie, ale nadto, aby kupcom na czas umówiony towary odstawić mogli, musieli inne konie nająć za wielkie pieniądze, których ledwo dostali, a musieli 1000 tal. szkody ponieść wynikłej z utraty swoich koni. Upraszamy tedy króla Jmci i panów stanów, aby zabrane konie właścicielom jak najprędzej zwrócono. Są to zażalenia niektórych stanów i mieszkańców Szląska; ogromnych szkód, jakie im wyrządzili kozacy, dochodzące wartości kilku beczek złota, tu nie przełożyliśmy. Teraz bowiem te tylko przedstawiliśmy szkody, jakie zrządzono prywatnym osobom. Jeśli król Jmć i wielmożności wasze sprawia na tym sejmie, żeby bezwłocznie to, co zabrano właścicielom, zwróconem zostało, pokrzywdzonych wynagrodzono, to co w sprawach granicznych, i w innych sporach i procesach jeszcze nic rozstrzygnięto, aby przyjacielskim kommisarskim sposobem zalatwionem zostało: uczynią rzecz Bogu miłą, sprawiedliwości i ludzkiemu społeczeństwu potrzebną, godną oczekiwania, jakieśmy mieli o sprawiedliwym królu i łaska- 94 wym, o dostojnych senatorach i panach, i pożytkowi obojgu królestwa zawzdy przyslużącą. Tak to bezpiecznemi będą drogi, kontrakty zawarte moc swoją mieć będą, handel, który rzeczpospolitą utrzymuje, jak nerwy ciało trzymają, zakwitnie krom uszczerbku i krzywdy, pomiędzy mieszkańcami obojga królestwa rozszerzy się szczere sąsiedztwo, przyjaźń, wiara, spokojność, i t. d. co daj Panie Boże. Poczem senatorowie i niektórzy posłowie ziemscy zszedłszy się, czytali listy wierzytelne, naradzając się, jakąby poselstwu mieli dać odpowiedź. Pan marszałek Wolski przystąpiwszy do posłów, zwracając im list wierzytelny do króla jmci, rzekł: gdy król Jmć nie jest tu obecnym, oznajmi on im później, jak mają się zachować celem oddania listu królowi jmci. Następnie arcybiskup gnieźnieński, jako prezes senatu bardzo uprzejmie przemówił do posłów w te niemal słowa: "Nam senatorom i posłom ziemskim bardzo miło widzieć tu wielmożności waszę, ponieważ nietylko posłujecie od tych, z którymi nas łączą dawne przymierza i przyjaźń, ale że nam też w wspanialej mowie pozdrowienie i wszelakie służby ofiarujecie i życzenie wynurzyliście zachowania starej przyjaźni. A gdy przełożenia wasze są zgodne z dawnemi paktami zachodzącemi między naszem królestwem a waszemi ziemiami: my także życzymy wam pomyślności, służby swoje zalecający a nie omieszkamy wam oddawać tego co należy do wspólnego pokoju,. sąsiedztwa, pomyślności i dobru rzeczypospolitej. Spodziewamy się zaś, że P. Bóg po teraźniejszych zamieszkach i burzach powróci mim wesołą pogodę, abyśmy używali dobrodziejstw pokoju i bezpieczeństwa. Wielce nam też miłe powinszowanie wasze ocalenia najj. króla pana naszego miłościwego, życie którego było w ręku niegodziwego zbójcy; ale P. Bóg cudowną opatrznością swoją ocalił j. kr. mć pospołu ze wszystkiem tem królestwem. Zwykł bowiem P. Bóg przez swoich aniołów zasłaniać prawnych królów, książąt i zwierzchności. Zresztą artykuły w mowie waszej przełożone chcemy rozważać, a za kilka dni damy wam odpowiedź, na którą raczcie wwmmpanowie oczekiwać. " Poczem pp. marszałkowie koronni, wielki i nadworny, 95 wyprowadzili posłów z izby, a pp. Rej i Nowodworski towarzysząc im aż do ich pojazdu, pożegnali ich. Na audyencyi znajdy wali się nietylko jezuici, ale też młody królewicz Władysław, który stojąc w izbie pobocznej pode drzwiami tak że go wielu widziało, pilnie przysłuchiwał się mowie Dornawiusowej. Później dowiedzieli się posłowie szląscy, że mowę Dornawiusa nietylko przeciwnicy ich wysławiali i pochwalali, nie że nawet sam król jmć duł się słyszeć z tem: gdyby mógł był przypuścić, że posłowie z takiem umiarkowaniem mówić będą, pomijając rzeczy nieprzyjemne dla pewnych osób i inne przykre sprawy, byłby się zapewne dal nakłonić, aby być na tym akcie. 4 grudnia wiele osób publicznych jako też prywatnych, prosiło posłów szląskich o kopia mowy Dornawiusa. Dali tedy kopią panu arcybiskupowi, marszałkowi izby poselskiej, wojewodzie sandomirskiemu i kilku innym. 5 grudnia. Szlązacy posiali do marszałka w. kor. z prośbą o łaskawe przyspieszenie ich odprawy, oraz o radę jakby mieli się zachować przy oddaniu listu wierzytelnego królowi jmci. Przyrzekł im Wolski, że odprawę ich, ile możności, przyspieszy. Co zaś do oddania listu wierzytelnego nasamprzód trzeba mu się o tem namówić z samym królem jmcią. Domyśleli się posłowie z tych korowodów, iż król może niechce przyiąć listu wierzytelnego, ani nań odpowiedzieć. Przeto więcej nie prosili o to. Tegoż dnia połączyły się stany państwa na zakończenie sejmu. Ze stanu rycerskiego ustanowiono do boku króla jako kommissarzy, albo raczej eforów i spółopiekunów rzeczypospolitej: Piotra Ożgę refer. kor. star, trębowelskiego (kat. ), Alex. Korwina Gąsiewskiego refer. lit. (kat. ), Krzysztofora Wiesiołowskiego krajczego w. ks. lit. (kat. ), Jana Skumina Tyszkiewicza pisarza ziemskiego lit. (greka), Ossolińskiego podkom. sandom. (kat), Władysława Przyjemskiego podkom, kaliskiego (helweck. wyzn. ), Jana Łowickiego podkom. brzesk. (kat. ), Mikołaja Giżyckiego podkom. czersk. (kat. ), Zygmunta Niszczyckiego wojewodzica bełzk. (helw. w. ), Kaspra Denhofta star. bolesławieckiego (augsb. w. ), Jędrz. Stan. Sapiehę star. rygsk. (kat. ), Mik. Loniewskiego stolnika sanock. (kat), Jana 96 Bełżeckiego (kat). Prócz tych dodano jeneralnym konsyliarzom wojennym następuiących kommissarzy: Michała Tarnowskiego, Mik. Sieniawskiego, Jakóba Sobieskiego wojewodzica lubel., Marka Stadnickiego Cześnika krak., Działyńskiego star. Pokrzywnickiego, Działyńskiego star. bratyuńsk., Stan. Puksztę chorąż. wołkowyjskiego, Jana Sicińskiego (helw. w. ), Balt. Strawińskiego star. mozyr., Kosakowskiego star. wirskiego, Jonu Frąckiewicza (helw. w. ). W tajnej instrukcyi danej tym 24 kommissarzom przez koło rycerskie czytamy między innemi: "Zabiegając temu, aby na tę wojnę turecką rzeczpospolita do jakich trudności tak przez konfederacye żołnierskie jako i z inszych przyczyn nie przyszła, zlecamy to pp. deputatom naszym z sejmu naznaczonym do rady wojennej i to na nic wkładamy: naprzód, aby wojsko rzeczypospolitej, które na tę wojnę turecką wyprawione, i podatki na nie uchwalone są, nigdzie indziej do sąsiedzkich państw, okrom samych tureckich, tatarskich i wołoskich ziem, obracane nic było. Jeśliby przyszło do rozpuszczenia wojska, po zawarciu pokoju, aby to opatrzyli i warowali, jakoby żadnych konfederacyj, tumultów, sedycyj i opressyj ludziom żołnierz nie czynił, po rozpuszczeniu wojska, do tego aby ciż pp. deputaci nic nowego na rzeczpospolitą nie stanowili, ani tez praw dawnych wzruszali, ale to wszystko coby do wojny i pokoju z cesarzem tureckim i z carem tatarskim należało, z dobrom i pożytecznem rzeczypospolitej naszej czynili. — Dla krótkości czasu nie mogliśmy odprawić z ichmpany senatorami posłów szląskich i na ich postuluta słuszny respons dać. Zlecamy to tymże pp. kommissarzom, aby tą władzą, którą od nas mają pozwolono, tak się o to starali, jakoby dawne pakta z Szląskiem nic nie odmieniając, ani co nowego wkładając, były konfirmowane. O toż mają się starać z Węgrami, Moskwą, Inflantami i z inszymi sąsiady tej Korony, z tą kaucyą, jeśliby co nowego nad dawne pakta stanowić się miało, coby przeciwne prawu i wolności naszej było, aby na to nie zezwalali i owszem się protestowali. " Przed kilku dniami w kole rycerskiem zgoda im kontrybucyą, taka stanęła, iż pozwolono ośm poborów, więc aby przeszło 7 milionów złotych wybrano, z czego urzędnikom wojennym i komissarzom na przyszłym sejmie liczbę zdawać, 97 przyjdzie, a remanent, jeśliby jaki z tej summy pozostał, ma być wniesionym do skarbu, aby go lokować na procenta. Uchwała ta zaś dla tego puszta na tak długą zwłoką ponieważ duchowieństwo wzbraniało się tyle dać poboru i kontrybucyi, ile przychodziło z jego dóbr. Z nakazanego tedy obliczenia dóbr wypadło, że duchowni miast, miasteczek, wsi i osad nad 137, 000, świeccy zaś, nie wyłączając królewszczyzn i starostw, posiadali tylko 04, 000. Duchowieństwo wiec namyśliwszy się, pozwoliło 200, 000 tal. kontrybucyi, przeciw temu zaś nuncyusz apostolski w imieniu papieża ostrą założył protestacyą. 6. grudnia. Posłowie szlascy dali Sędziwojowi hr. z Ostroroga, który dopiero poprzedniego dnia przyjechał, list wierzytelny od pp. stanów, upraszając go o wyjednanie dobrej expedycyi i spiesznej odprawy, do czego też powolne służby swoje ofiarował. Publicznie zaś i w oddzielnych kołach usilnie starano się o wybór jeneralnego dowódzcy przeciwko Turkom i Tatarom, a gdy z pomiędzy panów polskich nikogo nie można było znaleść, przeto większością głosów obrano litewskiego pana, Chodkiewicza, wojewodę wileńskiego, pana już podeszłego latami. Szlązacy dowiedzieli się, że sejm skończy się w przyszły poniedziałek, i że senat z posłami ziemskimi już uchwalili, aby poselstwo szląskie dopiero po sejmie, a w obec małej liczby senatorów i stanu rycerskiego, otrzymało odprawę; przeto obawiali się, by odprawa ich nie została zwlekaną, lub nie była niezadowolniającą. Zaczem jeszcze tegoż samego dnia, t. j. 7 grudnia, wszelkich dołożyli starań przez poufną osobę, aby zapadłą. uchwałę zmieniono. Co się im też udało. Dzień tedy następny, w którymby w innym razie, gdyż nań przypadało poczęcie N. P. niebyło posiedzenia, oznaczono na ich odprawę w obec króla, o czem dano im znać. Na tem zaś wyszli lepiej dla tego że sejm jeszcze na dwa dni przedłużono, mianowicie z tej przyczyny iż król Jmć, który zwykł godzinę lub sześć godzin w nocy bywać (1) na naradach sej- ------------------- (1) Jakób Olszewski Jezuita w kazaniu p. t. Snopek najj. Zygmunta III str. 240 pisze: "na sejmach też od ósmej przed południem zacząwszy, często aż do trzeciej r. północka przy wadach zdrowia swego zasiadał (Zygmunt. ) 98 mowych, teraz nie dłużej nad cztery godziny, na podziw niejednemu, chciał zasiadywać, oraz oświadczył, że, ponieważ niedawno tuk smutny spotkał go przypadek, nie myśli nad 3 lub 4 godziny bywać na naradach, a to tylko we dnie. Tegoż samego dnia zdarzył się nowy przypadek. Szlachcic polski, Piotr Włoinecki (?) narzekał na króla, że wiela osobom niezasłużonym wielkie świadczy dobrodziejstwa, On 7. odwagą krwi i strata majątku służył królowi i koronie polskiej na Moskwie, był tam w długiem więzieniu, a przezto zubożał. Ztąd z niecierpliwości lub będąc pijany odezwał się w te słowa: "Piekarski wprawdzie chybił, ja zaś nic chybię. " Dla tych słów, które królowi zaraz doniesiono, Włoniecki natychmiast został uwięzionym. Instygator koronny niebawem odebrał rozkaz od króla jmci, aby Wlonieckiego wedle zwyczaju koronnego oskarżył kryminalne. Na indagacyi wyznał: że niemoże sobie przypominać słów, jakie wyrzekł, lecz odwagi do zabicia króla nie zabraknie mu. Stracił mienie swoje, najlepszy czas życia swego, i zdrowie swoje na służbie króla jmci, obojętnie mu więc, czy mu odbiorą życic lub nie. Gdy zaś pewien znakomity senator przedstawiał królowi, aby do lada słówka nie raczył przywięzywać wielkiej wagi, boby pracz to innych tylko podniecano do złych obmów i uczynków — gadaninę więc owego Włonieckiego poczytano tylko za nierozsądne słowa pijanego, wypuszczono go zwiezienia, ale później wywieziono go do Malborga na wieczną wieżę. Posłowie szląscy, uwiadomieni o audyencyi, do której przysłano im pojazd, pojechali do marszu łka w. kor.; tam częstowano ich dobrem śniadaniem i bawiono, póki ich o 1. godzinie nie wezwano na audyencyą. Był też u marszałka p. Choiński z bratem, na którego zażalenie podał Schafgotsch; tenże posłów rozmaitem niepotrzebnem! konceptami bawił. Na posłuchanie zapraszano ich z ceremoniami wyżej opisanemi, prowadząc ich wśród wielkiego natłoku do izby poselskiej, gdzie byli poprzednio, przepełnionej senatorami, posłami ziemskimi i osobami wszystkich stanów. Arcybiskup gnieźnieński, juko prymas państwa i prezes senatu, w nieo- 99 becności nowego kanclerza Lipskiego, przemówił do posłów w te niemal słowa: "Jaśnie wielmożni, wielmożni, urodzeni panowie, przyjaciele i sąsiedzi szanowni. Dostojni senatorowie i posłowie ziemscy tego królestwa niedawno nadzieję czyniąc wwimn. panom, iż uroczystą odpowiedź odbierzecie od wszystkiej rzeczypospolitej, niechcieli tego długo odkładać. Gdy bowiem dzień dzisiejszy jest świątecznym, a my trochę wolniej oddychać możemy, wwmm. panów znów postanowiliśmy zaprosić na to miejsce. Przełożę zaś zdania pp. senatorów i postów ziemskich krótkiemi słowami, bo w szczegóły wdawać sienie tu miejsce po temu. I nasamprzód wielce wdzięczne nam było oświadczenie stanów królestwa czeskiego i ziem połączonych, że gotowi przestrzegać sąsiedztwa i przyjaźni z królestwem polskiem i jego mieszkańcami. Czynić toż samo, i my jesteśmy gotowi, którzy przypominać sobie nie możemy, jakoby coś się stało przeciwko paktom za wiedzą i przyzwoleniem senatu albo stanów, bo to, co się wydarzyło, stało się z cudzej winy, a na rzeczpospolitą żadne podejrzenie paść nie może. Wiemy bowiem, że oddawna zachodzi związek i przyjaźń między nami a narodem czeskim i skonfederowanemi z nim ziemiami; tego bynajmniej wzruszać nie chcemy, lecz owszem stateczność i wierność w zadzierzeniu paktów okazywać będziem, byle nam druga strona żadnego nic dawała powodu do zmienienia zamiaru naszego. Bo co niektórzy z waszych sprawili niektórym z naszych, i co dobrze nam wiadomo, o tem teraz nie wspomnę, bo wwmm. panom podanem zostanie osobne pismo Otom traktujące. Nadto, jakie pakta niegdyś, od kogo i z jakimi panującymi zostały zawarte: tego przypominać i rozbierać nie teraz pora. Tuszymy zaś sobie, że stany czeskie, szląskie i innych ziem umysły swe obrócą ku pokojowi i pomną jakie były owe rozruchy, które tak zamieszały świat chrześciański. A gdy to jest rzecz ludzka być wzruszonym nieszczęściem: myśmy istotnie utyskiwali na waszę niedolę, boleść naszę jasno i szczerze wynurzając. Co do innych punktów mowy waszej: nie tu miejsce odpowiadać na nic. Wwmm. panowie odbierzecie szczegółową odpowiedź na piśmie od w. pisarza kor. " Nil to odpowiedział Dornawius imieniem całego poselstwa: 100 "Przyznajemy, najprzewielebmejszy senatu prezesie i prymasie królestwa, i wy także przewiel. j. o. wiel. i t. cl. i t. d. przyznajemy, mówię, i ochoczo wyznajemy, że my wielce winniśmy lasce waszej i dobrotliwości, iż i niedawno obszernie mówiących nas cierpliwie i uprzejmie słuchać, i teraz to, krom wielkiej odwłoki, łaskawą odpowiedź dać nam raczyliście. Składa się ona z dwuch punktów: oświadczacie chęć zadzierżenia przyjaźni, przymierza i rzetelnego sąsiedztwa, oraz objawiacie ubolewanie swoje nad domową niedolą naszą. My jedno i drugie z równą wiernością i szczerością przełożymy tym, od którycheśmy byli wysłani. Zaiste, ufność taką pokładamy w szczerości waszej, dostojni panowie, iż mniemamy, że boleść wasza wypływa z głębi serc czystych, ojcowskich i braterskich, bo sąsiadów i dobre i złe wspólnie spotyka. A jak my gotowi jesteśmy przyjąć pokój, jeśli nam podadzą szczery i stateczny, tak też tuszymy sobie, iż P. Bóg wejrzy na nas, bo o jego sprawę tu idzie. Co wielmożności wasze przełożyli o stateczności paktów, o gotowości zachowania wzajemnej przyjaźni i bezpieczeństwie handlu, co, jak wielmożni królestwa tego stanowić i mieszkańcy hojnie obiecują, ma być pilnie przestrzeganem: wszystko to tak przyjmujemy radzi i ochotni, iż my nawzajem na mocy pełnomocnictwa swego, imieniem Czech, Moraw, Szląska, Łużyc jednem słowem toż samo przyrzekamy. Jeżeli są pogotowiu niektóre zarzuty, jakie naszym można poczynić, iż się dopuścili przestępstw: przyjmiemy je, aby, w swojem miejscu, wedle przepisów paktów rozpoznać i rozstrzygnąć je wedle słuszności. Gdyśmy teraz od was zaszczytną odprawę osiągnęli, wedle naszego i waszego życzenia, my prześwietnym ze wszech miar i wielmożnym wwmm. panom nieskończone składamy dzięki, za tak snadną, tak dobrotliwą, tak prędką odpowiedź. Boga błagamy, ojca pokoju i ojczyzny, aby między nami to dobrodziejstwo raczył utrwalić, by djabeł, który jest rozsiewaczein i knowaczem wszelkiej złośliwości jako niezgody lub zdrady, nie mógł rozerwać ni naruszyć tej spójni umysłów. P. Bóg da, iż wy z królem jmcią, któremu życzymy boskiego błogosławieństwa, prześwietni panowie wszech stanów, uwieńczeni laurem, z wieczną chwalą, tryumfować nad barbarzyńskimi nieprzyjaciółmi, trofec, nieśmiertelności godne, potomkom 101 przekazać, doma i za granicą szczęścia i pomyślności zażywać będziecie mogli. Kończąc z dobrą otuchą przywodzimy słowa Dyomeda wyrzeczone w poselstwie łacińskiem: złączmy ręce do przymierza, zaczem pilnujcie by oręż nie ścierał się z orężem. " Jeszcze wielu znakomitych panów, między nimi podkanclerzy kor. Leszczyński, książę Krzysztof Radziwił, Sędziwój z Ostroroga, rozmawiali z posłami szląskimi w izbie poselskiej, poczem wspomnieni panowie, marszałkowie koronni, wielki i nadworny, i kilku innych panów odprowadzili postów aż do pojazdu. Lubo posłowie z ust arcybiskupa usłyszeli oświadczenie, że senatorowie i stany królestwa polskiego statecznie chcą zachować pakta, chcieli oni jednak zażyć większej przezorności, co nikomu nic szkodzi. Następnego dnia, 9. grudnia, rano niezwłocznie nietylko u arcybiskupa i w. sekretarza kor. starali się posłowie szląscy o wygotowanie odpowiedzi piśmiennej, ale upraszali także panów posłów ziemskich, aby, gdy się sejm dziś miał skończyć, pilne mieli oko zwrócone na to, aby piśmienną odpowiedź im dano według postanowienia sejmowego, by nic obcego nie mieszono, a nic co do rzeczy należy, nie opuszczano ani zmieniano. Tegoż samego dnia przed południem panowie Szlązacy odebrali list od j. książęcej mości, prezesa królewskiej najwyższej izby szłąskiej z Brzega d. 29. listop. pisany, z doniesieniem p. Melchiora Koszembara sędziego ziemskiego księstw opolskiego i raciborskiego a hetmana powiatu oleskiego, że Polacy Stanisław Jarzyna, Alex. Jarzyna i M. Białobłocki wieś jego Golę, w nocy. bez żadnego powodu, najechali, czeladź jego porwali, jemu zabrali dwa łańcuszki złote, ze szyi żony jego ściągnęli łańcuszek, prócztego zabrali mu 900 tal. gotówki, inne klejnoty i ruchomości, i nadto jego w głowę niebezpiecznie zranili. Niebawem posłowie przełożyli tę sprawę arcybiskupowi jako dyrektorowi senatu, powiadając, że Koszembar to człowiek pobożny, spokojny i dobry sąsiad; upraszali go, aby rzecz tę przedstawiając królowi, senatowi i wszystkiej szlachcie, starał się o to, aby nietylko zapobieżono takiemu rabu- 102 siostwu, ale też okradziony aby otrzymał wynagrodzenie i zbrodniarze aby odebrali zasłużona karę. Arcybiskup wyraziwszy żal swój oświadczył, iż gotów sprawę tę, gdy właśnie chce jechać do króla i na posiedzeniu, pilnie i w miejscu właściwem przełożyć, i dopilnować żeby im wymierzono sprawiedliwość. To zaś, dodał, tem snadniej nietylko w tym oto razie, ale i w innych przypadkach stanic się, ponieważ już w skutek waszych zażaleń statut koronny ma być ustanowionym, mocą którego Szlązacy, chcący się skarżyć przeciwko mieszkańcom Polski, winni będą skargi swoje zanosić do sądów ziemskich albo grodzkich, albo do trybunałów w Piotrkowie i Lublinie lub tez do sądu zadwornego, a oczekiwać na wyrok sądowy. Jeżeli zaś Polak będzie miał zażalenie na Szlązaka, winien będzie dochodzić prawa swego u najwyższego hetmana, albo u książąt i stanów, lub u właściwej zwierzchności miejscowej w Szląsku; przezco mu być zabroniono dopuszczać się gwałtów, ni samowolnie poszukiwać odwetu ni zemsty. Jakoż dowiedzieli się posłowie szląscy, iż król rozkazał marszałkowi w. kor., aby instygator kor. pozwał do sądu owych trzech wymienionych zbrodniarzy, i ex officio nobili imieniem królewskiem skargę przeciwko nim wystosował. Tegoż poranku, młody królewicz przysłał do panów Szlązaków dworzanina swego, młodego Denhoffa, ewanielika, donosząc im, iż opat paradyski użalił się u niego o to, że u książąt i stanów szląskich nie ma łaski, i że nań rozmaite nakładają uciążliwości; prosi tedy panów posłów, ponieważ opat jestto mąż zasłużony, uczony i dobry, aby go polecili łasce książąt i stanów. Odpowiedzieli posłowie, że nie wiedzą o uciążliwościach opata; zapewne nie przełożono ich książętom i stanom, do których to właśnie należy, boby takowe z pewnością już uchylono. Upraszają tedy j. królewiczowskiej mci, aby im przesłać raczył pismo i uciążliwości opata, by się tem lepiej mogli przyczynić za nim. Nakoniec, przypomnieli sobie, że opat nie zachowywał się wedle statutów prowincyonalnych, względem swoich dóbr szląskich, niechcąc zarówno z innymi duchownymi stanami ponosić ciężarów publicznych. Zresztą wiadomo im, że to mąż stateczny, uczo- 103 ny, polityczny, surowy, w językach i umiejętnościach bardzo biegły. Obiecali więc, że go polecą p. p. książętom i stanom, nic wątpiąc że prośba ich za nim nic bedzie bezskuteczną. 10. grudnia, znów usilnie starali się posłowie szląscy o wygotowanie przyobiecanej sobie odpowiedzi piśmiennej; ale upraszano ich aby mieli cierpliwość do następnego dniu. Tymczasem p. Wolski z powodu najścia domu Koszembarowego wniósł konstytucya na sejmie w obec zgromadzonej wszystkiej rzeczypospolitej, jak ze złoczyńcami najeżdżającymi Szląsk, wedle powyższego zdania arcybiskupa, ma być postępowano. Wszyscy pochwalili wniosek, i sam król poczytał go za dobry, lecz nowoobrany kanclerz koronny (1) przeciwił się całemu zgromadzeniu, następne przywodząc powody: nie potrzeba wcale nowego statutu, bo stare traktaty dostatecznie nakazują, aby takie uczynki były sądzone przez kommisarzy. Byłoby to także przeciwko kompaktatom i majestatowi korony polskiej, by uchwała sejmowa stanęła gwoli Szlązakom, jeśliby książęta i stanowie szląscy nie uczynili podobnej konstytucyi korzystnej dla Polaków. Poczem król kazał wotum swoje przez sekretarza w. kor. oznajmić, tej treści: j. kr. mć przystaje na zdanie pana kanclerza. Statut więc nie przyszedł do skutku, ponieważ jeden szlachcic uchwałę całego koła sejmowego swojem niepozwalam może zniweczyć. 11. grudnia. Dornawius pojechał do p. marszałka w. kor. Wolskiego, z którym długą miał rozmowę. "Uważamy", przemówił Dornawius do marszałka, żeś w. w. wielkie poczynił nam dobrodziejstwa tak za agitującego się sejmu teraźniejszego, jak długo obecnymi tu być nam się zdarzyło, jako też szczególniej w tym ostatnim dniu względem krzywd panu Koszembarowi od obu Jarzynów zrządzonych. Szczerość i łaskawość, doniesioną do nas przez pewne glosy, pochwalać tylko możemy i słusznie wysławiać, o czem nietylko wszędzie, ale mianowicie przed jo. książętami i stanami z chlubą wspo- ------------------ (1) W końcu sejmu, wakującą po poległym pod Cecorą Żółkiewskim pieczęć większą otrzymał podkanclerzy Jędrzej Lipski, mniejszą zaś Wacław Leszczyński. 104 minać będziem, od którycheśmy wyprawieni. Tymczasem w ich imieniu najczulsze składamy dzięki, gotowi oddarowywać, o ile to w mocy naszej. Jedno jeszcze pozostaje, co jeśli w. w. nam uczynisz, będzie znamenitem powiększeniem waszej ku nam uprzejmości: przystojna, mówie, i zgodna z naszemi życzeniami odprawa piśmienna. Nam zaś doniesiono, że zaszło coś, coby odprawę naszą mogło podać w odwłokę, co nam wcale niespodzianie przyszło słyszeć. Mówią bowiem, że teraz tu rozpierają się o prawność poselstwa naszego, jakoby z nami pakta zatwierdzone być nie mogły, ponieważ przymierze nasze, odnowione przedtem, zawarto między głowami t. j. samymi królami. Następnie utrzymują, iż Szlązacy jeszcze nic dosyć uczynili paktom, bo i ze Szląska ludzie mieszkańcom Polski zrządzili krzywdy, i szczególniej p. Choińskiego w domu jego p. Schafgotsch gwałtownie napadł. Zarzuty te zaś, zdaniem naszem, takiej są wagi, iż naszej sprawie szkodzić nie mogą, ani ujmować nam prawa do sprawowania poselstwu ani odwlekać niepowinny odpowiedzi, raz nam publicznie zapowiedzianej. Bo lubośmy nic z wyraźnego, pismem objętego, rozkazania najj. króla naszego, zostali do was wysiani, uchwalonem jednak było to poselstwo do was w Pradze w miesiącu marcu na sejmie walnym królestwa czeskiego i wszystkich stanów ziem połączonych, za przyzwoleniem nietylko samego króla jmci, lecz na wniosek jego i napomnienie. Co z listu pełnomocniczego, danego nam od stanów królestwa czeskiego, jasno wynika. Wyście też krom wątpienia dostatecznie wyrozumieli z listu stanów czeskich do wszystkiej rzeczypospolitej waszej to przyzwolenie króla jmci pana naszego miłościwego. Otwarcie wyznać nam wypada, żeśmy nie po to przystąpili, abyście z nami nowe pakta zawarli, ale prosiliśmy jeno o uroczystą deklaracyą i oświadczenie publiczne, czy owe dawne pakta, które poniekąd wzruszonemi być zdawały się, moc swoją nadal zadzierżą, czy my szczególniej pewni jesteśmy i bezpieczni, że w królestwie polskiem żołnierzy nic zaciągają ani popisują przeciwko ziemiom naszym. Takiego nam oświadczenia odmówić rzeczpospolita wasza nie może. Co bowiem tylokrotnie wspominają, że pakta tylko do królów się odnoszą, że zawarte są tylko 105 między cesarzami a królami polskimi, na to przystać nic możemy. Bo żadne przymierze, co winno być nieśmiertelnem, jakiem jest nasze, spierać się nie może na podstawie wątłej i znikomej, boby wnet wyszło i znikło. Wszak jużci od dawna ustałoby nasze przymierze, gdyby jeno między królami zawarte było, którzy są śmiertelni, a tem bardziej, gdy królestwu są obieralne, jakiemi są, jak wiadomo, Polska i Czechy. Z pierwszego zaś potwierdzenia ustąpienia i zrzeczenia się Kazimierza króla polskiego na rzecz Jana króla czeskiego, wynika, że nie do samych tylko królów należy pakt, ale nadto i do stanów, z pomiędzy których wtenczas wybrano panów rzeczpospolitą reprezentujących, aby tę umowę uczynić. (1) Przeto nie może być niejasno, że te pakta należą do rzeczy pospolitej, ponieważ prawic wszystkie artykuły, wyjąwszy niektóre rzeczywiście dotyczące osób królewskich, ku dobru narodu i trwałości rzeczypospolitej podano do wiadomości powszechnej. Jakże więc można przymierze przywięzywać do samych głów z pominięciem stanów? Rzeczpospolita zaiste jest to jedno ciało, mające nietylko głowę, której chętnie przyznajemy pierwsze miejsce jako królowi w rzptej, ale są w ciele także inne wnętrzności, bardzo wiele szlachetnych członków, należących do konstytucyi człowieka. Takto są niektóre stany w rzeczypospolitej, które pospołu z królem jedno ciało składają. Zamilczam, że stany państw, lubo się zrzekły prawa wysyłania posłów i na króla je wlały, przezto jednak nie pozbyły się wszystkiego tego prawa majestatu, owszem własność (proprietas) zawżdy pozostanie przy stanach, jak administracya przy panującym. Ten jeśli na to nic zezwoli lub obowiązku swego nie dopełni: wolnoć stanom, jako właścicielom (proprietariis) używać praw majestatu, i przestrzegać by rzeczpospolita uszczerbku nie poniosła. A nie jesteśmy tak nieświadomi rzeczy, ani gośćmi w historyi, aby niewiedzieć że i w Polsce, kiedy stany były niezgodne, gdy w jednym dniu dwuch obrano królów, rzeczpospolita lub je- ------------------------------ (1) Myli się tu Dornawius; Im wiadomo że król Kazimierz na własna tylko rękę, a bez przyzwolenia panów rad, zrzekł się Szląska na rzecz króla Jana. Stany polskie nigdy nie potwierdziły tego ustępstwa. 106 den z obu królów wyprawił oratorów. A jeśliby tych nie przypuszczono, co, o ile wiadomo, nigdy nie stało się, — coby powiedzieli prześwietni stanowie, coby sami królowie? Gdyśmy tedy raz zostali przypuszczeni, przyjęci jako posłowie, słuchani jako tacy, ba nawet także dotąd zatrzymani najpewniejszą obietnicą pożądanej odpowiedzi, bezwątpienia teraz próżną nadzieją nie zwiodą nas. Co do p. Choińskiego, niewiadomo nam, że on od Schafgotscha kiedyś doznał krzywdy jakiej. Bo lubo mówią, że Schafgotsch najechał dom Choińskiego, stało się to zapewne dla słusznego odwetu, a raczej obrony, bo p. Choiński poprzednio wielokrotnie pakta i sąsiedztwo naruszył, i nadto konie i poddanych p. Schafgotscha uprowadził. Chcąc zaś odzyskać rzeczy swoje, gwałtem sobie za! brane, p. Schafgotsch puścił się w pogoń za nim, na co także na gruncie cudzym prawa zupełnie zezwalają. Ani się temu sprzeciwiają same słowa naszego przymierza, zwanego compactata opiewające: jeśli kto z królestw i prowincyi naszych, z zuchwalstwa, przeciwko prawu i sprawiedliwości, oraz publicznym i obopólnym przymierzom królestw naszych, uczynił wycieczkę lub najazd do królestwa albo kraju jednego, i tamże kupców albo furmanów przytrzymał lub złupił, ludzi zabił lub uprowadził, bydło spędził, ogniem pustoszył, lub jakimkolwiek sposobem szkodę i krzywdę zrządził, a dokonawszy występku lub zbrodni, albo bezpieczen z łupami, lub uchodząc przed goniącymi za nim, wrócił do domu lub na to miejsce gdzie zwykł przebywać: natenczas w owem królestwie starostowie onego powiatu i wszyscy mieszkańcy i całe sąsiedztwo, wezwani i powołani przez pokrzywdzonych i poszkodowanych, albo innych jakichkolwiek goniących za wrogiem, rozbójnikiem i burzycielem obopólnych przymierzów, winni obrażonym nieść pomoc, stawać zbrojno i mężnie, i usilnie gonić i śledzić szkodników i wichrzycieli pokoju publicznego i bezpieczeństwa. A jeśli złoczyńco gwoli obronie schronili się do jakich grodów lub warowni, albo miejsc ustronnych albo z przyrody obronnych, — powinni ostro i pilnie przypierać ich, oblężeniem ściskać ich samych, ich gości, towarzyszy, stronników, spólników, dobywać ich, przez to wszystkich przynaglać do poddania się, pociągać do zasłużonej 107 kary i do wrócenia i wynagrodzenia szkód zrządzonych zmuszać. Tyle co do formy paktów. A chociażbyśmy nawet przypuścili, na co jednak nic przystajemy, iż p. Choińskiego uszkodził p. Schafgotsch: sprawa ta jednak jest prywatna, nie dotycząca rzeczypospolitej, ani samego stanu prowincyi, tem mniej zaś może odwlec odprawę noszą, a to tem bardziej, że p. Choiński prawa swego którego, winien poszukiwać w właściwym sadzie, może dochodzić. Gdy więc w. w. jasno masz wyłożone, iż niemożna nic takiego słusznie wymyśleć dla czegoby nas tu dłużej zatrzymano, z poważaniem narodu waszego: upraszamy w. w. abyś z miłości ku nam przystojny koniec poselstwu naszemu położyć raczył. Koniec uwieńcza dzieło. " Odpowie Wolski: "Zawżdy starałem się panom Szlązakom, miłym sąsiadom moim, dobre świadczyć przysługi. Co gdy wwmmpanowie przyznawacie, i służby moje im były miłe, ja sobie nawzajem winszuję, ofiarując się gotowym do dalszych usług. Co do waszego poselstwa: niech wmmpanowie nie dziwują się, że król jmć i pp. senatorowie nieco głębiej rozważyli to samo poselstwo. Bo to jest coś niezwyczajnego i w tem królestwie niesłychanego, że stany mające króla same wyprawiają posłów, a że tych raczej sam król nie wysyła. My uznajemy Ferdynanda za króla, z nim król Jmć ma pakta, których pod żadnym pozorem naruszać nie można. Lecz król jmć i pp. senatorowie to wszystko zaniechali; uprzejmie słuchano wwmmpanów, lubo nie w obec króla Jmci, publicznie odpowiedziano wam i otrzymacie piśmienną odpowiedź pod autentyczną' pieczęcią. Niemasz żadnego inszego powodu odwłoki, dla czego wczoraj wam oddać pisma niemożna było i dziś niemożna, chyba przeto żeśmy tegoż samego dnia całkiem zajęci zakończeniem sejmu. Skoro zaś sejm zostanie zakończonym i sprawy publiczne pozałatwiane będą: potem inni oratorowie, których tu jest kilku, odbiorą odpowiedź, i wasze wiel możności także z odpowiedzią odprawione zostaną. To mi się zaś dziwnem wydaje, że wwmmpanowie tak usilnie domagacie się, byśmy cesarzowi nie pozwalali zaciągać żołnierzy. Każdemu bowiem państwu wolno i mieszkańcom wszystkich krajów, dokąd kogo ciągnie chęć, tam tez skłonić serce swoje i myśl swoją. Taką też ma wolność na- 108 ród polski, iż wojskowo służyć każdy może pod którymkolwiek wodzem, jakiemukolwiek stronnictwu, a nie może im (Polakom) to być wzbronionem. Nasi ludzie wojowali pod znakami tureckiemi w dawnych czasach. A pp. Szlązacy maja, przymierze także z cesarstwem rzymskiem, z Sasem i innymi książętami, ale wyjednać nie mogą, aby ci pomocy nie nieśli tam, gdzieby im się wydało przystojnem i słusznem. Tem bardziej wolno będzie j. kr. mci wyprawiać posiłki do cesarza Jmci, który nietylko może zaciągać żołnierzy i wysyłać ich, kiedy i dokąd chce, ale także pokrewieństwem i pewnemi daktami skojarzony jest z cesarzem i wszystkim domem austryackim, i dla tego król jmć niemoże opuścić cesarza Jmci. — Co do p. Choińskiego: nic tylko on skarży się, ale i inni o krzywdy sobie wyrządzone, które pospisywane panom Szlązakom zostaną przesłane. Lecz, jak mówi w. w., te prywatne sprawy nic nie ujmą pokojowi publicznemu. Ja wczoraj wniósłem konstytucyą przeciwko najezdnikom, przekładając, jakim sposobem trzeba ich ukarać. P. kanclerz atoli uważał, że tego nie potrzeba, ponieważ w kompaktatach dostatecznie przewidziano, jaki proces ma być wytoczony przeciwko takowym burzycielom. Nadto dodał: nie byłoby to z powagą narodu polskiego, postanowić wiecej na korzyść narodu szląskiego, niż oni gwoli naszemu królestwu uczynili. Przeto narada o tem wtenczas odłożoną została; dziś zaś postaram się, aby ją reassumować, i o ile będę mógł, promować. Wiel. w. niech się uda do marszałka, posłów ziemskich, książąt Zbaraskich i Radziwiłów, i o tuj sprawie z nimi niech się namówi. Ja też pomocy swojej nie odmówię. " Odrzecze Dornawius: "Niechaj mi wolno w. w. cokolwiek przedłożyć o sprawie teraźniejszej, gdy mi ta sposobność sama się nadała. My mniemamy wszyscy, że to nasze poselstwo wcale nie może się wydawać niezwyczajnem, bo ma owo głowę, a inszej nie potrzebuje nad tę co ją ma, za którejto wolą i namową zlecenie to przyjęliśmy. Lubo od króla naszego nic przywieźliśmy listu do króla Jmci polskiego, nie stało się to w innym celu, tylko dla tego, żeśmy przewidywali, iż listy króla Fryderyka przyjęte nie zostaną, co z mowy wiel waszej aż nadto wynika. Zaiste, jeśli król niechciał 109 przyjąć listu od stanów królestwa czeskiego i ziem połączonych, snadno można było wnosić, coby zrobił z listem króla jmci Fryderyka. Lubo wątpliwość wasza, kto za króla czeskiego bardziej prawnego ma być uważany, czy Ferdynand lub Fryderyk, takiej jest natury, iż wyborowi naszemu i całości majestatu Fryderyka nie ujmuje: w tem jednak miejscu niemasz sądu właściwego, gdzieby ta sprawa mogła być rozstrzygniętą, lubo wielu Polaków najj. Fryderyka za króla czeskiego mają i poważają. Stany zaś Czech i sprzymierzeńców używają pospołu z wami tegoż samego prawa obierania i zrzucania królów; prawo to w waszem królestwie nie jednym aktem, lecz siedemnostoma mniemam, wykonano. Zgoda więc rzeczypospolitej wybiera; taż sama zgoda też odrzuca królów. Owe zaś pakta, jakie zachodzą między królem jmcią polskim a cesarzem jmcią, będąc prywatne jako między królami i rodzinami ich zawarte, nie obowiązują ni rzeczypospolitej ni stanów, ponieważ bez wiedzy rzeczypospolitej były zawarte. Dotyczące zaś rzeczypospolitej, zawarto nietylko z królem, ale także z rzecząpospolitą; te więc i stany obowiązują. Takieto są nasze pakta, zawarte między królem i stanami. Inne zaś, które król jmć ma z cesarzem jmcią, o ile wiemy, szlachta i stany polskie zawżdy miewali za podejrzane, tem bardziej iż widzą, że z nich nietylko żadna korzyść nic spłynie na rzeczpospolitą, ale owszem że ona zawikłaną zostanie w zagraniczne zamieszki, rozruchy. Jeśli najj. król niechce cesarzowi odmawiać posiłków dla paktów z nim zawartych, tem mniej winien nam ich odmówić, gdyż pakta, jakie nasze królestwo i prowincye zawarły z królem jmcią polskim, daleko są starsze aniżeli zawarte przezeń z domem austryackim. Dawniejszym zaś paktom należy się więcej poważania, chyba że wpierw uroczyste nastąpiło zrzeczenie się dawnych puktów. Podobnież rzecz się ma z wolnością affektów albo narodu. Bo i affekty tak są wolne, iż trzeba im się stósować do rozsądku i sprawiedliwości, a narodowi dozwala się zażywać wolności, ale z zustrzeżeniem, by nie była na niekorzyść trzeciego, szczególniej tego z którym niegdyś słuszne zawarto przymierzu. Jakkolwiek więc dla prywatnych ludzi nie wnosimy pra- 110 wa, jakieby obejmowało kwestye żywotne, tak i nawzajem nie będziecie mogli gwoli całości przymierzu i honoru waszego pozwalać, aby przeciwko nam ladu kto zaciągał żołnierzy. Ta bowiem jest myśl i summa i cel paktów między nami zachodzących, by żadnej stronie nikt gwałtu ni krzywdy nic sprawiał. A nie to tylko jest gwałt, jakiego dopuszczają się jawnie najazdem i nieprzyjacielskim zamachem, wycieczką lub jakąkolwiek jawną manifestacyą, ale także cichem przyzwoleniem na czyją zgubę, szczególniej zaś ukrywaniem i pobłażaniem; a to tępa, lecz istna srogość. Nie mogą więc pospolu stać i nasze przymierze i wasze zdunie, bo owo przyobiecuje nam pomyślność, to zaś dopuszcza zguby. Zaprawdę, jeśli wolno będzie królowi jmci wyprawiać przeciwko nam posiłki czyto tajnem przyzwoleniem, lub jakimkolwiek innym sposobem, o wiele gorzej nam to będzie, niż jeśli nam jawną wypowie wojnę. Wielka to bowiem prawda, że daleko niebezpieczniejsze są nieprzyjaźnie, jakie się kryją pod płaszczem służby, łaski, dobrotliwości. Bo jeśli wy sami przykładać nie będziecie usiłowań, my sprawić nie możemy, by pakta między nami a wami zawarte, zostawały w całości i niewzruszone. Przekonany bowiem jesto niegodziwy występek ktokolwiek mógł zabieżeć, a nie zabieżał, ni wczas nie odwrócił wszelkich sposobów, wszystkich przyczyn, sposobności, narzędzi, wszystkich szkodzić mogących podpór. Jeśliby te i takie zasady wlano w naród polski, jako jest zacnym z przyrodzenia: zapewneby nie mniemał, że taką jest wolność, jakaby sąsiadom i sprzymierzeńcom niebezpieczeństwa wzniecała, ale wtenczas tylko poczytają nas za istotnie wolnych, jeśli staniemy się sługami praw i przymierzów. Ani nie bedzie trudno, wolność tę, która bardziej zasługuje na imię swywoli i dzikości, edyktami określić i karami, oraz zebranych żołnierzy wpierw rozpędzić, zanimby mogli odbywać przegląd, uzbrajać się i pod znaki pospieszać. To wszystko zgodne jest z paktami naszemi, to też trzeba wykonać, jeśli samej myśli słów fałszywemi objaśnieniami wywracać nie zechcemy. Zresztą nic nie wiem o żadnem szczególnem przymierzu między nami zawartem aksiążętami rzeszy (niemieckiej) i cesarstwa rzymskiego, ani jakiemby to było, ni jakiemi granicami objęte. To zaś wiem, że konstytucye cesarstwa rzymskiego każdej prowincyi naznaczają prawo swoje i tak też samym Czechom, 111 będącym na mocy siedmioelektorstwa członkiem rzeszy. Nadto nietylko niektóre dziedzicznie zatwierdzone pakta niegdyś zachodziły miedzy królami czeskimi a książętami saskimi, ale też i saski elektór prawie 40 lenn przyjął od króla czeskiego. Pytam się tedy: do czego zmierza mowa wielmożności waszej? Zaprawdę, ponieważ Sas cesarzowi nie. sie pomoc, lubo sprzymierzeńcem jest Czechów, tak też królowi polskiemu ma być toż samo dozwolone? My zaś naopak statecznie utrzymujemy, co zresztą jest zdanie powszechne że nie wedle przykładów, lecz praw sądzić trzeba. To więc co czyni Sas, który z domem austryackim skojarzony jest przymierzem, najj. królowi polskiemu przysłużać nie może według sprawiedliwości. Bo jak słusznie Sas postąpił względem królestwa czeskiego, to wszystkim. dobrym ludziom wiadomo. Sam król Fryderyk jawnie oświadczył pismem, że wszelkie prawo lenne, jakie Sus miał od królestwa czeskiego sobie nadane, zabrał mu i unieważnił. Nic należy więc naśladować Sasa, lecz innych, którzy lubo osobnem z nami nie złączeni przymierzem, wiedzeni jednak słusznością sprawy, albo jawnie nam pomagają, albo szkodzić nam nie ważą się. Jeśli król polski toż samo uczyni, jeśli przeciwko nam nie użyje prawa zaciągania żołnierzy (chociaż mniemamy że wedle prawa koronnego zaciągać ich nie wolno, chyba za przyzwoleniem stanów rzeczypospolitej, wedle przymierza zaś wcale to zabroniono), jeśli myśli, że nietylko między nim a domem austrynckim zachodzi powinowactwo, ale także między temi ziemiami stateczniejsze, to j. kr. mć nic będzie mógł niczyjej stronie pomagać, ni naszej ni cesarskiej. Tego bowiem uczą wszyscy politycy, którym sama słuszność jest miła: kto nie może pomagać obu stronom, z któremi zawarł przymierze, ten do żadnej strony przystępować nie winien. Niech pozostanie bezstronnem, mianowicie gdy mocny jest i potężny. Nakoniec usilnie upraszam w. w., przyczyniać się, aby prawo przeciw najezdnikom zostało uchwalonem, byś dobre dzieło, przez siebie rozpoczęte, także zakończył. " Rzecze na to Wolski: "To, com w. waszej przełożył, dotyka polityki. Ale i królowie i książęta mają swoje prawa, których używają w radach i czynach swoich, linie zaś nie- 112 wiadomo, iż j. kr. mć coś postanowił o wysyłaniu żołnierzy na pomoc cesarzowi. Jam przynajmniej przełożył to aby dokładnie było roztrząsane. " Odpowie Dornawius: "Cokolwiekbądż: owe prawa, które w. w. nazywasz prawami królów, są tylko polityczne, i one nad wszystkie inne najwięcej zniewalają do wierności, która jest podstawą sprawiedliwości, a sprawiedliwość jest podstawą rzeczypospolitej. " Na tem skończyła się rozmowa. Korzystając z rady p. marszałka, Dornawius odwiedzał podkanclerzego kor. p. Wacława Leszczyńskiego, ks. Krzysztofa Radziwiłła hetm. poln. lit, i obu książąt Zbaraskich. Ponawiał nietylko prośby o rychłą odprawo, którą znów odłożono do dnia następnego, ale prosił ich także o nakłonienie senatorów i posłów ziemskich, aby 'się starali, by wniesiona konstytucya o ciemiężycielach i najezdnikach przyjętą i do statutów królestwa wcieloną została. Bo luboby w kompaktatach pod tytułami "quod si quis ex regnis et provinciis" przepisano, jak ma być postępowano z takimi złoczyńcami, wszelako nowy statut byłby objaśnieniem, i dawnym prawom nadałby więcej powagi i mocy, a w razie przymnożenia się występków obostrzyłby karę, bo i zresztą wszelkie odnowienia zwykły prawie wszystkie rzeczy czynić okazalszemi, straszniejszemi, oraz nadawać im więcej mocy. Nadto, kommissye w kompaktatach ustanowione przez to zniesione nie zostaną, które zresztą nie tak często się odprawowały jak roki. Jeśli się zaś obawiają, aby wydanie statutu korzystnego dla Szląska albo innych sąsiadów nie ubliżyło majestatowi korony polskiej, gdyby ta nie była zapewnioną, iż toż samo uczynią w Szląsku — to ja, Dornawius, oświadczam w imieniu całego poselstwa naszego, iż wiarą i honorem chcemy się zobowiązać i dać to zapewnienie na piśmie, pieczęciami naszemi opatrzonem, jako panowie książęta i stany Szląsku i ziem sąsiednich nie omieszkają podobnego dekretu ustanawiać na sejmie krajowym gwoli koronie polskiej i jej mieszkańcom. Propozycyą tę wspomnieni powyżej panowie nietylko przyjęli, ale oświadczyli Dornawiusowi, że jeszcze tegoż samego przedpołudnia postarają się o to, aby wniosek zwyż nadmieniony powtórnie 113 przedstawionym i przez króla w obec całego senatu i koła rycerskiego został przyjętym. 11. grudnia, w piątek, zakończono sejm, który, wedle zwyczaju, trwał sześć tygodni bez trzech dni. Na nim, jak zwykły w wolnej rzeczypospolitej wolne odzywać się glosy, tak się też stało. Bo posłowie ziemscy, w obec królu i senatorów z wielką szczerością zarzucali rozmaite uchybienia, także względem szląskiego poselstwa, oraz wielkie zażalenia przeciwko królowi i senatorom, śmiało wyrzeczone, podali na piśmie. Między innemi czytamy w owym memoryale: Nic inszego nie żądamy, jeno tego, co słuszne i co j. kr. mci przysięgą zawarte, t. j, aby prawa nasze wszystkie zostawały w całości i nienaruszone. Naszemu żądaniu, jako też naszemu pospolitemu prawu dotąd nie stało się zadosyć od j. kr. mci w rozdawaniu wakansów, szczególniej podkomorstwa koronnego, tem bardziej że wtedy przyrzeczono nam, iż wakanao mają być rozdane, a my spodziewając się tego z pewnością, tem ochotniej przystąpiliśmy do zakończenia sejmu zeszłorocznego. Tak tedy od początku sejmu teraźniejszego, następujące dawne wakanse, wbrew prawu, dotąd rozdane nie zostały: kasztelania krakowska, województwa: inowrocławskie, ruskie, wendeńskie, pernawskie; kasztelanie: kaliska, chełmska, radomska, wendeńska, pernawska; podkomorstwo i łowiectwo koronne; Btarostwa: krakowskie, włodzimirskie, śniatyńskie, rykskie, białocerkiewskie, kaniowskie, perejasławskie, bohusławskie. — Nowe wakanse: kanelerstwo i hetmaństwo w. koronne; kasztelanie: poznańska i kruszwicka; starostwa: jaworowskie, barskie i t. d. — Duchowne i świeckie incoinpatibilia (niepołączalne urzędy) wedle statutu z r. 1536 i konstytucyi z r. 1607, wedle j. kr. mci przysięgi nie powinny być rozdawane. A ponieważ to może ambicya ludzka wbrew woli j. kr. mci wymusiła, chcemy oby je zniesiono, odebrano tym, którym je nadano, i na przyszłość by znaczna kara takich spotykała, jako to ot teraz się stało z powodu starostwa sandomirskiego. A ci są; biskupi wileński, przemyślski, i kujawski; wojewodowie: mazowiecki, rawski, podlaski; starostowie: sandomirski, sochaczewski, mielniuki; kasztelani: sieradzki, żarnowiecki, sochaczewski, wyszogrodzki, lwowski; starostowie: piotrkowski, 114 nowomiejski, olsztyński, łomżyński, przemyślski. — Moneta coraz gorszą sit; stawa ze szkodą i stratą handlu. Upraszać przeto mają j. kr. mci, aby w tem sposób słusznej wagi in valore postanowiono, której nikomu zmieniać nie wolno krom zezwolenia królewskiego. — Przywilej wolnej elekcyi ma być umieszczonym w aktach publicznych. Ekonomie zaraz po uchwalonej konstytucyi rozdawać należy. — Panowie senatorowie rezydujący przy boku króla Jmci aby nietylko odpowiadając na niżej wymienione punkta, sprawozdanie krzywd, jakicheśmy doznali, wedle praw naszych i powinności, ale i wykaz swoich narad przedłożyli. — Czemu nie płacą kozaków stósownie do ordynacyi sejmu przeszłego? czemuż nie zabroniono im wychodzić na morze, na czem opiera się wszystek pokój z cesarzem tureckim? — Czemu wyprawiono Lisowczyków wbrew dawnym paktom zawartym z królem węgierskim? Czemuż zniesiono pokój z takiem mnóstwem krzywd i kieską nieznośną, zkąd największe podniety wojny tureckiej przeciwko nam wynikły? — Przeto też pokój z Szlązakami, Morawianami, wśród wielkiego spustoszenia i mordów uczynionych przez wspomnianych Lisowczyków, naruszony został, a ztąd przyjaźń ich stała się nam podejrzaną. Poczem i przez Lisowczyków wszystkie kąty koronne zostały zrabowane. — Czemuż prawo, którem objęta zgoda, a w zgodzie zawarta wolność wszystkiej rzeczypospolitej, że pakta nie winny być zniesione, wojny niewolno rozpoczynać bez przyzwolenia wszystkich stanów, a sąsiadów drażnić nienależy, zostało wzruszonem? — Czemuż tyle rozmaitego ludu znachodzi się w Polsce, który z rozwiniętemi chorągwiami zbrojno wałęsa się po kraju, po nieprzyjacielsku przeciwko nam występuje, udając, że mieli taki od dworu rozkaz? Ztąd też niema w naszej ojczyźnie ni wiary ni uczciwości, gdyż częścią publiczne, częścią tajne rozkazy zamilczając, ukrywają je, i zapierając się ich uchylają je, a nawet hersztów pozywają przed sąd. — Czemuż dopuszczają cudzoziemcom rozwijać chorągwie, żołnierzy z korony wyprowadzać, rotmistrzów namawiać, którzy nas jakby swoje poddane obdzierają? ztąd rzeczpospolita zdaje się być narażoną na zgubę. Bo senat całą moc i władzę im oddaje, a ztąd nieufność między panem a poddanymi powstała, tak że nadal wa- 115 hamy się i obawiamy pozwalać poboru, bo nietylko w przeszłych, ale i w tych dwuch latach parękroćstotysięcy w wielkim jęku, płaczu i smutku pogrążonych było, u pomyślność mieszkańców o ostateczną zgubę przyprawiono, bo żołnierzu roztasowali się po naszych majętnościach. — Czemuż nie zwołano sejmu zaraz po odebranej wiadomości, że sułtan wypowiedział przymierze, tudzież po rozesłaniu deliberatoryj i po postanowieniu senatorów o naznaczeniu sejmu? i czemuż sejm odroczono do tego czasu? — Tymczasem zaś wojsko bez zezwolenia stanów (gdyż na to mamy jasne i wyraźne prawo) do Wołoch posłano; a dla czego rozpoczęto wojnę z Turkiem, której on nie opowiedział, jak to bywa jego zwyczaj i naród otomański zawzdy czyni? — Czemuż nasi posłowie, wyprawieni do zagranicznych mocarstw (1), sami traktują o zagraniczne wygody (externa commoda) niemając na to żadnego rozkazu od naszych? Jakie to repacta dzieją się z cesarzem chrześciańskim? i czemuż niema być wzbronionem królowi jmci do cesarza wyprawiać posiłki bez zezwolenia stanów? Czemuż poważono się bezprawnie lenności wypowiedzieć i ściągnąć, bez przyzwolenia stanu rycerskiego, który jako w sprawie zdrady majestatu przekonanym o to nie został? — Czemuż nie składano przysięgi wedle dekretu radomskiego o likwidacyi rachunków? — Inne rzeczy, zważywszy na ten czas nieszczęsny, puszczamy w reces (t j. do następnego sejmu) odkładamy. 12. grudnia. Posłowie szląscy chodzili do senatorów i urzędników celem uzyskania odpowiedzi piśmiennej; ale marszałek w. kor, odsyłał ich do arcybiskupa, arcybiskup do podkanclerzego kor., tenże zaś znów do arcybiskupa, w tym jedynie celu, aby po odjechaniu stanów, z pomiędzy których już wielu przedniejszych tegoż samego dnia wyjechało, pozostali w małej liczbie urzędnicy koronni, do których expedycya taka należała, mogli wygotować odpowiedź wedle swego i przeciwników Szląska upodobania. A lubo posłowie szląscy wszelkiemi sposobami usiłowali zapobiedz temu, wszelako nic nie wyjednali. ---------------------- (1) Po klęsce cecorskiej, król Zygmunt powyprawiał do cesarza niemieckiego, królów: francuskiego i angielskiego, do stanów jeneraknych holenderskich i do papieża posłów z prośby o posiłki na wojnę turecką. 116 13. grudnia, w niedzielę, od rana do południa krzątali się Szlązacy koło odpowiedzi piśmiennej, ktora im nakoniec doręczył arcybiskup. Przepolszczona z łacińskiego brzmi ona jak następuje: Odpowiedź od stanów korony polskiej i wielkiego księstwu litewskiego na sejmie walnym warszawskim zgromadzonych, dana jmpp. posłom stanów królestwa czeskiego i ziem przyłączonych, w Warszawie 8 grudnia 1620. Co w poważnej i obszernej mowie jw. i wielm. panowie posłowie stanów królestwu czeskiego, Moraw, Szląska i Łużyc roztrząsnęli przy oświadczeniu przyjaźni, dobrego sąsiedztwa, służb powolnych, i życzeniu pomyślnego powodzenia, to wszystko wielmożne stany prześwietnej korony polskiej i wielkiego księstwa litewskiego wdzięcznie przyjęły (lubo przedtem nie było zwyczaju słuchać poselstw wyprawionych od samych stanów, bez zezwolenia monarchy prawnego), mocno będąc przekonane, iż to pochodzi z serca szczerego i chęci uczciwej. Niczego bowiem nie można się spodziewać od narodów powinowatych i z jednego rodu powstałych, coby nie zgadzało się z przestrzeganiem wzajemnej przyjaźni, z zasadami paktów i zachowaniem praw przymiernych. W tych to rzeczach gdy wielce miło jest wielmożnym stanom królestwa, poznać (wedle słów jw. panów posłów) umysły stanów, tak też nawzajem mniemają, iż nikt wątpić nie może, iż i oni przestrzegać ich nigdy nie zaniechali. Bo co do przyjaźni: jak my ją święcie zachowywaliśmy, wielki dowód tego dał miłościwy pan nasz, król Jmć, gdy nietylko często dawnemi, ale tez blisko przyszłemi czasy za zdaniem wielmożnego senatu przedsiębrał staraniu o przywrócenie owym prowincyom prawa pospolitego i spokojności. Albowiem j. kr. mć w samym początku zamieszek królestwa czeskiego, przez listy swoje przełożył stanom owego królestwa, iż ten płomień sąsiedniego pożaru nietylko ościennym krajom, ale też wszystkiemu światu chrześciańskiemu może sprawić największe nieszczęścia, dobrotliwie napominając ich, by złożywszy broń raczej racyami aniżeli orężnie o sprawy, między nimi a prawnym ich królem zachodzące, rozpierać się chcieli. Jeśliby napomnienia i dobre rady j. kr. mci, pana naszego miłościwego, ochoczo od nich 117 były przyjęte, jako wypływające z dobrego i o dobro pospolite troskliwego serca monarchy, nie przelauoby tyle krwi chrześciańskiej, ani one prowincye nie wycierpiałyby takiego spustoszenia i innych przykrości wynikających z wojen; lecz, gdy na napomnienia przez listy i postów króla jmci podawane nie zważano, płomień wojny domowej, która wtenczas dopiero zdawała się wybuchnąć, wszystkie owe prowincye, nie krom wielkiej boleści naszej ogarnął. Lecz pominąwszy to wszystko, co już naprawionem być nie może, bo się stało, wielmożne korony polskiej i wielkiego księstwa litewskiego stany z tym samym serdecznym affektem, z tą samą przychylnością, życzą wszystkim stanom przerzeczonych ziem, gorąco błagając P. Boga, aby wydobywszy się z tych uciążliwości i nawałność! zamieszek i niezgód, uznawszy prawną zwierzchność, w przystani pożądanego pokoju odpoczywały. Paktów konwentów, które przez tyle wieków moc swoją zadzierzały, o czem nikt nie powątpiewa, i teraz wielmożne stany bynajmniej nie uważają za naruszone przez siebie. Co bowiem dotyczy najazdu kozaków do owych prowincyj, czem, jak panowie posłowie użalają się, najwięcej wzruszono pakta, nie rozumieją wielmożne stany, że im to może być przyczytane. Albowiem obudwom królom na mocy paktów bądź ugodą będzińską bądź na sejmie rzeszy niemieckiej w Ratyzbonie zawartych, wolno zaciągać żołnierzy, przeto ani król Jmć ani wielmożne stany nie rozumieją, iż należy do nich roztrząsać i rozpoznawać, czy najj. cesarzowi królowi obranemu i ukoronowanemu i tym, którzy w wierności dotrwali, lub innym stanom, które w przeciwną poszły stronę, służy moc zażywania korzyści z paktów konwentów wynikającej. A chociażby i to nie wydarzyło się, wszelako niemniej w królestwie tak obszernem zaprzeczać temu niemożna, iż znajdują się ludzie, którzy nieprzestrzegając paktów snadno się wmięszają w zamieszki ościenne, i nic inszego nie patrzą, jeno żołdu sobie ofiarowanego. Wiedzą to krom wątpienia sami panowie posłowie, że także kilku naszyńców służyło pod znakami morawskiemi; dla tego zaś nikt nie użalił się na wzruszenie paktów.. Mają też wielmożne stany słuszny powód skarżenia się przeciwko stanom morawskim albo szląskim, o to że żołnierz pod zna- 118 kami morawskiemi, przysięgą wojskową obowiązany owym prowincyom, wpadł w spokojne, bezbronne ziemie królestwa polskiego, nie nieprzyjacielskiego nie spodziewające się, i tam niewinnym ludziom, królu jmci dworzaninom i tajnym radom krzywdy wyrządził, lubo o wiele snadniejby było onych żołnierzy utrzymać w powinności swojej, gdy ich zamki, warownie załogami wielkiemi obsadzone i wojskowa powaga dowódzców trzymała w karności. Nudto wielmożne stany starodawnej przyjaźni gwoli, mocą też paktów konwentów, proszą, po przyjacielsku jw. pp. posłów, aby starali się o to, by nasamprzód wrócono rzeczy zabrane, i pokrzywdzonym, których nazwiska osobnem zawarte są pismem, wynagrodzono szkody. Będzie to wielce ku dobru obojga narodu; tego też oczekiwać będą stany Szląska i innych prowincyj od j. kr. mci i jego sług sprawiedliwości, na mocy paktów, które aby pozostawały w całości i nienaruszone, życzą sobie gorąco. Nadto, co do podniecenia wojny tureckiej przeciwko królestwu polskiemu, z czego panowie posłowie starają się uniewinnić stany, zaprzeczać tego niemogą wielmożni stanowię, że mieli ważne powody do takiego podejrzenia. Gdy bowiem niektórzy, objęci przymierzem stanów (foedere statuum) i sprawy teraźniejszej związkiem (causae praesentis conjunetione), pisali do porty ottomańskiej, pobudzając tureckiego tyrana do podniesienia oręża przeciwko imieniu chrześciańskiemu, a szczególniej przeciwko Polsce (autograf listu tego znajduje się w archiwum króla jmci), potem zaś stany przerzeczonych ziem posłów wyprawiły tam z jakiejkolwiek przyczyny: snadno można było przypuszczać, że i inni konfederaci wszyscy wiedzieli o tych zamysłach. Lecz gdy panowie posłowie temu zaprzeczają, inne powody poselstwa podając: wolą stany o powinowatych narodach, porzuciwszy dawne zdanie, być tego mniemania, że oni odwrócili się od nieprzyjaciół imienia chrześciańskiego, i nie byli wspólnikami zbrodniczego zamysłu. Tem snadniej zaś uwierzą temu, gdy widzą, że nikt z sąsiednich ziem wątpić nie może, iż, coby z owej wojny wynikło złego, toby niemniej do ościennych krajów, jak do królestwa polskiego przenieść się mogło. Bo myli się każdy ktoby rozumiał, iż ów barbarzyniec, wróg wiary i czci, wstrzymanym być ino- 119 że wiernością i czcią winną paktom. Dowodem tego jest tyle państw, tyle narodów, jęczących pod jarzmem niewoli, przez nic inszego hardziej nieszczęśliwych, jeno przez to, iż ufając formie danego i przyjętego przyrzeczenia, której nie powinni byli dać sobie wydrzeć od nieprzyjaciół, przylgnęli do płonnej nazwy przymierza i paktów. Ochoczo więc stanowię królestwa polskiego zwalniają stany prze rzeczonych ziem od zarzuconego im występku, mając to mocne przekonanie, że sąsiednie, powinowate, sprzymierzone narody, jeśli u sąsiada gore, za Boga, wiarę, ojczyznę, wespół z dostojnemi stanami przeciwko srogiemu wrogowi wolności, wiary, szlachetności, i nadto wszystkich najdroższych rzeczy, walecznie czynić będą, i że one święte i dzielne oręże, złożywszy to straszną broń domową, z wszelką miłością i mocą podniosą. O przejecie i rozpieczętowanie listów królewskich, j. kr. mć słusznie użalił się. Takim bowiem uczynkiem że nietylko pakta konwenta znieważono, ale też prawa narodów poniekąd naruszono, każdy to widzi. Gdy zaś dostojni panowie posłowie z tego uniewinniają się, obiecując wymierzenie sprawiedliwości: przyjmują to stany tę wymówkę, niewątpiąc że przerzeczonych ziem stany uroczyście oświadczą, iż one czynu tego wcale nie pochwalają. Tego też stany zamilczeć nie mogą, że wielce obrażały ich niektóre listy od stanów przerzeczonych do niektórych panów senatorów koronnych niezgodne z powinnościami włożonemi na nie przez pakta i przyjaźń; bo wiele mieści się w owych listach, co do zamięszania stanu rzeczypospolitej naszej przyczyni się. Po przyjacielsku przeto upraszają stany, aby nadal takiego umiarkowania przestrzegano w listach, jakie zgadza się z sąsiedztwem i przyjaźnią. Nakoniec, wielmożne stany życzą stanom królestwa czeskiego i ziem przyłączonych, jako sąsiadom i sprzymierzeńcom swoim, zachowania przyjaźni i dobrego sąsiedztwa, dawnemi i nowszemi paktami stwierdzonego, jako też zadzierżenia spokojności pospolitej. (L. S.) arcyb. Z polecenia wielmożnych stanów koronnych i litewskich Jakób Zadzik sekr. w. kor. 120 W załączeniu otrzymali posłowie szląscy następujące pismo p. t. Zażalenie o krzywdy wyrządzone przez Szlązaków mieszkańcom korony polskiej. 1) Mikołaja z Komorowa hr. z Liptowy i Orawy, pana na Żywcu, zażalenie. Sześciu sług szlacheckiego rodu, od p. Adama Byszyńskiego (?), zmyślającego przyjaźń, zaproszonych, z naruszeniem prawa gościnności, wmieście Bielsku przytrzymano, do wiezieniu wtrącono, srodze pomęczono; nakoniec trzech z nich, nie zważając na list ni kommissya j. kr. mci, w najokrutniejszy sposób zabito. Na tegoż hrabiego zamek żywiecki, mieszczanie cieszyńscy zbrojno napadli; zabiwszy kilku poddanych zabrali sługę, szlachcica Balasa Rymanowskiego i w zamku cieszyńskim okrutnie ubili. Inny zamek tegoż hrabiego, Sopadnia(?), Cieszynianie w kilka hufców zbrojnych najechali, i opanowawszy go i złupiwszy, wielu poddanych i sług jego bądź zabiwszy bądź poraniwszy, ubili rządzce wsi, szlachcica. A gdy p. Komorowski wójta swego wyprawił do obywateli cieszyńskich w interesach swoich, wtrącili go do wiezienia, zkąd się po kilku miesiącach wyłamawszy uciekł. Miasta Pszczyny mieszkańcy dwuch sług szlacheckiego rodu, p. Komorowskiego, przezeń wyprawionych do hr. Promnitza, aby mu złożyć uszanowanie i pozdrowienie, wracających, umyślnie wznieciwszy rozruch i pospólstwo uderzeniem w dzwony zwoławszy, bili i ranili; zabrawszy im konie, pieniądze, suknie, broń i wszystkie inne rzeczy, a dawszy im suknie podarte powsadzali ich na nędzne szkapy; na pośmiewisko i urągowisko poprzywięzywawszy ich na koniach twarzą obróconych ku tyłkom końskim, odesłali do hrabiego. Posłów jego wyprawionych do książąt karniowskiego i bryxyeńskiego, w tymże celu, ci książęta kazali przez kapitanów swoich Skrzydlowskiego, Redera, Rappischa i Pogorzalę związać i do lochu wtrącić a potem zabić. Wsie tegoż hrabiego najeżdżają, zabierają całe rodziny włościańskie z mieniem ich, zatrzymując w swoich wsiach.Że te wszystkie i inne liczniejsze uciążliwości, krzywdy 121 i gwałty przez Szlazaków, bądź za wiedzą i przyzwoleniem, bądź z rozkazu i poddmuchu książąt kurniowskiego i bryxyeńskiego wyrządzone mu, są prawdziwe, jw. p. hrabia gotów złożyć protestacye autentyczne, wyraźne świadectwa i dowody. Mieszkaniec szląski, p. Gotsch, z zbrojnym ludem wpadłszy do Wielkiejpolski, wsie i dom p. Choińskiego najechawszy, Choińskiego nietylko z własnego domu wypędził, ale także po nieprzyjacielsku dokazywał nad ruchomością i wszystkiemi rzeczami jego; ledwo ocalał sam Choiński ucieczką.Żołnierze służący pod szląskiemi znakami wkroczywszy do Małopolski, napadli wsie, folwarki i dom Walczyńskiego, sekretarza j. kr. mci, kilka wozów kosztownemi sukniami i innemi potrzebami domoweini naładowanych (między innemi było tam pełno narzędzi srebrnych) rozgrabili i cały dom jego dosyć bogaty złupili, tak że ledwo sam z rąk najezdników wydostał się. Wielu innych szlachty domy złupili żołnierze szląscy, mianowicie Żydowskiego, Witkowskiego, Ligęzy, Starowiejskiego, Stanisława i Jana Jordanów, Adama Strzałki. Ani senatorom nie przepuścili. Bo wsie kasztelanów oświecimskiego i czchowskiego napadli, bydło zabrali, zboże uwieźli, i wiele innych krzywd i szkód zrządzili. Osobom także stanu duchownego we wielu miejscach srodze dokuczali Bo we wsiach Bestwinie, Komorowie, Przanowcu i i. porwali księży i w głąb Szląska uprowadzili na męki i śmierć. Ograbili także wielu kupców, wielko - i małopolskich, szczególniej zaś krakowskich i z innych pobliskich miast; jako z tego powodu protestacye w grodzie krakowskim i indziej poczynione, aż nadto zaświadczają. (L.S ) arcyb. Z polecenia stanó koronnych i litewskich Jakób Zadzik sekr. w.. kor. Lubo posłowie szląscy jeszcze tegoż samego wieczora chcieli odjeżdżać, nie zaniechali jednak wprzódy danej sobie odpowiedzi pilnie czytać i roztrząsać. Zaczem przekonali się, że była i ciemna i niepewna, albo wcale niedotykała artykułów, 122 jakie to w swojej mowie, to w zażaleniach na piśmie podanych, to w swoich prywatnych rozmowach przełożyli. Radziby przed stanami użalali się o to, a o jaśniejsza i obszerniejszą upraszali odpowiedź, ale panowie im przychylni po większej części już poodjeżdżali. Chcieli przez arcybiskupa albo kanclerza lub kogo innego zanieść protestacyą do senatu, lecz można się było spodziewać, że ani przyjętą ani rekognicya jej wydaną im nic zostanie. Wcale zaś nie mogliby się spodziewać lepszej odpowiedzi. Mimo tego jeszcze tegoż samego wieczora wszyscy trzej posłowie udali się do arcybiskupa gnieźnieńskiego, gdzie Dornuwius w te słowa przemówił do prymasa: "Najprzewielebniejszy jo. książe panie dostojny. Że przewielebność wasza łaskawie przypuścić mis raczyłeś, poczytujemy za szczególne dobrodziejstwo. Przyczyna zaś, juka nas pobudziła, aby tegoż wieczora do niego przystąpić, jest następująca. Przed kilku godzinami odebraliśmy odpowiedź od prześwietnego senatu i koła rycerskiego, której oczekiwaliśmy od kilku dni. Za oddanie sobie odpowiedzi składamy przew. waszej, zacność którego doskonale nam jest znana, najczulsze dzięki. Lubo się zaś spodziewaliśmy, że nam taką wygotują odpowiedź, jakąby zgadzała się i z życzeniami naszemi, i z owem oświadczeniem, które wasza Przewielebność publicznie wypowiedziałeś z wielką radością naszą: nam jednak w piśmie dopiero co odebranem, nastręcza się niejedno co nas nabawia niepewności jakiej. Dwóch rzeczy zaś ważnych w niej nie dostaje. Pomijając częścią niektóre słowa ostre i przykre, częścią zdania w cudzej rzeczypospolitej mniej potrzebne, nasamprzód nie znachodzimy w piśmiennej odpowiedzi tego, gwoli czemu mianowicie zostaliśmy wysłani. Była to snać summa, to cel, powód naszego poselstwa i tego cośmy prywatnie i publicznie nieraz przełożyli: abyśmy się dowiedzieli, czybyśmy mogli być zapewnieni i ubezpieczeni o waszej i wszystkiego królestwa stateczności w zatwierdzeniu i zachowaniu paktów, czegośmy z pewnością wyglądali od tego prześwietnego królestwa. W danej zaś nam odpowiedzi nic niema o dalszem zachowaniu pokoju i przyjaźni, lecz jeno słowa dwuznaczne, lubo wprawdzie oświadczają, że dotąd zachowano paktu, o cośmy się bynajmniej nie starali; żudnej zaś niema wzmianki o zape- 123 wnieniu i oświadczeniu, że i nadal pakta zadzierżane będą. Wprawdzie ofiarują nam życzenie i pragnienie zachowania pokoju i miru, lubośmy wcale nic na to przyszli, aby nas podobnemi uraczono słowami. To zaś tem więcej wydaje się nam dziwnem, im bardziej mamy w dobrej pamięci, że na obu naszych publicznych posłuchaniach, Przewielebność wasza, otwarcie i szczerze, jako bywa u ludzi uczciwych, oświadczyłeś, w imieniu wszystkiego senatu i wszystkiej rzeczypospolitej, że dawne pakta naród polski zachowywać bedzie, mianowicie zaś na ostatniem posłuchaniu wyrzekłeś te słowa: stany polskie stateczność w przestrzeganiu paktów okazywać będą. Stanowcze to zdunie, gdyby temi wyraźnemi słowami, lub podobnemi a prostemi w tej waszej odpowiedzi zamieszezonem było, tobyśmy z pewnością do naszych pospieszyli z tem większa ochota. Atoli ani jednej zgłoski ani jednego zdania w temto piśmie nie widzimy, zkądbyśmy rnogli czerpać nadzieje, że nadal bezpieczeństwo nam zapewnia. Należałoby wypowiedzieć: iż pakta nadal zachowywane będą, ale tylko powiedziano: pakta dotąd naród polski zachował. Ale o to wcale niebyło sporu, nie prosiliśmy o to, co dotąd się stało, lecz co teraz i nadal bedzie. Spodziewaliśmy się że wy powiedzianem zostanie: studia nostra pollicemur t, j. obiecujemy starania nasze; za to zaś napisano " precamur" t. j. "życzymy; " tegoto sposobu mówienia nie pojmujemy. Powtóre, podaliśmy niektóre zażalenia, pismem osobnem zawarte, oraz pilnie upraszając, aby pokrzywdzonym i obrażonym zadosyć uczyniono wedle sprawiedliwości i paktów. O tem żądaniu naszem w odpowiedzi piśmiennej ani słówkiem nie nadmieniono, ale zamiast tego podano nam niektóre zażalenia, o których pryncypałowie nasi postanowią, tymczasem zaś nie czyniono nam żadnej nadziei dochodzenia prawa naszego przeciwko tym, których występki pospisywaliśmy. To zapewne połączone jest z poważaniem królestwa, szanowaniem przymierza i dobrem pospolitem. Owóż dwuch tych punktów słusznie wyglądaliśmy w danej sobie odpowiedzi, a lubo jej nie odrzucimy w tym czasie, poczytaliśmy jednak za konieczne uroczyście zaprotestować, co obecnie czynimy jak przyzwoita, przed przewielebnośeią 124 waszą, jako prymasem królestwa i dyrektorem senatu, aby, jeśli pp. pryncypałowie nasi nie będą zadowoleni tą odprawą, przyjęcie tego pisma przez nas, ani im ujmy żadnej nie sprawiło, ani nam przyczytane być nie mogło za złe. Będąc bowiem mandataryusze i mając zlecenie pewnemi i ścisłemi granicami określone, niechcemy, aby, cokolwiek mamy w zleceniu, to wydało się nieprzyzwoitem i nieprzystojnem. Przeto prosimy waszej Przewielebności, abyś raczył pomnieć ńa tę naszę protestacyą, swoje wyłuszczyć myśli, i wybaczyć nam, że niespodzianą tą interpellucyą (która każdemu z nas jest niemiła) waszę Przewielebność zatrudniać nam przyszło. Pana Boga błagamy, aby waszej Przewielebności użyczył długiego życia, spokojnej starości, coraz większej godności i obfitego błogosławieństwa boskiego, abyś urząd ten, który pełnisz z wielką powagą i zasługą, i nadal sprawować mógł ku dobru rzeczypospolitej. Gotowiśwy tę dobrotliwość waszę u pp. pryncypałów naszych zalecić zaslużonemi pochwałami, i naszemi służbami odwdzięczyć, o ile możności. " Odpowie arcybiskup nieco wzruszony: "Wielmożni i dostojni panowie! Przyznawani szczególną ludzkość waszę, ie się wwminciom podobało do mnie przyjść i przemówić, co dla mnie jest zaszczyt wielki. Niema zaś za co dziękować mnie, że was przypuściłem, ponieważ jest obowiązkiem moim przyjmować wszystkich, słuchać wszystkich, a wcale nie odmawiać przystępu tym, którzy od królestwa czeskiego i przyłączonych ziem wyprawieni byli jako tak znakomici posłowie. Co zaś do punktu pierwszego: obiecano wwmmciom i dziś oddano odpowiedź, jaką wczoraj w senacie nietylko odczytano, ale nawet jednomyślnie przyjęto. Bynajmniej nie przeczę, że poprawiono ją cokolwiek, a potem dano ją wielkiemu sekretarzowi kor. do przepisania i expcdyowania, bo to jemu z urzędu się należy. Raczcie zaś wiedzieć wwmmpanowie, iz życzeniem senatu i posłów ziemskich jest, aby traktaty między koroną polską a królestwem Cześkiem i skonfederowanemi ziemiami zawarte pozostawały w całości i nienaruszone. Jeśli tego wyrażnie w odpowiedzi nie wypowiedziano ni temiż słowami: niechaj jednak wierzą statecznie wwmmcie, że pp. senatorowie i koło rycerskie życzą gorąco, aby dawne sąsiedztwo i przyjaźń między nami obopólnie zadzierzono. Że to tuk jest, 125 przyświadczy wszystek senat, przyświadczy jw. wojewoda łęczycki (1), który szczególnym przypadkiem tu się znajduje i wie, juk my się staramy o spokojność i pokój pospolity z ościennemi ziemiami. Lubo zaś tu nasza wola nie wyraźnemi słowy w piśmie naszem wypowiedziana, o niej jednak powątpiewać nie wypada, bo poznaliście przez publiczne oświadczenie wszystkich, staranie nasze i stateczność naszę w stałem zachowaniu traktatów. Ani się nie godzi podejrzywać zacności senatu, jakobyśmy inaczej mówili a inaczej pisali. Chcemy, aby ta sama, odpowiedź, jakąśmy publicznie objawili, także na piśmie była wypowiedzianą, a nie zezwolimy, aby coś za publiczną uchwalą, za publiczną powagą, wbrew paktom, niezgodnie z dobrem sąsiedztwem polecono. Z tej strony ww. mińcie możecie być bezpieczni. Co do drugiego punktu: nic rozumieliśmy, aby zażalenia przez ww. mmciów, podane, wymagały odpowiedzi jakiej, ponieważ ww, mmcie w swojej propozycyi, jak się zdawało, gwoli czasów ciężkości puściliście je w niepamięć. Zaiste taką teraz jest i tak jawną ona ciężkość, że ani między wojskowymi, ani w rzeczypospolitej spokojnej, karność dostatecznie utrzymywaną być nie może. — Ponieważ zaś jw. hrabia z Komorowa, w. Choiński i inni mieli także zażalenia, zapewne ważne i ostre, które teraz przedłożyli, tośmy je także pismem zawrzeć i waszmosciom oddać postanowili, aby, jeśli wy zadosyć uczynicie, i wy po nas mogliście się spodziewać wymiaru sprawiedliwości. Namawiano się wprawdzie na sejmie o nowej konstytucyi przeciwko najezdnikom, mającym być zapozywani albo przed sądy grodzkie albo ziemskie, albo trybunały, lub przez instygatora kor. przed sąd zadworny j. kr. mci. Lecz później zaniechano tej konstytucyi, ponieważ nietylko owe sądy taksamo są rozwlekłe (prolixa), lecz w paktach nadto inny sposób jest naznaczony t. j. kommissye. Te atoli przez prywatnych ludzi wyrządzone i doznane krzywdy w niczem nie przeszkodzą, aby pokój pospolity i spokojność z wami zadzierzano. Wiedzą ww. mmcie, że królestwo polskie jest bardzo przestronne, obfituje w ludność liczną, której różne są i umysły -------------------------- (1) Adam Czankowski. 126 i dążności, iż jest bardzo trudno, w tych publicznych zamieszkach, jakiemi wzrasta swawola, wszystkich przy powinności swojej utrzymać. Naprzykrzają oni się nietylko sąsiadom, ale i nam samym, mieszkańcom królestwa polskiego, grabiąc majętności nasze, i dopuszczając się największych występków. My zaś ile możności, usilnie starać się będziem o to, aby przyjaźń obopólna żadnego nie doznawała uszczerbu. Tegoż samego spodziewamy się i po was. Nie przeczymy, żeśmy wynurzyli życzenie i zawczasu panów Czechów napomnieli przez listy, aby złożywszy broń, z prawnym monarchą swoim pogodzili się. Usilnie o to starał się j. kr. mć, pan nasz miłościwy, i panowie senatorowie bardzo skłonni byli do pośredniczenia, ani obecnie wespołek z królem jmcią niemują wstrętu do takiej czynności. Przewidywaliśmy bowiem to, co, jak widzimy, już się stało. Przeto tem więcej ubolewamy i użalamy się, im pewniejsza teraz, że tyle znakomitych ziem tak strasznie zniszczono, tyle chrześciańskiej krwi przelano. Ztąd ów chrześciańskiego imienia nieprzyjaciel bierze ochotę i pochop, aby, kiedy my swarzy my się ze sobą, napadł nas i pokonał. Tuszymy zaś sobie, że Bóg pokoju kiedyś zmiłuje się nad nami, i sprawi, iż te niespokojne czasy zamienia się w weselsze i pogodniejsze. To tem snadniej się stanie, jeśli panowie stanowie Czech, Szląska i innych ziem pilnie rozważać bodą, jak szczęśliwie, jak spokojnie panował dom austryacki, jak pod nim tu i tam kwitnęły państwa, a nawet ci obywatele i mieszkańcy, którzy byli różnej religii. " Rzekł na to Dornawius: "Niech mi wolno będzie, pomijając obce i do teraźniejszej sprawy nienależące rzeczy, dla krótkości czasu, tylko to co się odnosi do sprawy niniejszej, w krótkości przełożyć krom ogródki. A przedewszystkiem, wcale nie wątpimy o stateczności wszystkiego senatu i rzeczypospolitej w przestrzeganiu wspólnych paktów, winszując sobie zacności i świątobliwości tylu dostojnych mężów. Żeśmy zaś protestacyą przeciwko owemu pismu zanieść chcieli i nadto upraszać o objaśnienie: tego konieczność nam nakazała, nie żadna podejrzliwość o dostojnym stanie waszym i prześwietnej rzeczypospolitej, lecz zasada obowiązku naszego, której przewielebność wasza nie poczyta za dowód myśli nieprzyja- 127 źnej. Jesteśmy bowiem sługi nie jednej tylko rzeczypospolitej, ale czterech różnych, i sprawę zdawać obowiązaniśmy licznym panom, celującym roztropnością i powagą, którzyby obwiniać nas mogli, jakobyśmy nie dosyć byli przezorni, ni oględni, ni wierni, gdybyśmy dwuznacznego sensu odpowiedzi piśmiennej nie przedsięwzięli roztrząsać. Teraz, gdy przewielebność wasza tak szczere i jasne przełożyłeś nam oświadczenie, że senat i rzeczpospolita pilnie starają się o zachowanie obopólnych traktatów, i że tak też trzeba zrozumieć odpowiedź na piśmie nam podaną: przyjęliśmy to za obowiązujące nas, ufając owemu jasnemu wyłożeniu i nastąpić mającemu zatwierdzeniu stateczności i trwałości paktów, nie obawiając się, aby jawnie lub potajemnie % tego królestwa nie czyniono nieprzyjacielskich najazdów ni wycieczek w nasze prowincye. O tej wierności zapewniono nas nietylko publicznie uroczystem oświadczeniem, aleśmy się także dowiedzieli z prywatnych dokumentów i świadectw, że wszystka rzeczpospolita tego kwitnącego królestwa nietylko ma wstręt do wszelkich zamysłów przeciwko naszym ziemiom, ale życzy sobie też, aby pokój z nami, oraz stara przyjaźń i sąsiedztwo szczerze i święcie były zachowane. Zresztą co do sensu piśmiennej odpowiedzi jak ją mamy zrozumieć, doniesiemy naszym panom pryncypałom, nic bardziej nie życząc nad to żeby te same słowa w piśmie nam danem zostały umieszczone, czemby wszelka wątpliwość została uchyloną. Co zaś do zażaleń, osobnem pismem objętych, są one dwojakie: jedne z nich puściliśmy w niepamięć gwoli spokojności pospolitej, i paktom poźniej coraz bardziej wzmocnić się mającym; zażaleń atoli prywatnych ludzi nie przepomnieliśmy. Po tamtych należą skargi publiczne, potrójne kozaków najazdy, które wszystkiej rzeczypospolitej zaszkodziły: rany tu, jak powiedzieliśmy, gwoli dobru pospolitemu, przy umiarkowaniu umysłów, gdyż wy toż samo uczyniliście, trzeba uśmierzyć lub załagodzić. Drugiego zaś rodzaju były skargi prywatne, dotyczące skarg bardzo wielu Szlązaków; tych zaś nie przepomnieliśmy ani poczytaliśmy za darowane, lecz wyraźne prosiliśmy w mowie naszej, aby w tych sprawach proces wytoczono wedle sprawiedliwości, co stać się inaczej niemoże jeno przez wynagrodzenie poszkodowanych, 128 a ukaranie winnych. O owej nowej konstytucyi słyszeliśmy także; miłym by nam był taki statut, o jakim przewielebność wasza nadmieniłeś, gdyż nowe to prawo, mianowicie dla tego że ostrzejsze, przy wzmagających się występkach, dawnym paktom więcej nadałoby mocy. Usłyszawszy zaś, że statut ten ani uchwała senatu ani postanowieniem rzeczypospolitej nie został przyjętym, przestaniemy tymczasem na tem, co paktami zawiera się, gotowi będąc zastósowywać, się do paktów. Chcielibyśmy wprawdzie, aby podanym przez nas zażaleniom stało się zadosyć wprzódy, ponieważ my pierwej was prosili o wymierzenie sobie sprawiedliwości; wszelakośmy gotowi zażaleniu złożone przez was, które, lubo dotąd niepewne, o wiele są lżejsze, aniżeli nasze, przyjąć i oddać naszym panom pryncypałom, niewątpiąc, iż dla zwykłej miłości sprawiedliwości to uczynią, co przystoi na zacną zwierzchność. Rozważając to nieco głębiej, widzimy, że nic lepszego nadto jak owe sprawy osób prywatnych rozstrzygać przez kommisarzy. Wprawdzie z czynu powstaje prawo, trzeba więc wprzódy rozpoznać czyn, poczem wypowiedzieć czem jest prawo. Przeto usilnie prosimy przewielebności waszej, abyś przewielebność wasza nie zaniechał, z chwalebnej troskliwości o rzeczpospolitą i z urzędu swego, jaki piastujesz, patrzeć tego, aby kommissarzy j. kr. mć jak najrychlej wysadził, a powagą ich i pełnomocnictwem aby owe spory słusznie i dobrze zostały albo rozstrzygnięte lub załatwione. O przywrócenie pokoju ziemiom naszym, toż samo życzenie nasze, taż sama nadzieja nasza i ufność. Nam zaś nie było dopuszczono, aby j. kr. mci i wielm. senatu troskliwość otrzymała skutek pożądany. Bo sprawa potąd już nie była niewzruszona, a nasi przeciwnicy nie byli takiej myśli i skłonności jak my. Jeśli się j. kr. mci spodoba przyjąć obowiązki rozjemcy, lubo nam nie zlecono tego żądać, snadno wierzymy, że powaga takiego króla nietylko bardzo pożądaną będzie naszym panom pryncypałom, ale i sama przez się wielkiej będzie wagi w sprawie tak ważnej. O tem, powróciwszy do domu, obszerniej z nimi namówimy się, sprawę naszę tymczasem zlecając w łaskę przewielebności waszej. " Radziby posłowie dali obszerniejszą relacya o sprawie 129 Komorowskiego i Choińskiego, ale przekonali się, że to przy rozmaitych namiętnościach osób tamże obecnych tylko wzbudzi wielkie oburzenie, żadnej korzyści nie przyniesie a sprawi im wielką przykrość. Poprzestali więc na przełożeniu piśmiennem i innych dobrym ludziom ustnie poczynionych objaśnieniach. Nadmienić tu jeszcze przychodzi, że posłowie szląscy mieli także rozkaz od króla jmci czeskiego, oraz od pp. książąt i stanów, aby posłom elektora brandeburskiego, pp. Adamowi hr. z Schwarzenburga, Ottonowi von der Gröben i Bernardowi z Kyrsecka udzielać pomocy, że im też gotowość swoją do tego oświadczyli; ci zaś, lubo kilku z pomiędzy siebie przysłali do panów Szlązaków z przywitaniem, nie żądali jednak ni rady ni pomocy. Mimo tego posłowie szląscy wyświadczyli u swoich dobrą przysługę panom Brandeburczykom. Wiadomo zaś, że posłowie elektora brandeburskiego przyszli na sejm dla lenna pruskiego. 14. grudnia rano poselstwo szląskie wyjechawszy z Warszawy, wieczorem stanęło w Ozdrzanowie (??), majętności p. Marcina Zaręby, starosty grabowskiego. Tam dowiedzieli się posłowie, że dla hultajstwa i nowozaciężnych żołnierzy bardzo niebezpieczne drogi, iż kilku panów polskich powracających z sejmu, napadnięto. Za pośrednictwem więc p. Wolskiego marszałka w. kor. i p. W. Leszczyńskiego podkancl kor. dano im, jak to w Polsce chwalebny zwyczaj, na przystawa pana Krasuskiego, podkom. króla jmci i paszport własnoręcznym króla jmci podpisem i pieczęcią opatrzony. W paszporcie mianowano ich posłami stanów korony czeskiej i prowincyj przyłączonych, od owych stanów wyprawionymi na sejm walny koronny (magnificos illustrissimorum et illustrium Regni Bohemiae Provineiarum illi annexarum sratuum et ordinum legatos ab iisdem ordinibus ad generalia Regni comitia missos) lubo ich przedtem za takich uznać nie chciano. 15. grudnia posłowie chcieli jechać dalej, ale, gdy drogi wysokim śniegiem były pokryte, ciężkie ich wozy z miejsca ruszyć się nie mogły; dlatego musieli się postarać o sanki. Zaczem dopiero 18. przybyli do Piotrkowa. Tam w sądzie trybunalskim jeszcze zasiadał wydział panów senatorów i rzeczy- 130 pospolitej. Wiadomo zaś było posłom szląskim, że większa część sędziów sprawie ich bardzo sprzyjała; dlatego bądź sami, bądź za radą osób poufnych poczytali za przyzwoite i potrzebne, trybunałowi sprawę swoją przełożyć, a to tem bardziej, że całe ono kollegium pragnęło poznać ich piśmienną odprawę, do czego posłom dobrą podali sposobność tameczni ich przyjaciele, mianowicie p. Maniecki, marszałek i dyrektor trybunału, bliski krewny Kochtyczkiego i Maltzana. Tenże z p. Lisieckim odwiedziwszy postów w ich gospodzie, zaprosił ich do siebie. U marszałka Maniackiego zastali siedmiu panów assessorów. Tym Dornawius przekładał, że w Warszawie przed senatorami, kołem rycerskiem i wszystką rzecząpospolitą dwa razy żądali odpowiedzi opiewającej iż panowie stanowie wszystkiej korony polskiej chcą traktaty z naszemi ziemiami zachować, a nic nieprzyjacielskiego przeciwko nim ani przedsiębrać ani dopuszczać. Chociażeśmy rozumieli, że w piśmiennej danej nam odpowiedzi zawarte będą tak same jasne i wyraźne słowa, jakby przysłuszało, wszelako znachodzą się w niej bądź ostre bądź niepotrzebne, bądź ciemne słowa, które można wykładać tak lub inak. Wprawdzie trzymamy się okrągłego, jasnego oświadczenia, jakie nam dal arcybiskup, jako prymas królestwa, imieniem wszystkiej korony polskiej, po dwa razy publicznie przed licznem zgromadzeniem senatorów i wszystkiej rzeczypospolitej, potem też prywatnie w swojem pomieszkaniu w obec wielu panów polskich, poczytując tę to rezolucyą za daną nam ostateczną odpowiedź. Zrozumieliśmy pismo sobie dane w ten sens, żeby między królestwami polskiem a czeskiem i przyłączonemi ziemiami korony czeskiej pozostawała dobra przyjaźń i sąsiedztwo dobre przy zachowaniu dawnych i nowych przymierzów, i żeby przeciwko im nic ani potajemnie ani otwarcie nie czyniono. Ponieważ za. ś może nasi panowie pryncypałowie nie będą zadowoleni tą piśmienną odprawą, my zaś jako mandataryusze i sługi rzeczypospolitej, jak to uczyniliśmy u p. arcybiskupa, postanowiliśmy i w tem tu miejscu przed panami sędziami trybunalskimi, jako reprezentantami rzeczypospolitej, ku własnej swojej uchronię, i aby to naszym panom pryncypałom żadnej nie sprawiło ujmy, — uroczystą i przystojną założyć protestacyą, upraszając ich, aby pomnąc na nią chcieli przyczyniać się do zacho- 131 wania pożądanej ufności, spokojności między temi ziemiami. Na to p. marszałek Maniecki w swojem i kollegów swoich imieniu rzekł: żałujemy, że wwmmciu nie odprawieni z takiem pisaniem, z jakiegobyście byli kontenci, bo nam nic milszego nad dobre sąsiedztwo i przyjaźń. Cieszy atoli nas, żeście publicznie po dwa razy pożądaną otrzymali odpowiedź, i żeście też poprzestali na ustnem oświadczeniu. Myśmy tu wprawdzie w tym jedynie celu, aby sądzić i rozstrzygać sprawy sądowe, mimo tego zaś pilnie starać się będziem o to, aby przestrzegano traktatów i dobrego sąsiedztwa. Poczem jeszcze tegoż dnia poselstwo szląskie opuściło Piotrków. Posłowie szląscy, mimo tej opłakanej niedoli czeskiej, która przy owych niepewnych wiadomościach niemało nabawiła ich kłopotu u przeciwnikom ich dodało odwagi czyniąc ich nawet zuchwałymi, dosyć, jak sami przyznawali, kontenci byli z poselstwa swego, bo nietylko otrzymali odpowiedź pożądaną, ale przekonali się też, że posłowie ziemscy i wszystka rzeczpospolita polska wespół z niektórymi senatorami byli po ich stronie, a wcale niechcieli, aby przeciwko Czechom, Morawom, Szląskowi i Lużycom, będącym członkami korony czeskiej, z Polski czyniono po nieprzyjacielsku, lecz owszem życzyli i pragnęli, aby traktaty zawarte między królestwami polskiem a czeskiem zachowano należycie. Panowie posłowie przyjechawszy do Kościęcina, majetności pana Kochtyczkiego, w górnym Szląsku położonej, odprawili p. podkomorzego Krasuskiego, który im w drodze wiele dobrych przysług wyświadczył. Dali mu list do p. podkanclerzego koronnego, W. Leszczyńskiego, którym upraszali pana podkanclerzemu, będącego bliskim krewnym pp. Kochtyczkiego i Maltzana, aby innym panom senatorom i posłom ziemskim przełożył niesłuszność piśmiennej odpowiedzi. Doręczyli p. Krasuskiemu także kopią danej sobie odpowiedzi, a on przyrzekł im, że ją rozniesie pomiędzy panów posłów ziemskich, aby ci przekonali się — co ich niezawodnie niemało zmartwi, — jaka różnica zachodziła między ich postanowieniem, odpowiedzią i odprawą a pismem danem poselstwu szląskiemu.